Broń, narkotyki, dzieci i małe jeże – m.in. takie oferty sprzedaży znaleźć można w aplikacji Marketplace od Facebooka. Na platformie handlowej znalazły się ogłoszenia, o które raczej nie chodziło twórcom narzędzia. Niedozwolone oferty pojawiły się w aplikacji już w dniu jej startu.
Marketplace to serwis przypominający rodzime OLX czy Allegro, który wystartował 3 października. Działa jak pchli targ – umożliwia użytkownikom kupowanie i sprzedawanie przedmiotów między osobami z najbliższego otoczenia. To odpowiedź Facebooka na pojawiające się na portalu grupy oferujące wymianę towarów. Z usługi błyskawicznie postanowili skorzystać sprzedawcy broni czy dilerzy narkotyków i wykorzystać Marketplace jako czarny rynek. W aplikacji zamieszczono też oferty sprzedaży m.in. dzieci, dzikich zwierząt czy używanej damskiej bielizny - wszystko w ciągu kilku godzin od jej premiery. Trudno jednak zweryfikować, które z ogłoszeń są prawdziwe, a które tylko głupim żartem internautów.
This new Facebook Marketplace looks well good pic.twitter.com/JN7wmibNm1
— Sophie Weston (@sophie_westonn) 3 października 2016
Facebook przeprosił użytkowników za pojawienie się takich ofert w serwisie. Firma Marka Zuckerberga wyjaśniła, że był to wynik awarii technicznej i zaznaczyła, że tego typu ogłoszenia naruszają politykę portalu. Jednocześnie Facebook zachęcił użytkowników do zgłaszania niezgodnych z regulaminem ofert moderatorowi i zapewnia, że przywrócenie ich automatycznego usuwania powinno nastąpić w najbliższym czasie.
ReklamaZobacz także
Z Marketplace od poniedziałku korzystać mogą użytkownicy w USA, Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii. Facebook zapewnia, że aplikacja z czasem będzie dostępna na całym świecie. Nie wiadomo jeszcze, kiedy Marketplace trafi do Polski.
AŚ




























































