Zasoby gotówkowe i depozytowe przedsiębiorstw w Polsce rosną – w reakcji na wysokie transfery publiczne oraz ograniczone inwestycje. A jednocześnie ich zadłużenie wyraźnie spada – w najszybszym tempie od dekady. To sprawia, że prawdopodobnie wciąż bardzo poprawia się płynność sektora przedsiębiorstw, czyli zdolność do obsługi krótkookresowych zobowiązań.


Najciekawsze teraz pytanie jest takie: czy podwyższone zapotrzebowanie na płynność będzie już stałym elementem gospodarki, czy też po ustąpieniu epidemii firmy będą dążyły do zmiany struktury aktywów w kierunku aktywów trwałych? Od tego będzie w dużej mierze zależało tempo ożywienia inwestycyjnego.
Dane o podaży pieniądza pokazują, że w ostatnich miesiącach znacznie zwiększył się przyrost depozytów przedsiębiorstw. Nie licząc efektów sezonowych, średnio zwiększały się one o 3 proc. miesięcznie w okresie styczeń-marzec, czyli najmocniej od czerwca zeszłego roku, gdy na pełnych obrotach działały programy pomocy finansowej po pierwszej fali pandemii (warto pamiętać, że przed kryzysem średni miesięczny przyrost rachunków i depozytów wynosił ok. 0,5 proc. miesięcznie). Widać zatem, że gotówka znów popłynęła do firm szerokim strumieniem. Łączne zasoby rachunków i depozytów firm wyniosły 390 mld zł na koniec marca (po odjęciu sezonowości) i były o 64 mld zł większe niż przed rokiem.
Jednocześnie szybko zmniejsza się zadłużenie firm w bankach. Na koniec marca wyniosło ono 350 mld zł (też po odjęciu efektów sezonowych) i było aż o 32 mld zł niższe niż przed rokiem. Tym samym firmy mają w bankach ulokowane o 40 mld zł więcej niż wynosi ich zadłużenie kredytowe.

Jest to sytuacja, która wcześniej nie występowała. Przynajmniej od czasu, gdy Narodowy Bank Polski publikuje spójne i porównywalne w czasie dane, czyli od końca 1996 r.
Przyczyny rosnącego rozziewu między rachunkami/depozytami a zadłużeniem są dwie. Z jednej strony – pomoc rządowa doprowadziła do ogromnego wzrostu zasobów gotówkowych. W ten sposób rząd i bank centralny odpowiedziały na ogromny wzrost zapotrzebowania na płynność, wynikający głównie z obaw o wiarygodność obrotu gospodarczego. Bez tej pomocy firmy akumulowałyby płynność kosztem masowych zwolnień i cięcia zamówień, co oczywiście poprzez sprzężenia zwrotne odbiłoby się na ich przychodach i de facto uniemożliwiło osiągnięcie celu płynnościowego. Gdy wszyscy chcą oszczędzać na dużą skalę w jednym momencie, ogólna wielkość oszczędności paradoksalnie spada. Transfery publiczne pozwoliły firmom zwiększyć płynność i jednocześnie utrzymać zatrudnienie.
Z drugiej strony – firmy redukowały dość mocno inwestycje, co obniżyło popyt na kredyt inwestycyjny. To jest akurat zjawisko typowe dla mocnego wstrząsu ekonomicznego – wystąpiło również po kryzysie finansowym z 2009 r.
Pisząc „firmy” nie wiem oczywiście, jaki jest rozkład depozytów i zadłużenia. Są na pewno takie przedsiębiorstwa, które mają nadmiar gotówki, ale zapewne też takie, które cierpią na jej brak. Podejrzewam jednak, że tych drugich nie jest na tyle dużo, by ich problem mógł stać się problemem makroekonomicznym (co nie umniejsza oczywiście ich problemu, moim celem jest jednak analiza makroekonomiczna).
Co firmy zrobią z podwyższonymi zasobami depozytów i rachunków? Jedna możliwość jest taka, że podwyższone bezpieczeństwo finansowe sprawi, że szybko wzrośnie skłonność do inwestowania. W czasie kryzysu firmy dążyły do zwiększenia udziału aktywów płynnych w strukturze bilansu, a teraz mogą odwrócić swoje działania i zmierzać do zwiększenia udziału aktywów trwałych, bardziej rentownych. W takim scenariuszu inwestycje w gospodarce bardzo szybko odbiją. Za tym scenariuszem przemawia fakt, że jest on już realizowany np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie cykl inwestycyjny firm zaczął się dużo szybciej niż po poprzednich recesjach.
Ale może być też tak, że firmy już trwale będą chciały utrzymać wysoki udział gotówki w aktywach, pamiętając o ryzykach skrajnych wstrząsów. Jeżeli uraz po kryzysie będzie trwały, to wskaźniki płynnościowe pozostaną podwyższone na długo. Podejrzewam jednak, że rządom i bankom centralnym na świecie będzie mocno zależało, by uniknąć takiego rozwoju wydarzeń.

































































