FC Barcelona stoi dziś na rozdrożu – z jednej strony walczy o sportowe triumfy, z drugiej mierzy się z potężnymi wyzwaniami poza boiskiem. Ambitne plany rozwoju mieszają się z narastającą presją finansową, a przyszłość klubu zależy od wielu niepewnych czynników.


W niedzielę 11 maja FC Barcelona odniosła triumf nad Realem Madryt w El Clásico, dzięki czemu najpewniej przypieczętowała mistrzostwo w lidze hiszpańskiej.
Jednak to spotkanie miało mieć jeszcze większe znaczenie, gdyż kierownictwo Barcelony planowało je jako wielki powrót na swój słynny stadion Camp Nou po niemal dwóch latach renowacji. Klub liczy, że przebudowa za 1,5 miliarda euro zwiększy przychody z dnia meczowego, głównie dzięki znacznym inwestycjom w nowe miejsca VIP, co docelowo ma pomóc złagodzić presję finansową.
Modernizacja stadionu boryka się jednak z licznymi opóźnieniami, przez co zadłużony po uszy klub z Katalonii zmuszony jest rozgrywać mecze sześć kilometrów dalej, na miejskim Stadionie Olimpijskim. Granie na obiekcie, który ma około 40 tys. miejsc mniej niż Camp Nou, kosztuje Barcelonę około 100 mln euro rocznie, co pogłębia wieloletnie problemy finansowe klubu.
Ponieważ stadion ma już zarezerwowane koncerty na dalszą część roku, a spłata odsetek związanych z budową Camp Nou rusza latem przyszłego roku, wykonawcy walczą z czasem, by dokończyć inwestycję.

Kolos na glinianych nogach?
Mimo że Barcelona to jeden z największych klubów piłkarskich świata, jej finanse poważnie ucierpiały zaraz po rekordowej, niepobitej do dziś, sprzedaży Neymara za 222 mln euro w 2017 r. do Paris Saint-Germain F.C. Dochody z transferu Brazylijczyka przeznaczono na zakup nietrafionych zawodników.
W kolejnych latach klub wielokrotnie przekraczał limity wydatków określone przez hiszpańskie przepisy, które uzależniają budżet klubów od ich przychodów. Barcelona musiała pozbyć się wielu gwiazd, w tym Lionela Messiego. Jeśli zespół nie zdobędzie nowych funduszy w najbliższych miesiącach, nie będzie mógł dokonywać transferów latem.
Kierownictwo klubu liczy, że dodanie tysięcy miejsc VIP na Camp Nou pozwoli zwiększyć roczne przychody klubu o jedną trzecią – do 1,2 mld euro w ciągu pięciu lat.
Nowe Camp Nou jako fundament przyszłości Barcelony
Manel Del Rio, dyrektor ds. korporacyjnych Barcelony, nadzorujący finanse i działalność handlową klubu, powiedział, że modernizacja Camp Nou – obecnie noszącego nazwę Spotify Camp Nou dzięki umowie sponsorskiej – jest „kluczowa” dla utrzymania tempa względem europejskich rywali.
„Doświadczenie oglądania meczu na Spotify Camp Nou będzie nieporównywalne z tym, co było wcześniej. Stadion to ogromna część naszej tożsamości. Trudno oszacować, jak bardzo wzmocni markę, ale uważam, że w znaczącym stopniu”, stwierdził Del Rio.
Pomimo cięć płac dla piłkarzy o 25 proc. w zeszłym sezonie, Barcelona odnotowała stratę netto w wysokości 91 mln euro. Klub spadł z czwartego na szóste miejsce w rankingu klubów piłkarskich pod względem przychodów według Deloitte. Według CNBC wartość klubu plasuje go na trzecim miejscu.
Długi rosną, a klub szuka ratunku u inwestorów
Zadłużenie finansowe, w tym kredyty związane z przebudową stadionu, wynosiło na koniec czerwca 2024 r. nieco poniżej 1,3 mld euro, według danych Football Benchmark. Z 583 mln euro tego zadłużenia przypadających na 2028 r., Barcelona poprosiła Goldman Sachs o pomoc w zmniejszeniu kosztów obsługi długu.
Aby złagodzić presję finansową w krótkim terminie, klub zawarł umowy zamieniające długoterminowe przychody na natychmiastową gotówkę. W 2022 r. sprzedał 25 proc. swoich wpływów z transmisji telewizyjnych na kolejne 25 lat amerykańskiej firmie inwestycyjnej Sixth Street, pozyskując ponad 500 mln euro.
Tymczasem pojawiły się kontrowersje wokół prób komercjalizacji zmodernizowanego stadionu.
Finansowe manewry pod lupą i ogniem krytyki
W styczniu klub ogłosił, że sprzedał 30-letnie prawa do niedokończonych loży VIP na Camp Nou za 100 mln euro. Jednak w zeszłym miesiącu hiszpańska liga poinformowała, że transakcja nie została uwzględniona w sprawozdaniu finansowym Barcelony, przez co natychmiast obcięto klubowi budżet, co ponownie rozpaliło spór prawny o to, czy klub ma wystarczającą przestrzeń finansową, by zarejestrować wszystkich zawodników.
Barcelona w liście do La Liga wyraziła swoje „zaskoczenie i oburzenie” z powodu publicznego nagłośnienia sprawy. Nie byłby to jednak pierwszy przypadek, gdy domniemana sprzedaż aktywów sprawiła kłopoty. W zeszłym roku Barcelona dokonała odpisu w wysokości 141 mln euro po tym, jak nie otrzymała płatności z tytułu sprzedaży udziałów w swojej platformie cyfrowej.
Victor Font, lokalny przedsiębiorca technologiczny, który rywalizował z obecnym prezydentem klubu Joanem Laportą w 2021 r. i planuje startować ponownie, twierdzi, że kierownictwo w pośpiechu pozyskiwało środki bez uwzględniania długofalowych skutków.
„Zamiast łatać dziury finansowe za pomocą strategicznych partnerstw tworzących sytuację win-win, korzystano z pomocy nieznanych inwestorów, którzy nie potrafią dotrzymać zobowiązań. To doprowadziło do całego tego bałaganu” – powiedział Font.
Sukcesy sportowe mimo zawirowań
Pomimo zamieszania poza boiskiem, Barcelona ma udany sezon. Prowadzi w tabeli La Liga i tylko kataklizm mógłby odebrać jej zwycięstwo. Drużyna zdobyła też Puchar Króla, a w zeszłym tygodniu była tylko o sekundy od awansowania po raz pierwszy od 2015 roku do finału Ligi Mistrzów. Gol Interu Mediolan strzelony na chwilę przed końcem meczu przekreślił jednak tę szansę.
Del Rio powiedział, że dobre wyniki drużyny – oparte na młodych lokalnych talentach, takich jak niespełna 18-letni Lamine Yamal i 21-letni Gavi – zwiększyły sprzedaż biletów i częściowo zrekompensowały straty związane z tymczasową przeprowadzką na Stadion Olimpijski.
Camp Nou po renowacji ma przynieść FC Barcelonie setki milionów zysku
Po modernizacji Camp Nou pomieści około 105 tys. widzów, co uczyni go największym stadionem piłkarskim w Europie, a liczba miejsc VIP wzrośnie niemal pięciokrotnie – do 9,600.
Barcelona podaje, że około 60 proc. tych miejsc – które kosztować będą do 81 tys. euro za sezon, wobec wcześniejszych 12 tys. – zostało już sprzedanych. Klub oczekuje, że przychody z dnia meczowego wzrosną o około 60 proc., do co najmniej 350 mln euro rocznie.
„Rynek pokazał, że jest popyt. Gdy tylko wrócimy i odzyskamy pełną dostępność każdego zasobu, myślę, że klub poradzi sobie dobrze”, stwierdził Del Rio
Jednak z powodu opóźnień w budowie Barcelona nie wróci na Camp Nou wcześniej niż pod koniec lata. Nawet ten termin oznaczałby grę na placu budowy – nowa, trzecia kondygnacja stadionu, która powstanie nad dwiema warstwami strefy VIP, ma być gotowa dopiero na początku przyszłego roku.
Victor Font ostrzega, że koszt obsługi długu związanego z budową stadionu może pochłonąć większość dodatkowych przychodów. Przynajmniej w krótkim okresie. Jak stwierdził: „Czasem klub powtarza, że nowy stadion to Święty Graal, który pozwoli nam wyjść na prostą finansowo. To tylko półprawda”.
J.S.



























































