Rzecznik Dowództwa Operacyjnego RSZ ppłk Jacek Goryszewski potwierdził w rozmowie z PAP, że Dowództwo skierowało do strony ukraińskiej pismo ws. możliwej obecności w polskiej przestrzeni powietrznej ukraińskiego drona, który w nocy z soboty na niedzielę rozbił się na terenie Litwy.


Jak podały litewskie władze, dron, który w nocy z soboty na niedzielę rozbił się w pobliżu litewsko-łotewskiej granicy, należał do wojska ukraińskiego, które tej nocy prowadziło atak m.in. na cele w Petersburgu i w pobliżu miasta.
Premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius poinformował w poniedziałek, że strona ukraińska potwierdziła utratę kontaktu z jednym ze swoich dronów; przekazał też, że dron najprawdopodobniej wleciał w litewską przestrzeń powietrzną od strony granicy z Polską.
Do sprawy nawiązał we wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk, który tego dnia m.in. spotkał się też z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą. Szef polskiego rządu zadeklarował bliską współpracę z Litwą w wyjaśnieniu incydentu.
Szef rządu zaznaczył, że liczy w tej sprawie na „pełną współpracę strony ukraińskiej, tak żeby naprawdę precyzyjnie wyjaśnić sobie, co się stało”. Zapowiedział wtedy, że w imieniu Polski o wyjaśnienia wystąpi Dowódca Operacyjny, stojący na czele dowództwa odpowiedzialnego m.in. za codzienne bezpieczeństwo polskiej przestrzeni powietrznej.
Informację, że Dowództwo zwróciło się do strony ukraińskiej z prośbą o wyjaśnienia, potwierdził w rozmowie z PAP ppłk Goryszewski. Zaznaczył, że trwają obecnie analizy i na podstawie ich wyników, Dowódca Operacyjny sporządzi dla przełożonych raport dotyczący wydarzeń w nocy z 17 na 18 października oraz możliwego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Jako pierwsze informację o piśmie DORSZ do strony ukraińskiej poinformowało w środę radio RMF.

Premier Litwy poinformował we wtorek w rozmowie z publicznym nadawcą LRT, że Litwa zamierza rozpocząć konsultacje z NATO w sprawie zmiany procedur, które umożliwiłyby zestrzeliwanie obiektów naruszających jej przestrzeń powietrzną bez konieczności ich wizualnej identyfikacji.
Za ochronę przestrzeni powietrznej Litwy oraz pozostałych państw bałtyckich, które nie dysponują własnym lotnictwem bojowym, odpowiada międzynarodowa misja NATO, w ramach której sojusznicy okresowo rozmieszczają swoje samoloty w bazach na Litwie i w Estonii. O planowanym wprowadzeniu podobnych rozwiązań w Polsce informowało już we wrześniu MON i wojsko.(PAP)
mml/ mok/






























































