REKLAMA

Budżetowy lament jest przesadzony

Piotr Lonczak2013-07-30 06:00
publikacja
2013-07-30 06:00
Polskie finanse publiczne przeżywają ciężkie chwile, lecz panikowanie jest nieuzasadnione. Natomiast rząd musi wreszcie podjąć zdecydowane działania, ponieważ odwlekanie reform to podążanie greckim szlakiem.

Polska gospodarka rośnie, nie zważając na największą od dekady recesję w krajach europejskich. Eksport, mimo hamowania na Zachodzie, osiąga historyczne szczyty. Niezależnie od odwrotu inwestorów z rynków wschodzących rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich jest niższa niż 4 proc. przy średniej powyżej 5,5 proc. za ostatnich siedem lat.

Dług jak narkotyk» Dług jak narkotyk
Takie okoliczności gospodarcze pozwalają być spokojnym o przyszłość budżetu w najbliższej perspektywie. Polskie finanse publiczne mogłaby powalić tylko silna recesja. Tymczasem nic nie zapowiada takiego scenariusza. Dane za czerwiec pokazały wzrost zatrudnienia, wyższą od oczekiwań produkcję przemysłową i sprzedaż, a także spadek stopy bezrobocia.

Najgorsze, co miało spotkać gospodarkę, jest już za nami, a kolejne kwartały przyniosą wyraźnie dostrzegalną poprawę sytuacji. Także sytuacja w Unii Europejskiej powoli zmierza w oczekiwanym kierunku. Ilustrują to zwłaszcza lipcowe indeksy PMI, które pokazały poprawę koniunktury w krajach zachodnich.

Gdyby Polska była rzeczywiście zagrożona, to na rynkach finansowych widzielibyśmy rosnące rentowności obligacji oraz wyraźne osłabienie złotego. Co prawda zarówno dług, jak i polska waluta zostały w ostatnich miesiącach przecenione, lecz czynnikiem napędzającym takie tendencje nie jest sytuacja w naszym kraju, lecz spekulacje dotyczące posunięć kluczowych banków centralnych, a zwłaszcza Rezerwy Federalnej. Ocena Polski przez rynki finansowe jest zdecydowanie lepsza niż krajów stojących na krawędzi kryzysu budżetowego.

Rząd musi zacząć reformy

Chociaż dzisiaj wiele nam nie grozi, to utrzymanie obecnych tendencji jest prostą drogą do podzielenia losu Grecji czy Hiszpanii. Problem nie ma charakteru krótkoterminowego, lecz strukturalny.

Naprawa finansów publicznych wymaga odejścia od polityki braku wyrzeczeń. Potrzebne jest przebudowanie systemu emerytalnego, które należy zacząć od odebrania przywilejów licznym grupom zawodowym. Potrzebna jest racjonalizacja zatrudnienia w sektorze publicznym. Jednocześnie trzeba obniżać koszty pracy i uelastyczniać rynek pracy. Środki na sfinansowanie tych działań powinny pochodzić z konsekwentnej prywatyzacji przedsiębiorstw należących do Skarbu Państwa.

Dzisiaj rząd dysponuje wszystkimi niezbędnymi narzędziami, aby przeprowadzić reformy – gospodarka stopniowo przezwycięża spowolnienie, Polska jest dobrze oceniana przez rynki finansowe, a rentowności obligacji i stopy procentowe są najniższe w historii. Do kolejnych wyborów zostały jeszcze dwa lata, a znaczna część polskiego społeczeństwa czeka na realne zmiany.

Chociaż pozytywnie można ocenić podniesienie wieku emerytalnego i pozbawienie około miliona osób możliwości odejścia na wcześniejszą emeryturę, to jest to jednak zbyt mało. Polaków należy skuteczniej motywować do dłuższej pracy chociażby przez zmniejszenie obciążenia pracy daninami publicznymi oraz poprzez racjonalizację świadczeń socjalnych. Dzisiaj w naszym kraju pracuje tylko 15,3 mln ludzi i mamy ponad 2 mln bezrobotnych chętnych do pracy. To nie jest właściwa droga, aby skutecznie niwelować dystans do krajów zachodnich.

Rząd otrzymał kolejną szansę na dokonanie reform, które byłyby fundamentem pod długoterminowy wzrost poprawiający jakość naszej gospodarki. Niestety, politycy na naszych oczach marnują wysiłek ciężko pracujących Polaków, koncentrując się na budowaniu pozytywnego wizerunku, zamiast na realizowaniu niezbędnych reform.

Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (26)

dodaj komentarz
~FX
Po prostu Rostowski do piachu za brak kompetencji
~mario
Czytam, ze autor chciałby w ramach reform wprowadzić więcej wyrzeczeń. Jak sądzę miały by one dotyczyć tych milionów, którzy pracują i żyją za najniższą krajową, Jak coś uderza to wiadomo zawsze tych najsłabszych, bo inni odbiją piłeczkę.
Rządowi udało się zbudować zaufanie inwestorów na całym świecie i tego najbardziej nam brakowało.
Czytam, ze autor chciałby w ramach reform wprowadzić więcej wyrzeczeń. Jak sądzę miały by one dotyczyć tych milionów, którzy pracują i żyją za najniższą krajową, Jak coś uderza to wiadomo zawsze tych najsłabszych, bo inni odbiją piłeczkę.
Rządowi udało się zbudować zaufanie inwestorów na całym świecie i tego najbardziej nam brakowało. Teraz zacznie się okres wzrostów w cyklu koniunkturalnym to i pieniądze będą na reformy. Jednak okres ten musi się zacząć, aby było czym sfinansować reformy.
~zachwycony
Panie Lonczak, muszę po raz kolejny pochwalić Pana za rzetelnie napisany artykuł odnoszący się do prawdziwych danych. Sięga Pan wyłącznie po sprawdzone, wiarygodne źródła rządowe, co podnosi wartość merytoryczną zawartych informacji. Wobec krytykantów radzę zastosować pozę ignoranta, bo pisowcy są nasiąknięci jadem i nienawiścią Panie Lonczak, muszę po raz kolejny pochwalić Pana za rzetelnie napisany artykuł odnoszący się do prawdziwych danych. Sięga Pan wyłącznie po sprawdzone, wiarygodne źródła rządowe, co podnosi wartość merytoryczną zawartych informacji. Wobec krytykantów radzę zastosować pozę ignoranta, bo pisowcy są nasiąknięci jadem i nienawiścią i nie wiedzą o czym piszą. Bez wątpienia podniesienie wieku emerytalnego i pozbawienie około miliona osób możliwości odejścia na wcześniejszą emeryturę to krok w dobrym kierunku, ale to wciąż zbyt mało. Potrzeba nam bardziej radykalnych i stanowczych działań aby uratować finanse państwa!
arturixx
Statystyka długu publicznego zaniża rzeczywiste zadłużenie Polski. Oficjalnie dług
publiczny do PKB wynosi około 47%. Jednak prawdziwe zadłużenie publiczne
wynosi 200% PKB lub nawet więcej! Sektor publiczny większość swych zobowiązań
księguje dopiero w roku wypłaty gotówki, a nie w momencie ich powstania. Oznacza to,
że
Statystyka długu publicznego zaniża rzeczywiste zadłużenie Polski. Oficjalnie dług
publiczny do PKB wynosi około 47%. Jednak prawdziwe zadłużenie publiczne
wynosi 200% PKB lub nawet więcej! Sektor publiczny większość swych zobowiązań
księguje dopiero w roku wypłaty gotówki, a nie w momencie ich powstania. Oznacza to,
że zobowiązania Polski są znacznie wyższe niż to się oficjalnie podaje.
Według oficjalnych statystyk dług publiczny na głowę każdego Polaka to ponad 15,5
tysiąca złotych. Jednak łącznie z niezewidencjonowanymi, ale istniejącymi
zobowiązaniami państwa szacowanymi na 208% PKB na każdego z nas przypada
do spłaty ponad 68,5 tysiąca złotych zobowiązań naszego państwa.
Dotychczasowy sposób przedstawiania zobowiązań Polski ma poważne negatywne
skutki, zwłaszcza dla młodych i nienarodzonych Polaków. Wyższe ukryte zadłużenie dziś
oznacza większe podatki, oraz redukcję świadczeń w przyszłości, gdy trzeba będzie
spłacić całe zarówno to ujawnione jak i nieujawnione w oficjalnych danych zadłużenie.
Chowając przed nami skalę rzeczywistego zadłużenia rządzący ze wszystkich obozów
politycznych, chcą ukryć, że w przyszłości czekają nas podwyżki podatków oraz niższe
niż obiecano świadczenia. Wolą dziś obiecywać nam świadczenia, bez wskazania
sposobu ich sfinansowania w przyszłości.
Prawdziwym i rzetelnym sposobem prezentowania zadłużenia sektora publicznego
jest ukazanie całego zadłużenia niezależnie od terminu jego zapłaty.
By zachęcić władze publiczne do zmierzenia się z prawdą o naszym zadłużeniu niniejszy
tekst szacuje dolny próg prawdziwego zadłużenia publicznego. Do oficjalnego
zadłużenia dodaliśmy szacunek zadłużenia niezaksięgowanego w oficjalnych
danych, a które stanie sie wymagalne w latach 2010-2043. Z braku możliwości
oszacowania kosztu darmowego leczenia obiecanego przez państwo koszt ten został w
naszych obliczeniach pominięty.
~dolar
dla czego nikt nie pozwie, Autor: ~praca, do sądu za spamowanie??
~ron
Zasadniczo zgadzam się z p.Lonczakiem, ale na pewno nie wszystkie przywileje da się cofnąć
(juz kiedyś o tym wspominał TK) - b.łatwo się je rozdaje, ale niezmiernie trudno sie je likwiduje
I na koniec, reformy tego typu należy przeprowadzać przede wszystkim w okresie b.dobrej koniunktury, jaka była np. w latach 2004-7 , niestety
Zasadniczo zgadzam się z p.Lonczakiem, ale na pewno nie wszystkie przywileje da się cofnąć
(juz kiedyś o tym wspominał TK) - b.łatwo się je rozdaje, ale niezmiernie trudno sie je likwiduje
I na koniec, reformy tego typu należy przeprowadzać przede wszystkim w okresie b.dobrej koniunktury, jaka była np. w latach 2004-7 , niestety zmarnowano ten okres bezprzykładnie !
~re
POmyliles się zmarnowano nie tylko ten okres od 89 śmierdziele rządzą i g.no. w Polsce robią.....zresztą czemu się dziewic w izraelu tez maja niezły burdel.
~WWW
zaraz w latach 2007 -2008 rzadzila już PO !!! haha tuba Tuska RON
~lolo
Wesoło im darmozjadom, nakradli naszych pieniędzy i wstydu nie mają.
~Hans
Panie Lonczak pisze Pan bzdury!! nawet wzrost 4% to za malo ,bo miejsc pracy nie bedzie przybywac firmy sa zadlluzone i nic z tym sie nie zrobi , biurokracji przybywa ,wlasciwie wszyscy o tym mowia i nic z tym nie robia ,i nie zrobia ani dzis ani jutro ,Pan czyta raporty sledzi wykresy i inne ,zyje Pan w zamknietym kregu i mysli Panie Lonczak pisze Pan bzdury!! nawet wzrost 4% to za malo ,bo miejsc pracy nie bedzie przybywac firmy sa zadlluzone i nic z tym sie nie zrobi , biurokracji przybywa ,wlasciwie wszyscy o tym mowia i nic z tym nie robia ,i nie zrobia ani dzis ani jutro ,Pan czyta raporty sledzi wykresy i inne ,zyje Pan w zamknietym kregu i mysli tak jak oni , majac iluzje i widzenia co rano ,,,
Pozdrawiam Inwestor.

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki