Jest to postulat dość anachroniczny, niewytrzymujący krytyki na gruncie praw obywatelskich. Poza tym, jaki majątek uznalibyśmy w Polsce za wystarczający, aby mieć rękojmię, że jego właściciel nie sprzeniewierzy dóbr publicznych — milion złotych? Nie znam kraju, w którym cenzus majątkowy obowiązywałby obecnie.
Prace sejmowych komisji śledczych wykazują, że ludzie zamożni (np. p.p. Jan Kulczyk, Zbigniew Wróbel, Grzegorz Wieczerzak, Bogusław Kott) i tak mają o wiele większy wpływ na decyzje polityczne niż przeciętni obywatele. Czy rzeczywiście chcielibyśmy, aby w naszym Sejmie lub rządzie zasiadali wyłącznie właściciele lub menedżerowie wielkich firm?
Styk biznesu z polityką zawsze rodzi pokusy korupcyjne. Dlatego w wielu krajach, m.in. w USA, wymyślono fundusze powiernicze, którym politycy oddają w zarząd swoje majątki w momencie, kiedy obejmują funkcje publiczne.
Jest wiele przykładów na to, że niektórzy bogaci politycy, mimo posiadanego majątku, chcą być jeszcze bogatsi. Przed kilkoma dniami „New York Times” podał, że z danych Federalnej Komisji Wyborczej wynika, iż żona i córka (poprzez jej firmy) lidera większości kongresowej Toma DeLay’a od 2001 r. zarobiły ponad 500 000 USD na doradztwie i pomocy świadczonej na rzecz kampanii politycznej swojego męża i ojca. Tom DeLay byłby pewnie w Polsce uznany za osobę majętną, a mimo to nie zawachał się przysporzyć majątku swoim najbliższym.
Z drugiej strony, sama na własne oczy obserwowałam, jak w poprzednich latach niektórzy warszawscy samorządowcy rozpoczynali swoje kariery jako właściciele kawalerek i maluchów, a kończyli z kilkoma mieszkaniami. Ale czy tylko brak majątku był przyczyną ich postępowania? Uczciwość i zrozumienie roli polityka służebnej wobec społeczeństwa nie mają związku z posiadaniem majątkiem lub jego brakiem. Albo się jest człowiekiem rzetelnym, odpornym na pokusy, albo nie. A ponieważ każda władza deprawuje, to warto stworzyć właściwe ramy prawne, aby ten proces maksymalnie utrudnić.
Grażyna Kopińska, dyrektor Programu Przeciw Korupcji Fundacji im. Stefana Batorego
Gazeta Finansowa
































































