
Sprawa dotyczy mężczyzn w wieku 63 lat, którzy od 2014 roku zaczną pobierać pierwsze emerytury z II filaru. Kobiety, które o 5 lat wcześniej przechodzą na emeryturę, obecnie otrzymują świadczenia wypłacane z OFE, ale od początku eksperci mówili, że jest to rozwiązanie prowizoryczne. Teraz rządzący zastanawiają się czym prowizorkę zastąpić, tak aby było dobrze. Pytanie tylko dla kogo?
| »Podniesienie wieku emerytalnego to żadna reforma |
Aukcje pośredników
Gazeta Wyborcza podała, że rozważane są 4 scenariusze. Pierwszy polega na tym, że pieniądze zgromadzone w OFE wrócą do ZUS, który zamiast wypłacać świadczenia emerytom, przekaże je do zarządzania prywatnym firmom lub instytucjom finansowym i to one zajmą się wypłatami. Wybrane byłyby te firmy, które obiecają największy zysk dla emerytów i zagwarantują, że nawet w czasie kryzysu emeryci nie stracą na inwestycjach. Naturalnie jest to niemożliwe.
Quasi zakłady emerytalne
Nie da się zagwarantować w 100%, że inwestowane w cokolwiek, a już na pewno w papiery wartościowe, zawsze będą przynosić zyski. Na tym polega obecny problem OFE, które miały wielokrotnie pomnożyć oszczędności emerytów i zapewnić im wysokie świadczenia na starość. Przyszłość okazała się nie być tak różowa jak zapowiadano i już dziś wiadomo, że emeryci najprawdopodobniej więcej by zyskali, gdyby samodzielnie odkładali pieniądze. W przypadku tego scenariusza trzeba uwzględnić dodatkowe koszty związane z pośrednictwem wygranych firm. ZUS zresztą też poniesie koszty, które z pewnością sobie zrekompensuje. Innymi słowy, jest to niekorzystne rozwiązanie dla przyszłych emerytów.
Kolejny sposób dotyczył powołania specjalnych zakładów emerytalnych tworzonych przez instytucje finansowe. Emeryt, podobnie jak OFE, wybierałby ten, który mu odpowiada najbardziej lub, którego armia akwizytorów byłaby najskuteczniejsza. W teorii zakłady emerytalne gwarantowałyby wzrost emerytur o co najmniej 1% rocznie oraz dzieliły zyskami z inwestycji, które zrealizowały. W oczywisty sposób słowo „co najmniej” szybko zmieniłoby znaczenie na „maksymalnie”. Najwięcej zyskałyby instytucje finansowe, które praktycznie za darmo dostałyby możliwość dysponowania olbrzymimi środkami. Wzrost emerytur o 1% to znacznie mniej niż wynosi inflacja. Emeryci realnie traciliby pieniądze, a różnica byłaby zyskiem banków. | »Jest pierwszy wniosek o zbadanie zgodności ustawy emerytalnej z konstytucją |
Kły ubezpieczycieli
Trzeci pomysł polegał na przekazaniu środków zgromadzonych w OFE firmom ubezpieczeniowym, które na corocznej aukcji wygrywałyby możliwość dysponowania pieniędzmi osób, które w danym roku przechodzą na emeryturę. Wygrywałaby ta firma, która zaproponuje najwyższą waloryzację. Następnie wypłacałaby świadczenia danej osobie do końca życia.
To rozwiązanie również nie należy do korzystnych. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację „zmowy” cenowej biorących udział w aukcji firm, które rzadko kiedy oferowałyby oprocentowanie wyższe niż inflacja. Różnica pomiędzy tym, które muszą zagwarantować, a np. oprocentowaniem obligacji, byłaby ich zyskiem. Słowem, byłby to kolejny niepotrzebny pośrednik, który tylko iluzorycznie dbałby o bezpieczeństwo zgromadzonych środków.
| »Jak mieć 3 tysiące emerytury? |
Najprostszy sposób jest zawsze najlepszy
Najprostszy sposób zawsze jest najlepszy. Czwarty scenariusz zakłada wypłatę przyszłemu emerytowi wszystkich zgromadzonych przez niego środków, z którymi mógłby zrobić to co chce. Jeżeli chciałby wykupić sobie polisę, zainwestować na giełdzie, kupić obligacje, założyć lokatę albo wydać wszystko na mercedesa, to po prostu będzie mógł to zrobić. W ten sposób wyeliminuje się wszystkich niepotrzebnych i kosztownych pośredników, którzy musieliby konkurować o pieniądze przyszłych emerytów na normalnych i rynkowych warunkach.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że pieniądze zgromadzone w OFE trafią do ZUS i w ten sposób powiększą świadczenia wypłacane zainteresowanym emerytom. Jest to scenariusz, który najprawdopodobniej poprze resort finansów, ponieważ zmniejszyłoby to dopłaty do ZUS z budżetu państwa. Fakt, że podważa to sensowność istnienia OFE w ogóle nie ma znaczenia.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
| Zobacz też: |
| » Moody's tnie rankingi polskich banków |
| » Będą mieszkania dla ludzi bez zdolności kredytowej zł |
| » Koniec żartów. GDDKiA ściąga bankowe gwarancje od wykonawców |

























































