Im dłuższy będzie konflikt na Bliskim Wschodzie, tym bardziej dotkliwe będą jego skutki dla rynku nawozów - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Jeśli zakończyłby się on do maja, to nie musiałby wywołać długotrwałych skutków rynkowych - dodali.


Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa od 28 lutego, po ataku USA i Izraela na Iran. W nocy z wtorku na środę prezydent USA Donald Trump oraz władze w Teheranie ogłosiły dwutygodniowe zawieszenie broni, które ma obowiązywać także Izrael. Kilka godzin po ogłoszeniu porozumienia o rozejmie z Iranem prezydent Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone pomogą przywrócić ruch w cieśninie Ormuz. Od czasu zablokowania cieśniny przez Iran ruch przez ten strategicznie ważny dla transportu ropy szlak morski spadł o ponad 90 proc.
Analitycy PKO Banku Polskiego zwrócili uwagę, że kraje Zatoki Perskiej mają kluczowe znaczenie w globalnych łańcuchach dostaw surowców energetycznych i niektórych produktów chemicznych. „Największy udział w handlu międzynarodowym mają jednak nie w ropie naftowej lub gazie ziemnym, a w nawozach” - zauważyli eksperci.
Podkreślili, że zablokowana Cieśnina Ormuz powoduje całą kaskadę negatywnych skutków. „Brak dostaw gazu, amoniaku, nafty i innych produktów (z uwagi na zablokowaną Cieśninę Ormuz) już przekłada się na ograniczenia produkcji w zakładach nawozowych w innych krajach, głównie azjatyckich. Europa jest w mniejszym stopniu narażona na fizyczne braki, ale już odczuwa wyższe ceny szeregu wyrobów oraz ich transportu” - wskazali przedstawiciele banku.
W ich ocenie im dłuższy będzie konflikt, tym bardziej dotkliwe będą jego skutki dla rynku nawozowego i dłuższy okres powrotu do równowagi na rynkach globalnych.

Analitycy uważają, że szybkie zakończenie konfliktu, do maja 2026 r., nie wywoła długotrwałych skutków rynkowych. „W takim scenariuszu stratnymi byliby rolnicy, którzy nie zdążyli zakupić nawozów przed wybuchem wojny, a zyski odnieśliby dystrybutorzy nawozów” - wskazali przedstawiciele PKO BP.
Z kolei w scenariuszu przedłużającego się konfliktu, co najmniej do lata, spodziewają się oni, że ceny nawozów mogą nadal rosnąć, nawet silniej niż gazu ziemnego, i w końcu powinny przełożyć się na wzrosty cen płodów rolnych. „Niewykluczone, że w takich warunkach notowania nawozów będą utrzymywać się na poziomach wyższych niż przed wojną przez rok lub nawet dłużej” - zaznaczyli analitycy.
Ich zdaniem scenariusz długoterminowego konfliktu faworyzowałby producentów nawozów, głównie tych korzystających z niskich cen gazu, czyli w USA i Rosji. „Producenci europejscy korzystaliby z takiej sytuacji w mniejszym stopniu ze względu na niższą marżowość produkcji i istotne ograniczenie popytu w skutek spadku rentowności produkcji rolnej” - dodali analitycy. (PAP)
jls/ pad/






























































