REKLAMA
ZAPISY

Francja: paradoksalna sytuacja w gospodarce

2018-08-08 11:16
publikacja
2018-08-08 11:16

We Francji poprawia się koniunktura, ale wzrasta deficyt w handlu, a ze względu na trudności ze znalezieniem pracowników o odpowiednich kwalifikacjach korzystać trzeba z pracowników delegowanych - twierdzą cytowani w środę przez media francuscy przedsiębiorcy.

fot. / / YAY Foto

O francuskiej chorobie i rachunku za brak konkurencyjności piszą francuscy komentatorzy, analizując zwiększający się deficyt handlowy swego kraju, który wyniósł w I półroczu ponad 33 mld euro.

Według ekonomicznego dziennika "Les Echos", są problemy z francuskim wzrostem gospodarczym i "wygląda na to, że tak będzie dalej". Środowy komentarz dziennika "Le Figaro" nazywa deficyt rachunkiem za brak konkurencyjności i zauważa, że bitwa o "made in France" bynajmniej nie jest wygrana. Autor komentarza Gaetan de Capele twierdzi, że deficyt jest odbiciem głębokiego zła, które hamuje nasz wzrost gospodarczy, powoduje zamykanie fabryk i niszczy zatrudnienie. Podkreślając, że z Francją wygrywają inne kraje UE, publicysta dochodzi do wniosku, że w świecie, w którym nie przestaje wzrastać popyt, znaczenie handlowe Francji topnieje.

BPI France (publiczny bank inwestycyjny, zajmujący się finansowaniem i rozwojem przedsiębiorstw) ogłosił okresowe studium, wskazujące, że prawie połowa szefów średnich i małych przedsiębiorstw ma obecnie trudności ze znalezieniem odpowiednich pracowników. Od roku 2001 nie było takiej sytuacji - komentuje "Les Echos".

Nie ma nikogo do roboty - krzyknął w wywiadzie dla radia France Info prezes CAPEB (konfederacja rzemieślniczych i małych przedsiębiorstw budowlanych) Patrick Liebus. Dziennikarz, zwracając uwagę, że jest w tym nieco przesady, przyznał, że poprawa koniunktury zaostrzyła problem braku wykwalifikowanych pracowników. Dodał, że brak ten odczuwa się na wszystkich poziomach - od inżynierów informatyków po tynkarzy.

Liebus ubolewa, że te problemy mogą stać się hamulcem dla rozwoju niewielkich przedsiębiorstw. Serce boli, gdy trzeba odrzucić zamówienie za 40 tys. euro, dlatego, że nie ma kim zastąpić odchodzącego na emeryturę pracownika - skarżył się przedsiębiorca.

Francuska minister pracy Muriel Penicaud wiele nadziei pokłada w rządowej reformie szkolenia zawodowego. Dominique Guiseppin, prezes CAPEB regionu Owernia-Rodan-Alpy powiedział w wywiadzie dla miejscowej prasy, że te działania są bardzo dobre, ale przedsiębiorcy nie mogą czekać.

Ponad połowa z nich, odpowiadając na ankietę BPI France, zapowiedziała, że zamierza zmienić sposób poszukiwania pracowników. Liebus tłumaczy, że jest to kryptonim sięgania po pracowników delegowanych. Wielkie przedsiębiorstwa nie przestają z nich korzystać, informuje prezes CAPEB i zwraca uwagę, że sytuacja jest paradoksalna w kraju z 3,5 mln bezrobotnych.

Nie mówi się jednak o tym głośno, gdyż po nagonce, jaką na pracowników delegowanych prowadził kandydat, a potem prezydent (Emmanuel) Macron, wspominanie o tym jest tabu - prosząc o niepodawanie jego nazwiska, tłumaczył PAP francuski przedsiębiorca polskiego pochodzenia.

W środę mecenas Hania Stypułkowska Goutierre, prezeska Stowarzyszenia Polskich Izb Handlowych za Granicą, powiedział PAP, że walka z pracownikami delegowanymi jest ekonomiczną bzdurą, poruszaną z powodów czysto politycznych. I dodała: Coraz więcej ekspertów i ekonomistów potwierdza tę tezę, którą, jako specjaliści od mobilności, podtrzymujemy od wielu lat.

Z Paryża Ludwik Lewin

llew/ ndz/ ap/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
detektorjusia
Paradoksalna sytuacja Francji polega na tym że komuś się jeszcze chce tam pracować kiedy można przed telewizorem z piwkiem na zasiłku siedzieć cały dzień :)
konik_garbusek
Mieszkam w Genewie, do Francji mam 6 przystanków tramwajem. Czesto tam sobie podjade po zakupy, bo jest 3 razy taniej. No ale ja nie o tym - wjazd do Francji to jest jak wjazd do kraju trzeciego świata. Brud, smród, syf jaki ciezko sobie wyobrazić. Zdaje sobie sprawę ze juz 3 km dalej w miasteczku wiekszym jest ładniej i czysto, Mieszkam w Genewie, do Francji mam 6 przystanków tramwajem. Czesto tam sobie podjade po zakupy, bo jest 3 razy taniej. No ale ja nie o tym - wjazd do Francji to jest jak wjazd do kraju trzeciego świata. Brud, smród, syf jaki ciezko sobie wyobrazić. Zdaje sobie sprawę ze juz 3 km dalej w miasteczku wiekszym jest ładniej i czysto, granica zawsze przyciąga dziwny element, ale to raczej szok. W Szwajcari w sklepie pachnie, podłogi i koszyki lśnią. We Fracji przy granicy wygląda jakby były obrzygane, lepią się, śmierdzi.
silvio_gesell
Jedynym celem gospodarki jest maksymalizacja PKB poprzez doprowadzenie do pełnego zatrudnienia. Jest w pewnym sensie całkowicie sztuczna.
rekin1986
Demokracja skończy się wówczas gdy rząd zauważy , że da się kupić obywateli za ich własne pieniądze Alexis de Tocqueville nawiązując do wydarzeń z rewolucji kiedy zmieniono ustrój z monarchii na republikę

Tak się kończy zarządzanie na modę arystokratyczną gdzie praca u podstaw na własnym podwórku jest poniżej
Demokracja skończy się wówczas gdy rząd zauważy , że da się kupić obywateli za ich własne pieniądze Alexis de Tocqueville nawiązując do wydarzeń z rewolucji kiedy zmieniono ustrój z monarchii na republikę

Tak się kończy zarządzanie na modę arystokratyczną gdzie praca u podstaw na własnym podwórku jest poniżej honoru i potrzebny jest kamerdyner i lokaj

Szlachta na zagrodzie równa wojewodzie jedni do sasa drudzy do lasa nie ma jak wybieranie między dżumą a cholerą
karbinadel
To typowe dla Europy: niby nie ma ludzi do pracy, ale miliony nierobów żyją z różnych zasiłków. A kolejne miliony są zatrudnione na całkowicie zbędnych, nieproduktywnych stanowiskach. Na dłuższą metę musi się to skończyć mega-Grecją. Na koniec wykupią to wszystko Chińczycy (to w wariancie optymistycznym, zaś w pesymistycznym Ruscy To typowe dla Europy: niby nie ma ludzi do pracy, ale miliony nierobów żyją z różnych zasiłków. A kolejne miliony są zatrudnione na całkowicie zbędnych, nieproduktywnych stanowiskach. Na dłuższą metę musi się to skończyć mega-Grecją. Na koniec wykupią to wszystko Chińczycy (to w wariancie optymistycznym, zaś w pesymistycznym Ruscy i Arabowie)
rt.b
Jak się francuzom nie podobał biały chrześcijanin z Polski, to niech teraz zbierają afrykanów z łódek.Tyle,że większość z nich zapewne czeka tylko żeby dołączyć do tych 3,5 miliona na socjalu.
matpoz1
Nie może być!!!! Przecież mają pod dostatkiem bogactwa kulturowego z magrebu i afryki subsaharyjskiej, to pewnie rasizm,nazism i hełmofobia sprawia że ich nie zatrudnią.
eagleeye
Tak właśnie kończy sie liberalna demokracja oraz specyfikacja "gender"
pomorzaninm
bardzo dobrze im tak ...wiecej socjalu ... wiecej przywilejow pracowniczych ...wiecej podatkow .... wiecej biurokracji ...
zenonka
A przecież tak cieszyli się na te klilka mln przybyszów z południa: inżynierów, lekarzy, tynkarzy (lepianek).

Powiązane: Francja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki