W porównaniu do zeszłego roku cena obiadu wzrosła prawie dwukrotnie. Teraz żak za zupę, drugie danie i kompot musi zapłacić co najmniej 7 zł. Jedzenie drożeje, bo teraz do stołówek weszły firmy cateringowe – mówią studenci.
Natomiast zupełnie inna sytuacja jest w barach mlecznych. Przeżywają one prawdziwy boom, podczas gdy właściciele stołówek obawiają się bankructwa. Dlatego niektórzy z właścicieli starają się robić wszystko, łącznie z obniżeniem cen, by tylko zatrzymać odpływ klientów.
"Sytuacja stołówek jest trudna" - przyznaje prorektor AGH w Krakowie Andrzej Łędzki. "Jeśli nic się nie zmieni, będziemy musieli zastanowić się nad przekształceniem naszych stołówek, tak by ich prowadzenie się opłacało" - dodaje.
Od jakiegoś czasu parlament Studentów aktywnie działa nad przywróceniem dopłat do stołówek. Studenci piszą nawet listy do parlamentarzystów. Jeśli te działania nie przyniosą spodziewanych efektów, studenci nie wykluczają protestów.
J.B.































































