- Nie mamy odpowiedzi od pana prezydenta, rozumiemy, że taka odpowiedź nadejdzie. Na razie nawet nie ma informacji o naszym spotkaniu, więc 5 tys. uczestników tej manifestacji, zostało przez pana prezydenta zignorowanych – gorzko ocenił Mariusz Zając z Ruchu Stop Bankowemu Bezprawiu oraz Stowarzyszenia Pro Futuris.


Frankowcy: Prezydent nas ignoruje
Zając odniósł się w ten sposób do sobotniej manifestacji frankowiczów w Warszawie, którzy domagali się interwencji Bronisława Komorowskiego w sprawie kredytobiorców zadłużonych w szwajcarskiej walucie. W Kancelarii Prezydenta pozostawili list, w którym apelują o włączenie się w ich spór z bankami.
- Pokazywanie nas przez banki, jako wykonujących złą pracę dla kraju, jest śmieszne. Podobnie jak postawa przewodniczącego Związku Banków Polskich, który albo jest niedoinformowany albo robi to celowo.
Przedstawiciel Stowarzyszenia Pro Futuris nie szczędzi surowych opinii pod adresem ZBP. Deklaruje, że wszelkie próby kontaktu ze Związkiem, kończyły się fiaskiem. Podobnie ocenia działania KNF oraz słowa Ministra Finansów, który w poniedziałkowej audycji radia TOK FM zalecał wstrzymanie się z przewalutowaniem kredytów do czasu, gdy „ złoty będzie mocny, a frank słaby”. - Rozwiązania KNF stanowiły jedynie propozycje, które z resztą ZBP odrzucił. Co do słów Ministra Finansów, mogę pogratulować optymizmu, bo ja jakoś nie widzę, by złotówka znacząco się wzmacniała. Istotą problemu nie jest nasza poprawa humorów – podkreślił Mariusz Zając. Jak sam deklaruje, kredytobiorcy we frankach chcą nie tylko przewalutowania swoich zadłużeń po kursie z dnia, w którym zaciągnęli zobowiązania, ale przede wszystkim powstrzymania banków przed łamaniem prawa.




























































