Niefortunnie podana informacja o połączeniu giełd w Hongkongu i Shenzen pchnęła w górę chińskie indeksy giełdowe. „Magiczna” bariera 3500 pkt. w Szanghaju wciąż jednak nie została pokonana.


Indeks Shanghai Composite wzrósł dziś o 4,31% i przerwał trwającą trzy dni serię spadków. Po raz ostatni tak duże wzrosty w Szanghaju obserwowaliśmy 16 września 2014 r. Jeszcze wyższe wzrosty obserwowaliśmy w Shenzen, gdzie główny indeks wzrósł o 5,12%. Grupujący spółki z obu parkietów indeks CSI 300 urósł natomiast o 4,70%, a hongkoński Hang Seng o 2,26%.
W najmocniej obserwowanym przez komentatorów Szanghaju wynik punktowy na koniec dnia wyniósł 3459,64 pkt., co sprawia, że passa dni bez przekroczenia poziomu 3500 pkt. wydłużyła się do 46. Bariera ta jest o tyle istotna, że przełamana od góry została w momencie sierpniowego krachu giełdowego, a wcześniej uważana była za poziom, którego gotowe są bronić władze w Pekinie.
Bezpośrednią przyczyną dzisiejszych zwyżek był opublikowany wczoraj po sesji artykuł, w którym cytowano słowa prezesa Ludowego Banku Chin dotyczące ustanowienia jeszcze w tym roku połączenia między giełdami w Shenzen i Hongkongu. Analogiczne połączenie między giełdami w Hongkongu i Szanghaju uruchomiono niemal dokładnie rok temu.
Jeszcze w trakcie sesji okazało się, że cytat z Zhou Xiaochuana pochodzi z maja tego roku, a więc sprzed sierpniowego załamania na chińskich giełdach, które zdaniem komentatorów miało odsunąć w czasie połączenie kolejnych giełd. Dodatkowo operator giełdy w Hong Kongu poinformował, że kwestia połączenia wciąż jest rozpatrywana przez władze.
































































