WW: Dzień dobry panie redaktorze. Dzień dobry państwu.
CS: Dzień ochrony danych osobowych za nami. Czy było co świętować?
WW: Myślę, że jest co świętować.
CS: Czyli co jesteśmy dobrze chronieni, jeżeli chodzi o dane osobowe?
WW: Zacznijmy od tego, że sam dzień ochrony danych osobowych, dwudziesty ósmy stycznia, bo to jest dokładnie dzień ochrony danych osobowych, został ustanowiony na pamiątkę konwencji sto osiem Rady Europy, dotyczącej ochrony danych osobowych przy automatycznym przetwarzaniu tych danych, która pochodzi z roku 1981, czyli trzydzieści lat temu zwrócono uwagę, że automatyczne sposoby przetwarzania danych osobowych rodzą na tyle duże niebezpieczeństwa, że powinny zostać uregulowane prawnie. Czy mamy co świętować? W jakimś stopniu tak. Jeżeli spojrzymy sobie na sytuację w Polsce piętnaście lat temu, kiedy jeszcze nie mieliśmy ustawy o ochronie danych osobowych i sytuację dzisiaj to widzimy, że znaczna część rynku została ucywilizowana, co nie znaczy, że nie ma problemów.
CS: A która nie jest do tej pory ucywilizowana?
WW: Myślę, że tę z którą mamy najwięcej kłopotów jest oczywiście internet. Wynika to z faktu, że przepisy prawne, które przygotowywano pod kątem ochrony danych osobowych pochodzą z ery przed internetowej. To są akty prawne, które były pisane w latach 92 - 93. Każdy z nas wie, że w tamtych czasach jeżeli używaliśmy internetu to był to zupełnie inny Internet…
CS: A już na pewno nie było facebooka, twittera i innych mediów społecznościowych. To ma pan na myśli?
WW: Nie było nawet www jako serwisu.
CS: To właśnie media społecznościowe, czy przede wszystkim to powinno być? Bo jak rozumiem ma pan na myśli kolejną nowelizację prawa o ochronie danych osobowych.
WW: Tak, z pewnością, z tego powodu, że nie da się zastosować pojęć, która zostały przygotowane w latach dziewięćdziesiątych do dzisiejszego stanu rozwoju techniki. Podam najprostszy przykład, kiedy w latach dziewięćdziesiątych przygotowywano dyrektywę, przygotowywano ustawę opartą również na niej, mówiono o administratorze danych osobowych, o procesorze czyli przetwarzającym. Jak mamy dzisiaj użyć tych pojęć w stosunku do internetu w stosunku do serwisów społecznościowych. Czy administratorem jest tylko ten który daje nam platformę na której możemy działać, czy może ja jestem administratorem danych osobowych w swoim własnym profilu, przecież zapraszam tam znajomych, zapraszam tam przyjaciół. Jakieś informacje dotyczące tych ludzi są przetwarzane w moim profilu również. Czy to oznacza, że ja powinienem zgłosić ten rejestr, ten zbiór jako zbiór do rejestru prowadzonego przez generalnego inspektora. Czy generalny inspektor powinien przeprowadzić inspekcję profili w serwisach? Oczywiście podaję tu absurdalne rozwiązania, ale one byłyby do zastosowania w momencie kiedy używalibyśmy coś z ery przed internetowej do tego co dzieje się dzisiaj.
CS: Czy to zastanawianie się to jest między innymi efekt tego, że facebook powiedział panu, że nie może pan go kontrolować?
WW: Facebook właściwie nawet tego nie powiedział, facebook to generalnie mówi wszystkim. Akurat w stosunku do Polskiego Generalnego Inspektora nie wypowiadał się w tej sprawie, również z tego powodu, że ja sam zdaję sobie sprawę, że jako osoba działająca przy pomocy narzędzi prawa administracyjnego nie mogę wydać decyzji wobec instytucji, która żyje w Stanach Zjednoczonych.
CS: A chciałby pan mieć takie prawo?
WW: Myślę, że trzeba tutaj na pewno coś zmienić. Proszę zauważyć, że tego typu rozwiązania zostały wprowadzone w innych sektorach prawa, w prawie ochrony konsumenta,
w prawie antytrustowym czyli antymonopolowym, tam są tego typu rozwiązania wprowadzane i one działają i myślę, że Europa będzie w tę stronę szła, czyli będzie próbowała jednak zdobyć pewną możliwość wydawania decyzji, które by obowiązywały taką instytucję. Poradzili sobie z tym Kanadyjczycy, oni przy pomocy anglosaskiej idei ………uznali, że takim wystarczającym powiązaniem pomiędzy Kanadą, a facebookiem jest to, że jedna trzecia obywateli Kanady ma konta w facebooku. Z tym, że to jest rozwiązanie, które można stosować w krajach anglosaskich, akurat w kontynentalnej Europie, Europie prawa administracyjnego takiego rozwiązania nie ma.
CS: Kiedy mówimy o naszej obecności w internecie, a szczególnie w mediach społecznościowych i ochronie danych właśnie w owych mediach społecznościowych po drugiej stronie barykady jest taka idea o której dosyć często się ostatnio mówi, czyli prawo do bycia zapomnianym.
WW: Nie wiem czy to jest po drugiej stronie barykady, to jest tak naprawdę ta sama strona barykady. Prawo do bycia zapomnianym może oznaczać dwie rzeczy, po pierwsze to, że my mamy prawo do tego, żeby nie być w internecie, czyli mamy prawo do tego, żeby o nas nie mówiono więcej niż to co na przykład władze publiczne muszą zbierać jako informacje dotyczące naszej osoby, to jest pierwsze spojrzenie.
CS: Czyli na przykład w wyszukiwarce, kiedy wpisuję moje nazwisko nie powinien pojawiać się jakiś link, który…
WW: Nie powinno być nic, chyba, że na przykład jestem członkiem władz spółki prawa handlowego, wówczas okazuje się, że muszę być ujawniony w Krajowym Rejestrze Sądowym i wtedy muszę się zgodzić na to, że moja prywatność w jakimś stopniu jest oddalana, ale przecież nie muszę być we władzach spółki prawa handlowego. Drugie natomiast znaczenie prawa do bycia zapomnianym to możliwość wycofania swoich danych
z obiegu. Przyznam, że jest mi trudno powiedzieć jak to można zadekretować prawnie. Szczerze mówiąc nawet nie wyobrażam sobie, żeby to można było zrobić, ale mamy działania, które są podejmowane przez generalnych inspektorów w innych krajach, które być może będziemy kopiowali do Polski, które mają w miękki sposób pomagać w wycofywaniu swoich danych z sieci.
CS: Czy te nowe rozwiązania, nowe regulacje prawne, czyli kolejna już nowelizacja ustawy
o ochronie dawnych osobowych powinna właśnie przewidywać i dawać ludziom tego typu możliwości, chociaż jest trudność jak sam pan powiedział z zadekretowaniem tego?
WW: Jeżeli miałaby być to jedna z zasad, które znajdowałyby się w ustawie o ochronie danych osobowych, to sobie to wyobrażam, natomiast próba rozłożenia tego na przepisy,
w jaki sposób ma to być realizowane w praktyce wydaje mi się nie mieć zadań prawa tylko zadaniem praktycznej działalności takiej instytucji jak generalny inspektor. Warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz, że te zmiany dotyczące prawa, to nie są zmiany, które tylko następują w ustawie o ochronie danych osobowych. Mamy w tej chwili co najmniej kilka aktów prawnych nad którymi obraduje sejm, które w sposób dokładny uderzają w kwestie związane z ochroną danych osobowych, tj, ustawa o systemie informacji oświatowej, ustawa o systemach informacyjnych w ochronie zdrowia, to są przepisy dotyczące tak zwanych inteligentnych czynników energetycznych. Wszystko to w jakimś stopniu dotyczy ochrony danych osobowych. W przypadku systemu służby zdrowia, to powiem, że w ogromnym stopniu dotyczy ochrony danych osobowych.
CS: A co ma pan na myśli w tym momencie, jakiś konkretny przypadek?
WW: Tak, z pewnością tworzenie właśnie owego centralnego systemu rejestrowego dla ochrony zdrowia, który będzie umożliwiał ze strony ministerstwa zdrowia badanie tego
w jaki sposób wydawane są pieniądze w służbie zdrowia co jest jak najbardziej szczytnym założeniem, ale też będzie zbierał ogromną liczbę informacji o pacjentach i o różnego rodzaju usługach medycznych, które zostały im świadczone.
CS: Czyli jak rozumiem informacji wrażliwych.
WW: Zdecydowanie wrażliwe informacje, zdecydowanie te jesteśmy których nie jesteśmy przekonani czy wszyscy lekarze powinni wiedzieć, bo w końcu jeżeli udaję się do psychiatry, to dlaczego mój lekarz medycyny pracy ma automatycznie o tym wiedzieć. Jeżeli udaję się do seksuologa to dlaczego ma o tym wiedzieć chirurg. Może czasem musi wiedzieć, ale to ja bym chciał decydować o tym gdzie ta informacja się przemieszcza, a nie spotkać się z ogromną bazą do której każdy lekarz czy każda pielęgniarka ma dostęp. Żeby nie było wątpliwości ja nie twierdzę, że taka baza jest w tej chwili tworzona, ale przepisy prawne, które są tworzone na poziomie ustawy powinny zapobiec tworzeniu tego typu rozwiązań.
CS: Podsumowując naszą rozmowę, czy w chwili obecnej nasza prywatność, takich zwykłych obywateli jest bezpieczna czy też jest zagrożona?
WW: Jako prawnik powinienem odpowiedzieć, że oczywiście jest zagrożona i należy zdecydowanie walczyć o to, żeby było lepiej. Na pewno tak jest, że należy walczyć o to, żeby było lepiej i jest znacznie lepiej niż było kilkanaście lat temu, natomiast to nie znaczy, że nie powinniśmy codziennie zwracać uwagę na to jakie informacje o sobie przekazujemy w świat. Nie tylko w internecie, również w zwykłym formularzu, który wypełniamy i który wydaje nam się że jest absolutnie niezbędny, żeby zawiązać jakąś umowę z przedsiębiorcą. Wczoraj mieliśmy taki bardzo ładny obrazek przygotowany przez dzieci w ramach konkursu prowadzonego przez generalnego inspektora gdzie dziecko przyjmowało lizaczek mówiąc: „Dziękuję za lizaczek., moje imię jest takie i takie, mieszkam tu i tu, moi rodzice posiadają to i to”.
CS: A nie powinno tego być?
WW: Nie powinno.
CS: Doktor Wojciech Wiewiórowski - Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Dziękuję bardzo.
WW: Dziękuję bardzo.


























































