Zgodnie z „Rozporządzeniem Ministra Finansów... |
|
| ...z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców” rekomendacjami są raporty, analizy lub innego typu informacje, zalecające lub sugerujące, bezpośrednio lub pośrednio, określone zachowania inwestycyjne co do instrumentów finansowych lub emitenta instrumentów finansowych, w tym opinie odnoszące się do bieżącej lub przyszłej wartości lub ceny instrumentów finansowych. Biura maklerskie publikują raporty analityczne oraz wydają rekomendacje dla spółek publicznych, które kierowane są do inwestorów i stanowią dla nich podstawę decyzji inwestycyjnych |
Dlatego, jak uważa Edyta Gajda z Auxilium, każda wypowiedź analityka powinna stanowić jedynie kolejną informację, sugestię, a nie być wyrocznią wpływającą na ostateczne decyzje inwestycyjne. Wszyscy powinni interpretować wypowiedzi analityków oraz dziennikarzy po swojemu i traktować je jako źródło dodatkowych informacji, a nie wskazówki inwestycyjne. Stara szkoła giełdowa uczy, że najważniejsze informacje pomocne przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych pochodzą z samej spółki, odnoszą się do jej wyników i wskaźników finansowych oraz realizowanej strategii. Oczywiście, zauważa Gajda, nie bez znaczenia jest tu zachowanie całego rynku, tak jak jest to obecnie, gdy obserwujemy niepokojące doniesienia na temat gospodarki światowej oraz rynku amerykańskiego.
|
Zdecydowana większość rekomendacji, to rekomendacje oparte na chłodnych kalkulacjach – uważa Marek Zuber z Deus Partners. Nie opłaca się po prostu oszukiwać inwestorów w wydawanych rekomendacjach – dodaje. |
Sprawa jednego raportu
Analitycy UniCredit CA IB wywołali wlistopadzie burzę, wyznaczając cenę docelową akcji Lotosu na 0 zł. Zaraz po tym Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) podjęła czynności, które miały wykazać, czy na warszawskim parkiecie doszło do nieprawidłowości polegających na manipulacji instrumentem finansowym. Badaniu poddany zostanie raport UniCredit, który obniżył cenę docelową dla akcji Lotosu do zera. KNF ustaliło, że nie doszło do manipulacji kontraktami terminowymi i kursem akcji.
Przypomnijmy: analityk UniCredit Robert Rethy obniżył cenę docelową jednej akcji spółki do zera z 25 zł i podtrzymał rekomendację „sprzedaj”, wskazując, że jest ponad 50-procentowe prawdopodobieństwo, że Lotos nie przetrwa w obecnej strukturze. Podczas gdy KNF zajęło się zbadaniem tej sytuacji, zarząd gdańskiej spółki uznał wnioski zawarte w raporcie za bezpodstawne i zapowiedział wystąpienie o ochronę praw spółki na drodze prawnej. Spółka zdecydowanie protestowała przeciw sugestii o możliwym bankructwie. „Raport UniCredit jest nie tylko nieprawdziwy, ale próbuje zdyskredytować firmę, która jest w dobrej kondycji. Zarząd przychyla się do opinii, że to nie jest spekulacja, tylko kierunkowe działanie. To jest próba wrogiego wezwania na akcje” – odpierał zarzuty prezes Lotosu Paweł Olechnowicz podczas konferencji prasowej. Z rekomendacją UniCredit nie zgodziło się także Ministerstwo Skarbu, które posiada prawie 60 proc. akcji Lotosu.
Inwestorzy czują się zmanipulowani
Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej warto: |
|
|
Podczas dobrej koniunktury, gdy ceny akcji rosły, niemal każda rekomendacja kupna akcji była trafna, a analitycy licytowali się jedynie podwyższając prognozowane ceny poszczególnych akcji. Bessa zweryfikowała wartość zaleceń w dół.
Analitycy często unikają rekomendacji sprzedaży, w związku z tym biura maklerskie wydają pozytywne rekomendacje nawet w momencie, gdy ceny akcji spadają o kilkadziesiąt procent. Z kolei, gdy przecena akcji zbiera już solidne żniwo na rynku, analitycy zaczynają wydawać całkowicie przeciwstawne rekomendacje obniżając cenę docelową akcji nawet do zera, jak pokazuje ostatnia kontrowersyjna rekomendacja wydana Grupie Lotos przez UniCredit. Również ING Securities obniżył cenę docelową dla tej spółki z 42,7 zł do 9 zł. Takie rozbieżności w ocenie perspektyw danej spółki budzą zdziwienie i prowokują do pytań o rzetelność prognoz bądź nawet możliwość manipulacji kursem akcji.
– W ostatnich tygodniach zaufanie inwestorów do rekomendacji domów maklerskich wyraźnie spadło. Z pewnością nie należy do nich podchodzić bezkrytycznie. Inwestorów najbardziej interesuje zweryfikowana w praktyce wartość rekomendacji a media publikują rankingi analityków i domów maklerskich, których zalecenia w największym stopniu znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistej wycenie rynkowej – mówi Grzybowska.
Rekomendacje to tylko wskazówki
Pamiętaj: |
|
|
– Wycena spółki, będąca uwieńczeniem raportu, to w głównej mierze skwantyfikowany, subiektywny osąd analityka dotyczący przyszłości spółki i jej prognozowanych wyników. Projekcje finansowe są obarczone bardzo dużym ryzykiem i należy podchodzić do nich z dużą ostrożnością – mówi Tomasz Maślanka. – Szczególnie we współczesnym, niezwykle dynamicznym otoczeniu gospodarczym, w którym sytuacja makroekonomiczna, determinująca pozycje podmiotów gospodarczych, zmienia się bardzo szybko i gwałtownie – dodaje.
Uważa ponadto, iż wiarygodne oszacowanie przepływów pieniężnych na kilka lat w przód graniczy z cudem. Za przykład – zdaniem Maślanki – może posłużyć sytuacja deweloperów, którzy są bardzo mocno uzależnieni od sytuacji na rynku kredytowym: jeszcze kilkanaście miesięcy temu niemal nikt nie spodziewał się kryzysu na taką skalę, w związku z czym projekcje finansowe dotyczące przedstawicieli tej branży były bardzo optymistyczne.
Teraz sytuacja jest odmienna, a kursy rynkowe akcji deweloperów są nawet na poziomie 1/10 ceny docelowej rekomendowanej przez analityków jeszcze w ubiegłym roku (np. w raporcie UniCredit CAIB dotyczącym LC Corp z 24 września 2007, akcje tej spółki wyceniono na 5,80 zł, a obecna cena wynosi 64 gr.). Casus Lotosu potwierdza mocno subiektywny charakter raportów: w listopadzie CAIB uznało akcje tej spółki za bezwartościowe, natomiast analitycy DM BZWBK, posługując się trzema różnymi metodami, uzyskali trzy skrajnie odmienne wartości jednego waloru – ujemną, 12,6 zł i 38 zł. Co ciekawe, w lipcowym raporcie UniCredit CAIB oszacował wartość Lotosu na ok. 3 mld zł (25 zł/akcję), zaś IDM na ok. 4 mld zł (34,5 zł/akcję) – jak widać rozpiętość wyników w relatywnie krótkim okresie jest bardzo duża.
– Inwestor, który chciałby opierać swoje decyzje o raporty analityków dotyczące Lotosu, musiałby w przeciągu zaledwie sześciu miesięcy kilkunastokrotnie zmieniać swoją pozycję. W tym miejscu można pokusić się o analogię miedzy giełdą a zakładami bukmacherskimi – w obu przypadkach – puentuje Maślanka – przed podjęciem decyzji warto posłuchać opinii ekspertów, natomiast ostatecznie trzeba zadecydować samodzielnie.
Agnieszka Grabuś | redakcja@rk.pl
Magdalena Grzybowska: Część inwestorów sądzi, że przekazywane do publicznej wiadomości rekomendacje nie są obiektywne i służą interesom instytucji zatrudniającej analityka sporządzającego dokument. Inwestorzy często czują się zmanipulowani przez analityków. Dzieje się tak szczególnie, gdy na rynku mamy do czynienia z długotrwałymi spadkami cen akcji.
Tomasz Maślanka: Wycena spółki, będąca uwieńczeniem raportu, to w głównej mierze skwantyfikowany, subiektywny osąd analityka dotyczący przyszłości spółki i jej prognozowanych wyników. Projekcje finansowe są, jak powszechnie wiadomo, obarczone bardzo dużym ryzykiem i należy podchodzić do nich ze sporą dozą ostrożności.






























































