REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Brytyjski rząd broni się przed zarzutami zaniedbań w kwestii koronawirusa

2020-04-20 13:59, akt.2020-04-20 16:28
publikacja
2020-04-20 13:59
aktualizacja
2020-04-20 16:28
Dodaj Bankier.pl w Google

Brytyjski rząd opublikował w poniedziałek bezprecedensowo długą i szczegółową odpowiedź na artykuł w "The Sunday Times", zarzucający mu zbagatelizowanie zagrożenia związanego z koronawirusem i zbyt wolne działania w pierwszej fazie epidemii.

fot. Yoss Cinematic / / Pexels

W obszernym i opartym w dużej mierze na źródłach z Downing Street artykule w "The Sunday Times" napisano m.in., że rząd na początkowym etapie poważnie zlekceważył zagrożenie związane z epidemią koronawirusa, a spóźniona o ponad pięć tygodni reakcja i zaniedbania z poprzednich lat przyczyniły się do śmierci tysięcy ludzi. Ujawniono też, że premier Boris Johnson był z różnych powodów nieobecny na pierwszych pięciu posiedzeniach rządowego sztabu kryzysowego (COBR) poświęconych koronawirusowi i pojawił się na nich dopiero 2 marca.

Do artykułu już w niedzielę odniósł się Michael Gove, minister bez teki w rządzie, który potwierdził, że Johnsona faktycznie nie było na tych posiedzeniach, ale nie jest to niczym nadzwyczajnym, bo często przewodniczą im odpowiedni ministrowie, więc zarzuty, iż premier je celowo opuszczał, są "groteskowe".

Jednak w poniedziałek rząd opublikował liczącą ok. 2000 słów - i jak podkreślają niektóre brytyjskie media znacznie ostrzejszą w tonie - odpowiedź. "Ten artykuł zawiera szereg kłamstw i błędów oraz aktywnie zniekształca ogromną ilość pracy, jaką wykonywał rząd na najwcześniejszych etapach epidemii koronawirusa" - oświadczył rzecznik rządu. W odpowiedzi wskazano w niej 14 twierdzeń "The Sunday Timesa", które zawierają nieścisłości lub jawne przeinaczenia.

Potwierdzono, że Johnson faktycznie nie był na pięciu posiedzeniach sztabu kryzysowego, ale jak podkreślono, nie jest to niczym nadzwyczajnym, gdyż np. w czasie epidemii H1N1 w 2009 roku, gdy rządziła Partia Pracy, posiedzeniu COBR również przewodniczył minister zdrowia. Wytknięto kilka nieścisłości faktograficznych, np. pomyloną o tydzień datę, w którym odbyło się pierwsze posiedzenie COBR, wyjaśniono jakie kryteria obowiązują przy określaniu stopnia zagrożenia epidemicznego dla ludności i wskazano, że "The Sunday Times" pominął fakt, iż przed tym posiedzeniem ten stopnień już został podniesiony z bardzo niskiego na niski. Podkreślono, że po raz pierwszy o potencjalnym zagrożeniu minister zdrowia Matt Hancock rozmawiał z Johnsonem już 7 stycznia i podano także daty spotkań innych ciał doradczych.

Wakacje na giełdzie

W odpowiedzi rządu przypomniano też, że wbrew temu, co twierdzi "The Sunday Times", w styczniu nie było konsensusu wśród naukowców, co do zagrożenia związanego z koronawirusem, a Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała go za pandemię dopiero 11 marca, czyli działania brytyjskiego rządu uprzedzały wytyczne WHO. Potwierdzono, że brytyjski rząd faktycznie wysłał do Chin 270 tys. sztuk środków ochrony osobistej, o co poprosił rząd w Pekinie, ale podkreślono, że w kwietniu Chiny wysłały do Wielkiej Brytanii znacznie większe ilości. Zaprzeczono także twierdzeniom, jakoby od czasu pojawienia się zagrożenia nie rozpoczęto zwiększania zapasów niezbędnego sprzętu czy odzieży ochronnej.

W rządowej odpowiedzi zwraca jednak uwagę fakt, że nie ustosunkowano się do kwestii testów. Według "The Sunday Times", na początku lutego Wielka Brytania była w czołówce światowej, jeśli chodzi o testy na obecność koronawirusa, ale nie wykorzystano tej sytuacji do zwiększenia krajowej produkcji zestawów testowych, gdyż początkowa strategia zakładała osiągnięcie w kraju tzw. odporności stadnej, co nie wymaga przeprowadzania testów. Według cytowanych przez gazetę źródeł, zwolennikami tej strategii byli zwłaszcza naczelny lekarz Anglii Chris Whitty i główny doradca premiera Dominic Cummings. Tymczasem w odpowiedzi rządu nie ma na ten temat ani słowa.

Blair: Reakcja rządu na epidemię opóźniona, ale koronawirus to wielkie wyzwanie

Rząd Borisa Johnsona był prawdopodobnie powolny w początkowej reakcji na koronawirusa - ocenił w poniedziałek były brytyjski premier Tony Blair. Przyznał zarazem, że epidemia to najbardziej skomplikowane i najtrudniejsze wyzwanie, jakie widział w polityce.

Kierowana przez niego fundacja, Tony Blair Foundation for Global Change, przedstawiła w poniedziałek swoje pomysły na wyjście z ograniczeń nałożonych przez rząd pod koniec marca w celu zatrzymania epidemii. Jak zapewnił Blair, który był premierem w latach 1997-2007 z ramienia opozycyjnej obecnie Partii Pracy, są one "konstruktywną radą" dla Johnsona.

W rozmowie ze stacją Sky News były szef rządu podkreślił, że nie widzi żadnej możliwości zniesienia ograniczeń bez masowych testów.

Przedstawiony przez Blaira plan zakłada także zapewnienie zakupów maseczek ochronnych i ich produkcji na szeroką skalę, tak aby były dostępne dla wszystkich kluczowych pracowników; wykorzystanie wszystkich środków na szczeblu krajowym i światowym w celu określenia tych metod leczenia, które mogą zmniejszyć zasięg choroby; po znacznym spadku liczby nowych przypadków złagodzenie ograniczeń poprzez otwarcie w pierwszej kolejności szkół; stopniowe znoszenie ograniczeń w zależności od wieku, dzięki czemu młodsze osoby o znacznie niższym ryzyku zakażenia mogłyby wrócić do pracy wcześniej.

Blair zapytany został o ocenę działań rządu Johnsona, zwłaszcza w świetle zarzutów, jakie postawił mu "The Sunday Times". W obszernym i opartym w dużej mierze na źródłach z Downing Street artykule gazeta napisała m.in., że rząd na początkowym etapie poważnie zlekceważył zagrożenie związane z epidemią koronawirusa, a spóźniona o ponad pięć tygodni reakcja i zaniedbania z poprzednich lat przyczyniły się do śmierci tysięcy ludzi.

Były premier ocenił, że rząd był prawdopodobnie powolny w początkowej reakcji, ale nie skrytykował go w jednoznaczny sposób, podkreślając bezprecedensowe wyzwanie, przed którym stanął. "To jest piekielnie trudne wyzwanie, nigdy nie było czegoś takiego. Łatwo jest, patrząc wstecz, powiedzieć: +Cóż, można było zrobić to i tamto+. Ale myślę, że choć to ważne, w tej chwili nie powinno być w centrum naszej uwagi. W centrum naszej uwagi powinno być zadbanie, aby następna faza, czyli kontrolowane, dobrze zarządzane ożywienie gospodarki, odbyła się w najlepszy możliwy sposób" - powiedział Blair.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
fred_
Wirus to sciema. Ma go kazdy w organizmie ale uaktywnia sie tylko u oslabionych osobnikow.
newsman
jest oczywistym ze johnson nie wymiga sie z odpowiedzialnosci teraz dopiero sie zacznie jak Brexit zacznie sie wypelniac onskazal tysiace brytoli na smierc swoim zachowaniem a wszyscy slepo jak owce kiwali glowami

Powiązane: Epidemia koronawirusa z Chin

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki