REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Białoruskie łagry od środka. Aleś Bialacki: Traktowano nas jak bydło

2025-12-25 12:00
publikacja
2025-12-25 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Traktowano nas tak, jak traktuje się bydło. Zapędzali i wypędzali, stosując wyłącznie przemoc - opowiada w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” białoruski obrońca praw człowieka, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Aleś Bialacki.

Białoruskie łagry od środka. Aleś Bialacki: Traktowano nas jak bydło
Białoruskie łagry od środka. Aleś Bialacki: Traktowano nas jak bydło
fot. Łukasz Dejnarowicz / / FORUM

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Bialacki przyznaje, że w łagrze „było bardzo ciężko”, a system penitencjarny na Białorusi sięga korzeniami bezpośrednio do systemu panującego w czasach ZSRR. Od tamtej pory - jak mówi - niewiele się zmieniło - więzień jest pozbawiony wszelkich praw, jest poniżany i znieważany, a administracja kolonii odbiera więźniom poczucie własnej wartości.

Według Bialackiego, na początku, w mińskim areszcie śledczym, „było jeszcze jako tako – było mniej presji, ale już w kolonii karnej poczuliśmy pełne obroty systemu represyjnego”. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla przypomina również, że był już pozbawiony wolności w latach 2011– 2014, jednak warunki w 2021 r. „były już znacznie gorsze niż dziesięć lat wcześniej”.

Prawie pozbawiono nas nawet kontaktu z bliskimi – w tym roku od żony otrzymałem tylko jeden list. Raz na dwa lub trzy miesiące mogłem zadzwonić. Czasami prosiłem współwięźniów, którzy wychodzili na wolność, by po opuszczeniu kolonii zadzwonili i przekazali rodzinie, że żyję. Mierzyłem się z ciągłą presją psychiczną ze strony administracji. Karano za każdy drobiazg: źle się ogoliłem, kiepsko wyczyściłem buty, źle posprzątałem czy rozmawiałem podczas kontroli - mówi.

Dodaje, że dochodziło też do prowokacji. „Przyszedł brygadzista i powiedział, że zawołano mnie do punktu kontrolnego. Udałem się tam, ale usłyszałem, że nikt mnie nie wołał. Dwadzieścia sekund później zjawił się strażnik i zostałem ukarany za to, że rzekomo poruszałem się samowolnie. Tam można poruszać się wyłącznie w szyku” - opowiada.

Bialacki przez lata w łagrze był karany za różnego rodzaju „przewinienia”. W tym czasie pozbawiano go możliwości otrzymywania przesyłek, widzeń, kierowano do izolatki, „ale najgorsze były tzw. pomieszczenia typu cela (PKT)”.

Wakacje na giełdzie

Siedziałem tam razem z innym więźniem. To niewielki pokój, dziennie mieliśmy zaledwie 20 minut spaceru. Jedynym źródłem informacji była książka z biblioteki, którą raz w tygodniu można było wymienić na inną. Na szczęście nie trzymano mnie tam samego – słyszałem historie ludzi, którzy spędzili w całkowitej izolacji ponad rok. A mogą też pójść jeszcze dalej i po czterech– pięciu „naruszeniach” wszcząć kolejną sprawę karną i dodać kolejny rok więzienia. Mogą w nieskończoność to wydłużać - powiedział Bialacki w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. (PAP)

mchom/ san/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
nierzad
Mogl zaczac grypsowac,mialby lzej.

Powiązane: Białoruś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki