Czy gazociąg z Rosji ominie terytorium Polski?

Szefowie rosyjskiego Gazpromu i niemieckich koncernów Ruhrgaz i Winterhall podpiszą list intencyjny w sprawie budowy, omijającego Polskę, gazociągu północnoeuropejskiego. Ma do tego dojść w obecnosci prezydenta Wladymira Putina podczas wizyty kanclerza Gerharda Schroedera w Jekaterinburgu na Uralu.

Prezydent Putin po raz pierwszy wspomniał o konieczności rozpoczęcia takiej budowy dwa lata temu w czasie wizyty w Kaliningradzie. Oświadczył wówczas, że gazociąg jest jednym ze sposobów rozwiązania problemów energetycznych w zachodniej Europie.

Konsekwencją tego było podpisanie z Wielka Brytanią memorandum w sprawie budowy gazociągu. Ustalono wtedy, że budowa ma się rozpocząć w 2007 roku i będzie kosztować 7 miliardów dolarów.

Gazociąg ma biec z Półwyspu Jamalskiego do miasta Wyborg. Stąd 1200 kilometrów po dnie Bałtyku, potem przez terytorium Niemiec, Holandii i pod Kanałem La Manche do Wielkiej Brytanii.

Miesiąc temu szef Gazpromu Aleksiej Miller powiedział że Gazprom rozpoczął ju.ż przygotowania do budowy. Zapewnił też że funkcjonowanie gazociągu nie oznacza zaprzestania przesyłania gazu przez dotychczasowe kraje tranzytowe: Ukrainę i Polskę. Przyznał jednak , że główne dostawy gazu będą odbywać się przez gazociąg północnoeuropejski.

Tymczasem rosyjski dziennikarz ekonomiczny, Natolij Chodorowski uważa, że sam pomysł nie ma podstaw ekonomicznych. Twierdzi on, że położenie rurociągu będzie kosztować około 6 miliardów dolarów. Do tego dojdą koszty doprowadzenia do bałtyckich portów rosyjskiego systemu gazowego. Chodorkowski uważa jednak, że w przypadku realizacji gazociągu północnoeuropejskiego na pewno nie dojdzie do budowy biegnącej przez Polskę drugiej nitki gazociągu jamalskiego.

Były wicepremier do spraw gospodarczych Janusz Steinhoff uważa, że gazociąg podmorski uniemożliwi też praktycznie budowę gazociągu norweskiego a Polska straci możliwość transferu gazu do znaczącej części zachodniej Europy.

Janusz Steinhoff uznał, że to efekt bardzo złej umowy podpisanej przez rząd polski z Federacją Rosyjską w ramach kontraktu jamalskiego.

Były wicepremier uważa jednak, że budowa gazociągu po dnie Bałtyku, co planują Niemcy i Rosja, nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia.

Zdaniem politologa Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa z Instytutu Studiów Politycznych PAN ewentualna decyzja o budowie gazociągu po dnie Bałtyku może mieć podstawę zarówno polityczną jak i ekonomiczną. W opinii politologa PAN możliwa decyzja Niemiec i Rosji miałaby prawdopodobnie charakter polityczny, bowiem jej celem jest zbliżenie polityczne Rosji do Francji i Niemiec - głównych antyamerykańskich państw Unii Europejskiej. Ma jednocześnie - zdaniem Kostrzewy Zorbasa- osłabić Polskę, jako największy kraj proamerykański Europy Środkowo-Wschodniej.

Podobnie uważa Kierownik Zakładu Surowców Energetycznych na AGH profesor Wojciech Górecki. Nie zgadza się on z opinią, że ewentualna budowa gazociągu po dnie Bałtyku przekreśli plany budowy biegnącej przez Polskę drugiej nitki gazociągu jamalskiego.

Źródło: IAR

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,5% X 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil