Z dokumentów, do których dotarła gazeta wynika, że zadłużenie Unipetrolu w 2003 roku niemal dwukrotnie przekraczało kwotę, za którą PKN chciał kupić akcje czeskiego koncernu. Tymczasem większość umów kredytowych, które zawierał czeski koncern, miało klauzulę pozwalającą bankom zażądać natychmiastowej spłaty kredytów, w przypadku zmiany właściciela. To mogłoby doprowadzić do bankructwa Unipetrolu – twierdzą informatorzy „Rzeczpospolitej”.
Z dokumentów firmy doradczej PricewaterhouseCoopers (PwC), która pomagała polskiej firmie w kupnie czeskiego koncernu wynika, że "Banki mogą zażądać spłaty kredytów o wartości 11 mld CZK" (ok. 345 mln euro w 2003 r.). Na szczęście banki nie wystąpiły o wcześniejszą spłatę zadłużenia.
Tymczasem krakowska prokuratura bada materiały PwC, które ta firma doradcza przygotowała przy okazji doradzania PKN Orlen przy przejęciu Unipetrolu. Na 20 stronach opisują one od kuchni taktykę negocjacyjną, jaką należy przyjąć. PwC chwali się również, że ma dostęp do najważniejszych czeskich decydentów oraz zna ich sposób myślenia i mentalność. „Sprawdzamy, czy materiał PwC nie jest swoistym instruktażem do popełnienia przestępstwa” – powiedział „Rzeczpospolitej” Bogusław Słupik, szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
M.D.
Na podstawie: „Rzeczpospolita”





























































