Chiński rynek akcji czeka prawdziwa rewolucja. Dzięki połączeniu między giełdami w Hong Kongu i Szanghaju szerszy dostęp do akcji spółek z Państwa Środka zyskają zagraniczni inwestorzy.


Do tej pory zagraniczny kapitał był obecny głównie w Hong Kongu, gdzie tradycyjnie sfera finansów jest o wiele bardziej zliberalizowana niż na kontynencie. W Szanghaju, Shenzen i innych kontynentalnych giełdach inwestować mogli tylko duzi inwestorzy instytucjonalni, a i oni mieli wyznaczone limity. Co więcej, niektóre chińskie spółki notowane były zarówno na parkiecie hongkońskim (jako akcje „H”) jak i szanghajskim (akcje „A”). Siłą rzeczy rodziło to okazję do arbitrażu.

Taki stan rzeczy ma niebawem odejść do lamusa. 17 listopada, w przyszły poniedziałek, uruchomiony zostanie pilotażowy program łączenia giełd w Szanghaju i Hong Kongu. Po raz pierwszy w historii także inwestorzy indywidualni z całego świata będą mogli inwestować w kontynentalnych Chinach.
- Program Shanghai-Hong Kong Stock Connect będzie istotnym przełomem w otwieraniu chińskiego kontynentalnego rynku kapitałowego zarówno na krajowych, jak i międzynarodowych inwestorów. Dodatkowo to kamień milowy na drodze do internacjonalizacji juana – stwierdza w komunikacie prasowym Charles Li, szef giełdy w Hong Kongu. Jak dodaje, w celu uniknięcia destabilizacji krajowych giełd, początkowo obowiązywać będa dzienne limity napływu kapitału.
Według analityków Goldman Sachs, dzięki uruchomieniu programu inwestorzy zyskają dostęp do kilkuset spółek o łącznej kapitalizacji ok. 2 bln dolarów. W ten sposób w Chinach powstanie drugi na świecie rynek akcji, który pod względem kapitalizacji ustępował będzie tylko nowojorskiej NYSE. „Dla zagranicznych inwestorów to po prostu zbyt duża okazja, aby ją przegapić” – stwierdzają analitycy GS. Szczególnie łakomym kąskiem mogą być sektory, których do tej pory brakowało w Hong Kongu – telekomunikacyjny, farmaceutyczny czy górniczy.
Od kwietniowego ogłoszenia decyzji głowny indeks giełdy w Szanghaju zyskał 14,8%, hongkoński Hang Seng urósł o 3,1%. Mocno w górę poszły akcje samej giełdy w Hong Kongu, które dały zarobić 34%.
Michał Żuławiński




























































