

Od poniedziałku ćwiczenia Anakonda obserwuje czterech rosyjskich oficerów.
Jak czytamy w "Naszym Dzienniku", prawo do wysłania obserwatorów wynika z Dokumentu wiedeńskiego z 2011 roku, który ma na celu poprawę zaufania między państwami członkowskimi OBWE.
Idea obserwacji ćwiczeń wojskowych sięga jeszcze zimnej wojny. Pomiędzy NATO a Układem Warszawskim porozumiano się, że większe manewry obie strony będą sobie zgłaszać. W latach 70. zdarzało się, że sowieckie ćwiczenia amerykański wywiad uznawał za początek inwazji i stawiano na nogi całe siły zbrojne NATO. Bywało też na odwrót.
Podczas rozmów w Helsinkach wprowadzono reguły powiadamiania i wysyłania obserwatorów na ćwiczenia. Rosja może wysłać obserwatorów do każdego państwa NATO trzy razy w roku.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/"Nasz Dziennik"/vey/pp






























































