Łaska wyborców na pstrym koniu jeździ. W ostatniej dekadzie poparcie dla rządu było mocno skorelowane z dynamiką konsumpcji, ale w przeszłości zdarzały się przypadki, gdy wyborcy kierowali się przesłankami zupełnie innymi niż dochód i ocena stanu gospodarki.


Obserwatorom gospodarki sierpień upływa pod znakiem analizy danych o PKB. A obserwatorzy polityki koncentrują się na zagadce, dlaczego rząd utrzymuje bardzo wysokie poparcie. Czy te dwie rzeczywistości można jakoś połączyć? Jak najbardziej. Dane z ostatnich 10 lat pokazują, że odsetek zwolenników rządu (wg badań CBOS) jest dość wysoko skorelowany z dynamiką konsumpcji. Szczególną uwagę warto zwrócić na kilka zjawisk. Punkt przegięcia w notowaniach rządu PO-PSL nastąpił wtedy, gdy od dna odbiła się dynamika konsumpcji. Wbrew pozorom tamten rząd miał fundamentalne powody, by oczekiwać dobrego wyniku wyborczego w 2015 roku, aż do wiosny roku wyborczego miał bowiem doskonałe notowania. Dlaczego się nie udało i dlaczego wiosna 2015 roku była dla polskiej polityki przełomowa, to już muszą wyjaśnić specjaliści od strategii politycznych.
Drugie zjawisko warte uwagi to znacząca poprawa notowań rządu PiS wraz z pojawianiem się efektów programu "Rodzina 500+". Rząd PiS zaczął kadencję z najniższym poparciem na starcie w historii III RP – miał zaledwie ok. 30 proc. zwolenników. Jednak już w połowie kadencji ma większe poparcie niż większość rządów w analogicznym momencie. Ta poprawa nałożyła się na bardzo wyraźne przyspieszenie konsumpcji.
Jednak kiedy spojrzymy na dane w dłuższym okresie, zobaczymy, że korelacja między konsumpcją a poparciem dla rządu nie jest już taka wysoka. A to dlatego, że trzy kolejne rządy – AWS-UW, SLD-PSL i PiS-LPR-Samoobrona – zaczęły gwałtownie tracić poparcie, gdy koniunktura gospodarcza była dobra. Pierwszemu zaszkodziły konflikty wewnętrzne, drugiemu tzw. afera Rywina, a trzeciemu afera gruntowa. To prowadzi do optymistycznego wniosku, że polityka nie polega wyłącznie na tym, by ludzie "mieli co do gęby włożyć". Jest to też na pewno ostrzeżenie na przyszłość dla obecnej władzy.
Jeszcze jedna ciekawostka. Tylko dwa razy w historii badań CBOS (prowadzonych od 1993 roku) zdarzyło się, by gospodarka miała lepsze oceny niż rząd – jesienią 2007 i latem 2017 roku. W pierwszym przypadku nałożyły się na siebie efekty doskonałej koniunktury i kryzysu politycznego związanego z przyspieszonymi wyborami. Dziś i rząd i gospodarka są na fali wznoszącej, choć fala gospodarcza jest ewidentnie silniejsza niż polityczna. Przy tak korzystnym wietrze ekonomicznym politycznie na pewno można skakać dalej.
































































