REKLAMA

Eksperci: Kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia

2021-04-02 06:00
publikacja
2021-04-02 06:00
Eksperci: Kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia
Eksperci: Kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia
fot. Daniel Dmitriew /

W tym roku, z powodu dalszych obostrzeń, nie należy się spodziewać wiosennego ożywienia na rynku pracy, kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia - mówią PAP eksperci. Dodają, że wiele będzie zależeć od skali pomocy rządowej, a także od długości trwania restrykcji.

Do 9 kwietnia w całej Polsce obowiązują zaostrzone zasady związane z pandemią. Zamknięte są salony fryzjerskie, urody i kosmetyczne, a także wielkopowierzchniowe sklepy meblowe i budowlane o powierzchni powyżej 2 000 m kw. Centra i galerie handlowe pozostają zamknięte, z wyjątkiem m.in.: sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych i księgarni. Utrzymane jest też m.in. zamknięcie hoteli i ograniczenie działalności gastronomii do opcji na wynos.

Jak podkreśliła ekspertka rynku pracy Konfederacji Lewiatan Monika Fedorczuk, przy obecnym lockdownie do branż, które do tej pory radziły sobie źle, czyli gastronomii, turystyki, kultury i rozrywki, dołączyły kolejne. "Zamknięcie zakładów kosmetycznych i fryzjerów oczywiście nie wstrząśnie całą gospodarką, ale niewątpliwie wstrząśnie sytuacją tych osób, które od roku mają mniejszy popyt na usługi, jak miały oszczędności, to zapewne już je wydały i teraz mają kolejne zamknięcie, które nie wiadomo, jak długo potrwa. Część małych zakładów kosmetycznych i fryzjerskich może nie przetrwać" - stwierdziła.

Kolejne ograniczenia - mówiła - wywołają też dalsze perturbacje w handlu. "Co prawda handel internetowy rozwija się świetnie, ale nie konsumuje całości handlu w realu, bo odpadają zakupy impulsywne, jest mniejszy popyt na niektóre towary. Pytanie też, jak długo jeszcze będziemy kupować w sytuacji niepewności, nawet jeśli mamy dochody na tym samym poziomie" - powiedziała.

Fedorczuk przypomniała, że choć bezrobocie w pandemii znacząco nie wzrosło, to w ciągu roku nastąpił spadek liczby pracujących w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 9 osób. "Te firmy co do zasady radzą sobie lepiej niż mikroprzedsiębiorstwa. Jeśli tam zatrudnienie spadło, co prawda o 1,7 proc. rdr, to jest to sygnał, że zapotrzebowanie na pracę nie jest już tak duże" - zauważyła.

Jej zdaniem niepokojący jest też wzrost pracujących w rolnictwie o 100 tys. "Możemy domniemywać, że część osób uciekła z sektora przedsiębiorstw do rolnictwa, czyli miejsc pracy gorzej płatnych, mniej perspektywicznych, które są formą ukrytego bezrobocia" - powiedziała.

Ekspertka zwróciła uwagę, że w najbliższym czasie dla wielu firm upływa termin 12 miesięcy korzystania z tarczy PFR zobowiązującej do utrzymania poziomu zatrudnienia, co może skutkować redukcją etatów. Jej zdaniem, nie należy się też spodziewać ożywienia na rynku pracy po obserwowanym na przełomie roku sezonowym wzroście bezrobocia. "Mamy sygnały m.in. o zwolnieniach grupowych w Poczcie Polskiej. Pytanie, czy będzie zwalniała budowlanka. To wszystko sprawia, że w połowie roku bezrobocie może wzrosnąć do 6,8 proc." - uważa Fedorczuk.

Według niej, na koniec roku stopa bezrobocia rejestrowanego może sięgnąć 7,5 proc. "Wszystko zależy od rozwoju pandemii, tempa szczepień i wsparcia rządu. Nie sądzę, by rządowe wsparcie było tak hojne, jak rok temu. Czekamy też na środki z europejskiego Funduszy Odbudowy. Te pieniądze są jednak potrzebne teraz, a nie za kilka czy nawet kilkanaście miesięcy" - zaznaczyła.

W ocenie głównej ekonomistki Banku Pocztowego Moniki Kurtek wprowadzenie dalszych obostrzeń, przy dużym ryzyku ich przedłużenia, a nawet zaostrzenia, daje przesłanki do podniesienia prognozy wzrostu bezrobocia do ok. 7 proc. na koniec roku. "Kluczowe są dwa czynniki: jak długo będą obowiązywać obostrzenia i jaki będzie zakres pomocy rządowej, a wiemy z poprzedniego roku, że wsparcie z tarcz antykryzysowych miało ogromne znaczenie w zapobieganiu wzrostowi bezrobocia" - spostrzegła Kurtek.

Jeśli firmy – mówiła - które nie mogą działać, nie dostaną wsparcia, będą musiały się zamykać, a to będzie groziło wzrostem bezrobocia.

Zdaniem ekonomistki w marcu stopa bezrobocia powinna utrzymać się na poziomie z lutego. "W normalnych warunkach powinna spaść, bo ruszyły prace sezonowe w budownictwie, ale powrót obostrzeń mógł spowodować, że bezrobotnych, jeśli ubyło, to mniej niż można było się spodziewać" – przewiduje Kurtek.

Ekspertka dodała, że proces rejestracji bezrobotnych nie odbywa się z dnia na dzień: jeśli ktoś straci pracę pod koniec marca, to do urzędu pracy zgłosi się w kwietniu albo później. "Skutki lokcdownu możemy zobaczyć więc w kolejnych miesiącach. Mimo pełnego okresu wiosennego może się okazać, że stopa bezrobocia rośnie" - oceniła Kurtek.

Jak zauważyła, samo przeciąganie się pandemii powoduje, że część firm po otwarciu gospodarki będzie musiała się restrukturyzować albo zamykać działalność. Nie unikniemy więc wzrostu bezrobocia, ale przy założeniu, że pandemia minie, nie będzie to trwały wzrost.

"Ważne, jak szybko będziemy wracać do normalności, bo myślę, że po otwarciu gospodarki będziemy w stanie bardzo szybko redukować bezrobocie, głównie dlatego, że roczników wchodzących na rynek pracy jest coraz mniej. Poza tym gdy nastąpi ożywienie, zaczną powstawać nowe firmy i będzie zapotrzebowanie na pracowników. Pytanie, jak długo potrwa pandemia" - powiedziała.

Autor: Karolina Mózgowiec

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź jak zyskać nawet 420 zł z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać nawet 420 zł z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (5)

dodaj komentarz
rekin1986
Pracy w Polsce nie brakuje tylko tej za niewiele powyżej płacy minimalnej niestety przykre ale prawdziwe

Poza 6 większymi miastami reszta jedzie albo na minimum albo nieco powyżej do średniej krajowej dobija mniej niż jedna czwarta a na drugim progu podatkowym mamy ledwo 4 procent wszystkich pracujących przykre
Pracy w Polsce nie brakuje tylko tej za niewiele powyżej płacy minimalnej niestety przykre ale prawdziwe

Poza 6 większymi miastami reszta jedzie albo na minimum albo nieco powyżej do średniej krajowej dobija mniej niż jedna czwarta a na drugim progu podatkowym mamy ledwo 4 procent wszystkich pracujących przykre ale prawdziwe

Jest to spowodowane niestety małym zaawansowaniem technologicznym we firmach mikro i małych bo ich po prostu na to nie stać

Dzisiaj , żeby stworzyć jedno stanowisko pracy na którym pracownik może zarobić ok 4 tys netto miesięcznie to trzeba wydać przynajmniej 500 tys zł mowa tu o produkcji transporcie czy handlu

W usługach nakłady są niższe tyle , że tu z koleji potrzebna jest wiedza specjalistyczna i doświadczenie a firmy za to płacić nie chcą bo najlepiej zatrudnić studenta za którego nie trzeba płacić ZUS-u i tu jest pies pogrzebany

Widzę co się dzieje u mne w okolicy u ogrodników i na budowach prawie sami Ukraińcy na budowie to można spotkać kilku Polaków przeważnie majstrów z uprawnieniami i kierownika budowy od papierków

Sami do tego doprowadziliśmy przez 30 lat jadąc wiecznie po taniośći czyli tania siła robocza tanie wykonawstwo i jak najniższe ceny zakupu przez to większosć robi za miskę ryżu
lachu75
Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś Pan ząłożył działalność i zadbał o interesy pracowników. Szkoda że nikt nie dba o interesy pracodawców tak mocno jak o bezrobotnych których zresztą nie ma. Ci co zostali w statystykach są bezrobotnymi z wyboru. Ostatatnio Urząd Pracy poinformował że nie da nam do firmy stażysty Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś Pan ząłożył działalność i zadbał o interesy pracowników. Szkoda że nikt nie dba o interesy pracodawców tak mocno jak o bezrobotnych których zresztą nie ma. Ci co zostali w statystykach są bezrobotnymi z wyboru. Ostatatnio Urząd Pracy poinformował że nie da nam do firmy stażysty ponieważ nie ma chętnych. Niech żyje socjal w socjaliźmie. Po co pracować jak można dostać. ;-). A pracownicy pomocy społecznej mają często pensje niższą od swoich podopiecznych którzy korzystają ze swoich uprawnień w tym dziwnym od paru lat kraju.

po_co
"Pomoc" rządowa nie sprawi, że gospodarka zacznie produkować, jedyne co może sprawić to gigantyczny wzrost inflacji w momencie jak drukarki nie będą w stanie jej przegonić. Tak się kończą sprawy gdy ekonomiści i spekulanci dochodzą do głosu.

Brakuje chleba? Co za problem drukujmy pieniądze ludzi będzie
"Pomoc" rządowa nie sprawi, że gospodarka zacznie produkować, jedyne co może sprawić to gigantyczny wzrost inflacji w momencie jak drukarki nie będą w stanie jej przegonić. Tak się kończą sprawy gdy ekonomiści i spekulanci dochodzą do głosu.

Brakuje chleba? Co za problem drukujmy pieniądze ludzi będzie stać na chleb.
Ale brakuje chleba!
W takim razie trzeba wydrukować jeszcze więcej pieniędzy i rozdać najuboższym aby było ich stać na chleb.

I tak można generować kolejne akapity ale to nic nie zmienia, do czasu gdy chleba zabraknie nawet dla tych którzy mają górę pieniędzy. Wtedy zrobi się z tego Wenezuela tyle, że tam ludzie pracować chcieli i pracują, a w nowym ładzie drukuje się wyłącznie zera na koncie, a pracowników trzyma w domach.
eagleeye
Jak to przecież wczoraj Pan Gowin zapewniał że pracy jest tyle że trzeba się posiłkować pracownikami z UA i BLR no halo wczoraj sam słyszałem to jak stał obok Pana Morawieckiego i to mówił
lachu75
A ci Panowie o których Pan wspomniał to skąd niby o tym mają mieć pojęcie?

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki