Wdrożony w październiku 2025 roku polski system kaucyjny na stałe wpisał się w codzienność konsumentów, wymuszając dopłatę 50 groszy do plastikowych butelek. Choć pojawiają się głosy, że obecne stawki są zbyt niskie, by skutecznie zachęcać do recyklingu, Ministerstwo Klimatu i Środowiska ucina spekulacje o ich rychłym podniesieniu.


Wiceministra Anita Sowińska w rozmowie z Polskim Radiem podkreśliła, że priorytetem jest obecnie stabilizacja mechanizmu i przyzwyczajenie społeczeństwa do nowych zasad. Wyjaśniła, że choć w fazie projektowej brano pod uwagę wyższą kwotę (rzędu złotówki), to ostatecznie zdecydowano się na rozwiązanie kompromisowe, by nie zniechęcać klientów do zakupów zbyt wysokimi cenami na półkach.
- Wyższa kaucja, doliczana do ceny przy półce sklepowej, mogłaby doprowadzić do tego, że klient w ogóle zrezygnowałby z zakupu. Zdecydowaliśmy się na stawkę podobną do tych w innych europejskich krajach. I wydaje nam się, że te 50 gr działa motywująco - widzimy przecież obrazki, jak młodzież zbiera butelki, żeby dorobić sobie do kieszonkowego - stwierdziła Sowińska.
Równolegle trwają analizy nad ewentualnym rozszerzeniem katalogu opakowań objętych kaucją. Ministerstwo szczególnie bacznie przygląda się kwestii tzw. małpek oraz innego rodzaju szkła jednorazowego, które stanowi duży problem ekologiczny.
Decyzje w tej sprawie mają zapaść do czerwcu 2026 roku, gdy urzędnicy przeanalizują pierwsze pełne półrocze funkcjonowania systemu dla plastiku. Sowińska zaznacza jednak, że włączenie szkła do obiegu zwrotnego to skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne, wymagające od właścicieli sklepów przygotowania odpowiedniego miejsca i infrastruktury do ich magazynowania - czytamy w "Fakcie".

Sprawdź >>> informacje o wydanych decyzjach dla operatorów systemu kaucyjnego
oprac. WM




























































