GetBack poinformował w piątek, że sprzeda grupie Hoist Finance aktywa warte ok. 400 mln zł. Jak dowiedzieliśmy się w spółce pieniądze te posłużą przede wszystkim na spłatę zobowiązań GetBacku zabezpieczonych na tych aktywach. Zabezpieczenia te są niższe niż wartość transakcji, co oznacza, że spółce pozostanie pewna nadwyżka. Ta przeznaczona zostanie na dwa cele. Pierwszy to inwestycje w rozwój operacyjny spółki. Drugi to "odblokowanie" innych aktywów i funduszy.
- Sprzedawane portfele stanowiły zabezpieczenia dla instytucji finansowych. Poziom zabezpieczeń jest na tyle wysoki, że odzyski z tych portfeli przez najbliższe lata nie mogłyby trafiać do innych wierzycieli - czytamy w odpowiedzi zarządu.
"Odblokowanie" i haircut pomogą drobnym?
Wierzyciele zabezpieczeni siłą rzeczy stoją w kolejce przed wierzycielami niezabezpieczonymi, z drugiej jednak strony wspomniane "odblokowywanie" rozwiązuje nieco ręce zarządowi w kwestii spłacania również i wierzycieli niezabezpieczonych. - Banki mają wyższe zabezpieczenia niż dług, co nas blokuje. To ok. 900 mln zł zabezpieczeń vs. 700 mln zł zobowiązań. Robiły większe zabezpieczenia, bo bały się problemów spółki, teraz mają prawo z tego skorzystać - mówił podczas zgromadzenia wierzycieli prezes Dąbrowski.

Dodatkowo umowa z Hoistem otwiera także inną kwestię. - Jak się okazało, banki oraz inne instytucje finansowe są skłonne do części umorzenia swoich wierzytelności tylko w przypadku szybkiej spłaty, czyli de facto sprzedaży portfeli. Jedną z zalet wynegocjowanej transakcji jest gotowość banków do częściowych umorzeń - czytamy w oświadczeniu zarządu. Zgoda na umorzenia ze strony zabezpieczonych oznacza, że GetBack będzie musiał zapłacić im mniej. To zaś powinno się przełożyć na szybsze, bądź wyższe przelewy dla drobnych obligatariuszy. To jednak wciąż melodia przyszłości i nadziei na to, że układ zadziała jak zaplanowano i "detaliczni" doczekają się w końcu pieniędzy ze spółki.
Hoistowa telenowela z układem w tle
Najpierw transakcja z Hoistem musi zostać jednak dopięta. By tak się stało, potrzebna jest zgoda UOKiK-u, nadzorcy sądowego, rady wierzycieli i rady nadzorczej. Sformułowana musi zostać także ostateczna umowa. Finalizacja transakcji planowana jest na 15 kwietnia. Warto jednak przypomnieć, że już wcześniej Hoist był blisko przejęcia wszystkich (a nie tylko części, jak obecnie) przewidzianych do sprzedaży aktywów GetBacku. Mimo zaawansowanych rozmów i wpłaty 30 mln zł zabezpieczenia, Hoist wycofał się tuż przed decydującym o kształcie układu spotkaniu wierzycieli. Szwedzi zadeklarowali wówczas, że są chętni na kupno, ale jedynie części aktywów. Zarząd GetBacku poszedł im na rękę, nie przejmując zabezpieczenia.
Ostatecznie wspomniane zgromadzenie wierzycieli się odbyło i przegłosowało układ. Wycofanie się Hoista trzeba było łatać pomysłami - jak określił jeden z obligatariuszy - "pisanymi na kolanie". Przegłosowana przez wierzycieli została propozycja zarządu z cięciem wierzytelności do ledwie 25 proc. pierwotnego zobowiązania, spłatą przez 8 lat i bez konwersji na akcje. Drobni obligatariusze pierwsze pieniądze zobaczyć mają w 2020 roku,. Plan zakłada kontynuację działalności spółki, zarząd chce w międzyczasie jednak wyprzedawać majątek, co miałoby przyspieszyć wypłaty. Transakcja z Hoistem ma być pierwszym etapem tejże wyprzedaży, o kolejnych nabywcach póki co jednak cicho.
Adam Torchała































































