Wiele firm motoryzacyjnych boryka się z wadami wykrytymi w swoich pojazdach. General Motors, które długo nie przyznawało się do usterek, musi teraz ponieść wysokie koszty odszkodowań związanych ze szkodami na zdrowiu i życiu klientów, którzy ucierpieli w wypadkach spowodowanych usterkami fabrycznymi w ich pojazdach.



Giganci motoryzacyjni w ostatnich latach informowali o milionach egzemplarzy swoich samochodów, które posiadają poważne defekty fabryczne. Głośna była sprawa wadliwych poduszek powietrznych firmy Takata montowanych w swoich produktach przez wiele firm z branży. General Motors niechlubnie zapisuje się w historii usterek przez niereagowanie na część poważnych wad, co do dziś zagraża bezpieczeństwu kierowców – donosi serwis MLive.com.
Po tym, jak pod koniec stycznia General Motors wstrzymało akceptację wniosków o wypłatę odszkodowań z tytułu śmierci, liczba przypadków śmiertelnych przebiła już barierę 100. Wcześniej firma podała do opinii publicznej zaledwie 13 przypadków śmierci kierowcy wywołanych usterką, co spotkało się z dużą krytyką - statystyka miała obejmować tylko przypadki zderzenia czołowego.
Ponad 600 wniosków jest nadal rozpatrywanych, a do ok. 300 nadal nie zebrano wystarczającej dokumentacji. General Motors szacuje, że koszty funduszu odszkodowawczego sięgną 400 milionów dolarów amerykańskich i obejmują nie tylko kierowców pojazdów ich marki, ale również pieszych i kierowców innych pojazdów, którzy ucierpieli w wyniku wypadków. Jeszcze pół roku temu szacunki te opiewały na zaledwie 1 milion dolarów.
/mg






























































