Parlament Europejski uznał we wtorek, że budżet UE na lata 2028-34 w kształcie zaproponowanym przez Komisję Europejską może podważyć motor rozwoju regionów, jaki stanowiła do tej pory polityka spójności. Europosłowie opowiedzieli się za tym, by kolejny budżet nadal wspierał regiony.


Izba we wtorek w Strasburgu przegłosowała swoje stanowisko w sprawie kolejnej unijnej perspektywy finansowej. Przyjęcie stanowiska przez PE oznacza, ze izba jest gotowa do rozpoczęcia negocjacji z krajami członkowskimi na temat przyszłej „siedmiolatki”.
Europosłowie opowiedzieli się za większym budżetem. Według nich powinien on zostać ustalony na poziomie 1,27 proc. unijnego dochodu narodowego brutto (DNB), przy czym obsługa długu z funduszu odbudowy, ustanowionego w odpowiedzi na pandemię (0,11 proc. DNB), nie powinna być wliczana do pułapów budżetowych. Oznaczałoby to wzrost o 10 proc. w porównaniu z propozycją KE z lipca 2025 r.
Jeden plan na państwo” to błąd? PE ostrzega przed osłabieniem władz lokalnych
Europarlament przyjął krytyczne stanowisko wobec forsowanego przez KE podejścia, by wszystkie unijne fundusze, w tym z polityki spójności i wspólnej polityki rolnej, były wydatkowane przez państwa członkowskie zgodnie z wcześniej ustalonym planem partnerstwa krajowego i regionalnego.
Izba w swoim stanowisku sprzeciwiła się zasadzie „jeden plan na państwo członkowskie”. W ocenie europosłów podważy ona politykę UE zapisaną w unijnych traktatach, stworzy niepotrzebną konkurencję między beneficjentami, osłabi wielopoziomowe zarządzanie środkami unijnymi i zmniejszy przejrzystość.

Europarlament obawia się zwłaszcza osłabienia wpływu, jaki polityka spójności ma na rozwój regionów. W swoim stanowisku przypomniał, że polityka spójności jest zapisanym w traktacie priorytetem UE, który musi nadal funkcjonować jako główny instrument inwestycji terytorialnych Unii i filar unijnego modelu wzrostu.
Europosłowie chcą, by władze lokalne i regionalne pozostawały w pełni zaangażowane w przygotowywanie planów krajowych, a także by miały możliwość dostosowywania inwestycji do ich potrzeb.
Hazard i usługi cyfrowe sfinansują Unię?
PE wytknął KE zmianę struktury budżetu dzień po tym, gdy zrobił to Europejski Trybunał Obrachunkowy (ETO). Unijni kontrolerzy skrytykowali zwłaszcza połączenie polityk: spójności i rolnej. Uznali, że tak radykalne zmiany w unijnym budżecie mogą nie wyjść Wspólnocie na dobre.
Parlament Europejski opowiedział się także za nowymi dochodami własnymi UE, które powinny przynosić do unijnej kasy wkład na poziomie 60 mld euro rocznie. W ocenie izby jeśli kraje członkowskie, które decydują w tej sprawie jednomyślnie, odrzucą propozycje nowych dochodów proponowanych przez KE, powinny zostać rozważone rozwiązania alternatywne, takie jak opłata za usługi cyfrowe, opłata za gry hazardowe online lub opłata od zysków kapitałowych z kryptoaktywów.
Komisja Europejska zaproponowała pięć nowych zasobów własnych: część dochodów z unijnego systemu handlu emisjami (ETS), mechanizmu dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (CBAM), nową opłatę od nieodebranych elektroodpadów, składkę od obrotów dużych przedsiębiorstw oraz nowy podatek od wyrobów tytoniowych.
Ze Strasburga Magdalena Cedro (PAP)
mce/ mal/


























































