Najważniejsze modyfikacje
Trzecia ustawa deregulacyjna przygotowywana przez Ministerstwo Gospodarki zakłada zmiany 50 przepisów w prawie podatkowym. Przedsiębiorcy mają szybciej dostawać zwrot z podatku VAT, korzystniej rozliczać VAT od importu oraz upowszechnić tzw. metodę kasową rozliczania VAT. Innymi słowy, ma być lepiej. Zdaniem Ministerstwa Finansów tylko kilka propozycji resortu może uszczuplić dochody budżetu państwa o ponad 10 mld zł.
![]() | »Masz pracę? Być może tylko do jutra |
Kolejna legislacyjna rewolucja dotyczy upowszechnienia metody kasowej w rozliczaniu VAT. Obecnie duża rzesza firm ma obowiązek zapłaty tego podatku nawet w sytuacji, gdy nie otrzymały zapłaty od kontrahenta za sprzedany towar lub usługę. W skrajnych przypadkach prowadzi to do utraty płynności finansowej i bankructwa przedsiębiorstwa. Przy zastosowaniu metody kasowej podatnik będzie musiał zapłacić VAT tylko wtedy, gdy otrzyma zapłatę.
Kto ma rację?
Jedna i druga strona ma rację.
Rzeczywiście proponowane przez Ministerstwo Gospodarki zmiany mogą wpłynąć na wpływy do budżetu, ale chodzi raczej o płynność, a nie o zmniejszenie dochodów. Z kolei resort gospodarki ma słuszność w twierdzeniu, że należy zmienić wspomniane przepisy podatkowe, bo w istotny sposób wpływają one na funkcjonowanie przedsiębiorstw.
Niestety w całej tej kłótni zapomina się o tym, że konflikt dotyczy sposobu opłacania podatku. W żaden sposób nie wspomina się o tym, by obniżyć jakąkolwiek stawkę lub zrezygnować z jakiejkolwiek opłaty. Skomplikowany system podatkowy jest jedną z największych barier w rozwoju przedsiębiorczości w Polsce, ale nie jest na pierwszym miejscu. Te od lat zajmuje konieczność opłacania zbyt wysokich danin publicznych i bardzo wysokie (procentowo) koszty pracy.
Jaki będzie efekt tego konfliktu? Prawdopodobnie najbardziej oczekiwane zmiany nigdy nie wejdą w życie, bo resort finansów po prostu nie wyda na to zgody. Dalej będzie odgrywać rolę złego policjanta. Ministerstwo Gospodarki odpowie na konferencji, że próbowało coś zmienić, ale się nie udało. W końcu rozliczani będą z intencji, a nie ze skuteczności.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl






























































