REKLAMA

Brakuje rąk do pracy - to się nam opłaca

Łukasz Piechowiak2016-02-23 13:15główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2016-02-23 13:15

Polska nie ma wyboru i będzie musiała poszukiwać rąk do pracy za granicą – to jeden z głównych argumentów za zaproszeniem imigrantów nad Wisłę. Ale czy musimy to robić natychmiast? Może najpierw powinniśmy naprawdę pozwolić odczuć pracodawcom „brak rąk do pracy” – może to ich zmotywuje do zwiększenia płac?

Brakuje rąk do pracy - to się nam opłaca
Brakuje rąk do pracy - to się nam opłaca
/ YAY Foto

Z najnowszych danych GUS-u wynika, że w Polsce pracuje 16,2 mln osób. Nasz wskaźnik aktywności zawodowej wynosi 56,5% (z danych OECD wynika, że w Polsce jest odrobinę lepiej niż podaje GUS – przeciętny wskaźnik zatrudnienia wynosi ok. 64%. Celem dla Polski do 2020 roku jest osiągnięcie 70%). W teorii jest jeszcze spora luka do wypełnienia, bo w krajach Europy Zachodniej przeciętny wskaźnik zatrudnienia przekracza 70%.

Z raportu GUS-u wynika, że wśród mężczyzn wskaźnik aktywności zawodowej wynosi 65%. Wśród kobiet jest to tylko 48,6%. Wskaźnik ogółem zaniżają dwie grupy wiekowe – młodzież od 15. do 24. roku życia i osoby, które ukończyły 60 lat.

1,6 tys. zł na rękę – przeciętna w polskiej mikrofirmie

1,6 tys. zł na rękę – przeciętna w polskiej mikrofirmie

Plan Morawieckiego zakłada, że Polska przestanie być państwem „niskich płac”. Same inwestycje tutaj nie wystarczą. W Polsce mamy 1,8 mln firm zatrudniających do 9. pracowników. Ich średni dochód miesięczny wynosi niecałe 5 tys. zł netto. Z kolei swoim pracownikom płacą oficjalnie przeciętnie 1,65 tys. zł na rękę. Nawet bilion złotych inwestycji w gospodarkę nie pomoże jeśli nie dojdzie do poważnych zmian w prawie i… mentalności.

Dla tej pierwszej wynosi on 33,2% co jest zrozumiałe, bo młodzież w tym wieku zwykle się uczy. Zwykle są też na utrzymaniu rodziców. Z kolei wśród osób w wieku 60 lat i więcej pracuje tylko 7 na 100 osób. Dla porównania wskaźnik zatrudnienia dla osób w wieku 25-44 lata wynosi ponad 85%. Z kolei od 45 do 60 lat – 70,7%.

Zanim zaczniemy zapraszać wszystkich do kraju, powinniśmy popracować nad efektywnymi rozwiązaniami, które zachęciłyby i ułatwiłyby podjęcie zatrudnienia wśród tych grup wiekowych, które zaniżają statystyki.

Szczególnie nie wolno nam zbagatelizować kwestii niepracującej młodzieży, która też nie za bardzo ma ochotę się uczyć. Nie każdy musi iść na studia i w zasadzie nie każdy powinien. Jednak polski system edukacji jest tak skonstruowany, że młody człowiek po osiągnięciu pełnoletności jest kompletnie nieprzygotowany do wykonywania jakiejkolwiek pracy – większość potrafi przeanalizować i zinterpretować wiersz wybranego polskiego poety, ale nie ma pojęcia o podstawowych obowiązkach i prawach pracownika.

Drugą grupą wiekową, na którą wyraźnie nie mamy pomysłu, to osoby w wieku powyżej 60 lat. Tutaj koło zamyka „wiek emerytalny”. Osoby starsze nie chcą pracować, bo rynek pracy i prawo nie są dostosowane do ich możliwości i doświadczenia. Nie wykorzystuje się ich potencjału i zbyt często porównuje z młodymi. Największym problemem starszego pracownika jest podejście do niego jak do narzędzia. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że tak duża grupa ludzi ucieszyła się na wieść o obniżeniu wieku emerytalnego. To nie jest tak, że Polacy są szaleni i chcą żyć za niskie emerytury. Po prostu niska emerytura jest wciąż lepsza niż bezrobocie.

Pod względem płac jesteśmy trzecim najgorszym krajem w UE

Zarobki w naszym kraju stanowią ok. 30% średniej niemieckiej. Pod względem płac jesteśmy trzecim najgorszym krajem w UE. Fundusz płac w relacji do PKB u nas wynosi ok. 45%, podczas gdy w starej UE przekracza 60%. Ekonomiści przekonują, że już potrzeba nam rąk do pracy, więc prawdopodobnie będziemy musieli wpuścić imigrantów – co w zasadzie robimy, czego dowodem jest kilkaset tysięcy pracujących w Polsce Ukraińców.

Kłopot w tym, że we własnym interesie powinniśmy najpierw pozwolić pracodawcom odczuć „brak rąk do pracy” po to, by w końcu zmotywować ich do wyraźnego i odczuwalnego zwiększenia wynagrodzeń. Paradoksalnie, dla przeciętnego Polaka wypełnienie tej luki zawczasu może być skrajnie niekorzystne. Potrzeba nam odrobinę wyrachowania.

Pod względem płac jesteśmy trzecim najgorszym krajem w UE.
Źródło:
Tematy

Komentarze (84)

dodaj komentarz
~Basiek
W Polsce brakuje tylko robotników fizycznych do prac których nikt nie chce wykonywać. W innych przypadkach płacą tyle samo co tym poszukiwanym robotnikom. Mój przykład, studia, 3 lata doświadczenia. Na rozmowie kwalifikacyjnej mówię, że na początek chciałbym zarabiać 3000 brutto a po trzech miesiącach okresu próbnego 4000 brutto.W Polsce brakuje tylko robotników fizycznych do prac których nikt nie chce wykonywać. W innych przypadkach płacą tyle samo co tym poszukiwanym robotnikom. Mój przykład, studia, 3 lata doświadczenia. Na rozmowie kwalifikacyjnej mówię, że na początek chciałbym zarabiać 3000 brutto a po trzech miesiącach okresu próbnego 4000 brutto. Firma notowana na giełdzie, oddzwaniają i proponują mi 12 zł brutto za godzinę na zlecenie! Czy moje wymagania są naprawdę tak duże?
~StanRS
To dobrze że ci nie zaproponowali najniższej krajowej 1850 brutto.
~StanRS
Robić ci się nie chce, bo ich zdaniem poszedłbyś pracować nawet za 6 złotych na godzinę. Przecież wszędzie jest propaganda wśród byznesmenów polskojęzycznych, że oni "dobrze płacą".
~Ciul
Jakie studia i gdzie zdobyte te 3 lata doświadczenia?

Bo co innego jest skończyć historię sztuki a co innego informatykę.
Poza tym nawet informatyk świeżo (3 lata) po studiach kokosów nie zarabia.
~Domin
to fakt koncernom europejskim się to nie opłaca ponieważ nie po to stawiali fabryki w Polsce by płacić na poziomie swoich wynagrodzeń kolonia tzw Polska ma orać za wynagrodzenie chińczyka w europie z europejskimi cenami
To rzeczywiście nam się nie opłaca tylko mam pytanie kto to jest nam i czyje interesy broni ten art.
bo
to fakt koncernom europejskim się to nie opłaca ponieważ nie po to stawiali fabryki w Polsce by płacić na poziomie swoich wynagrodzeń kolonia tzw Polska ma orać za wynagrodzenie chińczyka w europie z europejskimi cenami
To rzeczywiście nam się nie opłaca tylko mam pytanie kto to jest nam i czyje interesy broni ten art.
bo chyba nie Polaków!
~autor
Piszesz a nie wiesz o czym piszesz. W koncernach europejskich, jak ich nazywasz, płace są dwukrotnie wyższe niż u typowego "polskiebo byznesmena". Taka polska mentalność a co drugi zapytany powie Ci, że płaca minimalna jest za wysoka.
~Gnida
W tytule niby coś się "nam" opłaca. Kto to jest "nam"?

Nam pracownikom no nas zastąpią tańszymi czy nam 'prywaciarzom' bo zastąpimy pracownika tańszym?
~as
My powinnismy dać odczuć? potrzeba NAM wyrachowania? To władza decyduje o tych sprawach, a przez 8 lat władza była przeciwko społeczeństwu i na usługach korporacji!
~Gnida
Jak już mamy kogoś zapraszać to trzeba wiedzieć kogo importować.
Np taki dobrze wszystkim znany Vladimir Saranovic jest spoko imigrantem.

WAŻNE żeby bezwzględnie dostosowali się do naszych zasad (a więc ZERO wprowadzania nam tu islamu). A jak sie im to nie podoba.... to wypad na swoje własne podwórko.
~rob7615
Jakiś debil to pisał. Imigranci-uchodźcy aż rwą się do pracy. Chyba przy gwałceniu kobiet.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki