Polska gospodarka rośnie, nie zważając na największą od dekady recesję w krajach europejskich. Eksport, mimo hamowania na Zachodzie, osiąga historyczne szczyty. Niezależnie od odwrotu inwestorów z rynków wschodzących rentowność polskich obligacji dziesięcioletnich jest niższa niż 4 proc. przy średniej powyżej 5,5 proc. za ostatnich siedem lat.
![]() | » Dług jak narkotyk |
Najgorsze, co miało spotkać gospodarkę, jest już za nami, a kolejne kwartały przyniosą wyraźnie dostrzegalną poprawę sytuacji. Także sytuacja w Unii Europejskiej powoli zmierza w oczekiwanym kierunku. Ilustrują to zwłaszcza lipcowe indeksy PMI, które pokazały poprawę koniunktury w krajach zachodnich.
Gdyby Polska była rzeczywiście zagrożona, to na rynkach finansowych widzielibyśmy rosnące rentowności obligacji oraz wyraźne osłabienie złotego. Co prawda zarówno dług, jak i polska waluta zostały w ostatnich miesiącach przecenione, lecz czynnikiem napędzającym takie tendencje nie jest sytuacja w naszym kraju, lecz spekulacje dotyczące posunięć kluczowych banków centralnych, a zwłaszcza Rezerwy Federalnej. Ocena Polski przez rynki finansowe jest zdecydowanie lepsza niż krajów stojących na krawędzi kryzysu budżetowego.
Rząd musi zacząć reformy
Chociaż dzisiaj wiele nam nie grozi, to utrzymanie obecnych tendencji jest prostą drogą do podzielenia losu Grecji czy Hiszpanii. Problem nie ma charakteru krótkoterminowego, lecz strukturalny.
Naprawa finansów publicznych wymaga odejścia od polityki braku wyrzeczeń. Potrzebne jest przebudowanie systemu emerytalnego, które należy zacząć od odebrania przywilejów licznym grupom zawodowym. Potrzebna jest racjonalizacja zatrudnienia w sektorze publicznym. Jednocześnie trzeba obniżać koszty pracy i uelastyczniać rynek pracy. Środki na sfinansowanie tych działań powinny pochodzić z konsekwentnej prywatyzacji przedsiębiorstw należących do Skarbu Państwa.
Dzisiaj rząd dysponuje wszystkimi niezbędnymi narzędziami, aby przeprowadzić reformy – gospodarka stopniowo przezwycięża spowolnienie, Polska jest dobrze oceniana przez rynki finansowe, a rentowności obligacji i stopy procentowe są najniższe w historii. Do kolejnych wyborów zostały jeszcze dwa lata, a znaczna część polskiego społeczeństwa czeka na realne zmiany.
Chociaż pozytywnie można ocenić podniesienie wieku emerytalnego i pozbawienie około miliona osób możliwości odejścia na wcześniejszą emeryturę, to jest to jednak zbyt mało. Polaków należy skuteczniej motywować do dłuższej pracy chociażby przez zmniejszenie obciążenia pracy daninami publicznymi oraz poprzez racjonalizację świadczeń socjalnych. Dzisiaj w naszym kraju pracuje tylko 15,3 mln ludzi i mamy ponad 2 mln bezrobotnych chętnych do pracy. To nie jest właściwa droga, aby skutecznie niwelować dystans do krajów zachodnich.
Rząd otrzymał kolejną szansę na dokonanie reform, które byłyby fundamentem pod długoterminowy wzrost poprawiający jakość naszej gospodarki. Niestety, politycy na naszych oczach marnują wysiłek ciężko pracujących Polaków, koncentrując się na budowaniu pozytywnego wizerunku, zamiast na realizowaniu niezbędnych reform.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl



























































