REKLAMA

Amerykańska gra o ubezpieczenia zdrowotne

2009-08-28 05:03
publikacja
2009-08-28 05:03
Przeciętny Amerykanin ma ubezpieczenie zdrowotne dzięki pracy i otrzymuje opiekę zdrowotną najwyższej klasy na świecie. Problem polega na tym, że nie wszyscy Amerykanie są przeciętni.

"Socjalizm jest ustrojem, który bohatersko przezwycięża problemy nieznane w innych ustrojach." Stefan Kisielewski
O budzącym wiele kontrowersji amerykańskim systemie ubezpieczeń zdrowotnych rozmawiamy z Krzysztofem M. Ostaszewskim, profesorem matematyki, autorem prac naukowych i licznych publikacji z zakresu ubezpieczeń, prowadzącym Program Aktuarialny na uniwersytecie Illinois State University w USA.

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Jak dziś skonstruowany jest system ubezpieczeń zdrowotnych w USA?

Krzysztof M. Ostaszewski: System ubezpieczeń zdrowotnych w Stanach Zjednoczonych nie jest skonstruowany, w dobrym i złym tego słowa znaczeniu.

Bankier.pl: Co chce Pan przez to powiedzieć?

Krzysztof M. Ostaszewski: System amerykańskich ubezpieczeń zdrowotnych rozwinął się w znacznym stopniu organicznie, ale głównie w odpowiedzi na bardzo nieudaczne posunięcia państwa, które usiłowało rozwiązać jeden kryzys za drugim, z reguły kryzys spowodowany przez uprzednie posunięcia antykryzysowe tegoż państwa. Pierwszym dużym krokiem w stworzeniu systemu ubezpieczeń zdrowotnych była "antyinflacyjna" polityka państwa w okresie drugiej wojny światowej. Ponieważ państwo wydawało olbrzymie sumy na wojnę, głównie pożyczone (w roku 1944 prawie połowa budżetu rządu USA była deficytem), obawiano się wzrostu cen i problem ten rozwiązano przez planowanie cen i płac w całej gospodarce. Ponieważ jednak pracodawcy, szczególnie ci, którzy wypełniali zamówienia państwowe, potrzebowali wykwalifikowanych kadr, zamiast wyższych płac (których oferować nie mogli) oferowali pracownikom wyższe świadczenia pracownicze. Ubezpieczenia zdrowotne istniały, choć na niewielką skalę, przed II wojną światową, ale w czasie wojny stały się integralną częścią pakietu płac i świadczeń. Z II wojny światowej Stany Zjednoczone wyszły z najlepszym potencjałem przemysłowym na świecie, a kraje Ameryki Łacińskiej, jedyni konkurenci bez zniszczeń wojennych, po tejże wojnie, a nawet przed nią, przyjęły socjalistyczne metody gospodarcze, niszcząc swoje gospodarki niemal równie skutecznie jak te zniszczone przez wojnę (szczególnie uderzające jest to w przypadku Argentyny, która była po II wojnie światowej jednym z najbogatszych krajów na świecie, ale Juan Perron i jego małżonka Evita skutecznie ten problem dobrobytu rozwiązali). Zaś w Stanach Zjednoczonych z okazji skorzystano i w okresie hossy lat 1950-tych i 1960-tych kompetentni pracownicy byli cenieni i wynagradzani nie tylko dobrymi płacami, ale coraz lepszymi pakietami świadczeń, w tym rozbudowanych ubezpieczeń zdrowotnych.

To zaś spowodowało pierwszy kryzys społeczny ubezpieczeń zdrowotnych - ponieważ pracownicy o niższych kwalifikacjach, nie będący członkami związków zawodowych, z reguły świadczeń nie mięli. Powstał znany powszechnie rozdział na ubezpieczonych i nie ubezpieczonych. Państwo interweniowało ponownie w roku 1965 i to na dużą skalę, wprowadzając powszechny system ubezpieczeń zdrowotnych dla emerytów, nazywający się Medicare. Obejmuje on osoby, które przepracowały co najmniej 10 lat, od wieku 65 lat (wymagany okres pracy jest skrócony i wiek jest obniżony dla osób będących zupełnymi inwalidami).

Medicare jest systemem powszechnym, ale nie obejmuje on emerytów, którzy nie zdołali wypracować jego świadczeń, a oprócz tego oczywiście są osoby w wieku przedemerytalnym, które ubezpieczenia zdrowotnego nie posiadają, bo nie mają pracy albo ich pracodawcy nie oferują ubezpieczenia zdrowotnego. Aby pomóc takim osobom stworzono też system pomocy społecznej dla osób bez ubezpieczenia, nazywający się Medicaid. Medicare podlega administracji federalnej, zaś Medicaid jest finansowane przez rząd federalny, ale administrowane przez stany, które decydują, czy wydać pieniądze na płacenie za opiekę medyczną bezpośrednio, czy też na zakup prywatnych ubezpieczeń dla pewnych grup osób. Jedynym stanem, który wprowadził system pełnych i uniwersalnych ubezpieczeń zdrowotnych dla swoich obywateli jest Massachusetts, gdzie gubernator Mitt Romney przeprowadzilł tą reformę w roku 2006. Romney był jednym z kandydatów Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w roku 2008, zdecydowanie popieranym przez prawicę partii, ale przegrał w prawyborach z Johnem McCainem.

System Medicare, gdy był stworzony w roku 1965 przez Prezydenta Lyndona Johnsona, obejmował opiekę lekarską, badania laboratoryjne, testy, itp. oraz opiekę szpitalną. W roku 2005 Prezydent George Bush dodał do niego system ubezpieczeń pokrywających koszty lekarstw na receptę.

W odpowiedzi na rozwój społecznych ubezpieczeń zdrowotnych dla emerytów, większość prywatnych firm zlikwidowało istniejące uprzednio systemy ubezpieczeń zdrowotnych dla swoich emerytowanych pracowników, utrzymując jedynie świadczenia dla obecnych pracowników. Firmy z długoterminowymi kontraktami ze związkami zawodowymi, które nie mogły się wykręcić od udzielania świadczeń emerytom, ucierpiały na tym i są wśród wielkich przegranych obecnego kryzysu (np. General Motors, Chrysler).

Wkroczenie państwa w sferę ubezpieczeń zdrowotnych w sytuacji, gdy państwo nie kontrolowało całego rynku (jak kontroluje go np. w Kanadzie, czy Wielkiej Brytanii) spowodowało gwałtowny wzrost kosztów i częstotliwości używania usług medycznych w USA, połączony z wyraźnym spadkiem stopy oszczędności wśród emerytów, którzy nie musieli już obawiać się znacznych kosztów opieki medycznej, a obawa ta jest główną motywacją oszczędności na starość.

Koszty Medicare i Medicaid to najszybciej rosnąca część budżetu rządu federalnego Stanów Zjednoczonych. W roku 2008, Medicare wydało 462 miliardy dolarów, mniej więcej cztery razy tyle ile kosztowała wojna w Iraku w tym samym okresie. Wydatki na Medicaid wyniosły w roku 2008 około 340 miliardów dolarów, czyli łączne te dwa programy kosztowały w roku 2008 około 800 miliardów dolarów, około 233 miliardów więcej niż cały Produkt Krajowy Brutto Polski według kursu rynkowego. W przybliżeniu, Medicare + Medicaid = PKB Polski + 2 wojny w Iraku. I z czasem skala problemu tylko się zwiększa.

Bankier.pl: Podsumujmy więc.

Krzysztof M. Ostaszewski: W praktyce mamy wiec w USA następujące grupy:
- osoby ze stałym dobrym zatrudnieniem, które mają bardzo dobre, szczodre ubezpieczenia zdrowotne zapewnione przez pracodawcę,
- emeryci i ludzie bardzo biedni, objęci Medicare i Medicaid,
- drobna grupa ludzi, którzy kupują ubezpieczenia na własną rękę (krok niemal samobójczy, bo składka płacona przez pracodawcę jest wolna od podatku, a składka za ubezpieczenie kupione na własną rękę jest opodatkowana),
- nieubezpieczeni, którzy z reguły liczą na to, że gdy znajdą się na pogotowiu lub w szpitalu, opieki im się nie odmówi (bo tego zabrania prawo), a potem jakoś to będzie, najprawdopodobniej szpital po usiłowaniu zmuszenia ich do zapłacenia przedstawi rachunek miejscowemu systemowi Medicaid lub stanowej pomocy społecznej i uzyska jakąś rekompensatę.

Bankier.pl: Jak duża część amerykańskiego społeczeństwa nie posiada dziś ubezpieczenia zdrowotnego?

Krzysztof M. Ostaszewski: Biuro Spisu Powszechnego (U.S. Census Bureau) ocenia w raporcie, że w roku 2007 około 45,7 milionów osób w USA nie posiadało ubezpieczenia zdrowotnego, z czego niecałe 10 milionów to osoby przebywające w U.S.A. bez amerykańskiego obywatelstwa. Osoby bez ubezpieczenia zdrowotnego stanowią 15,3% populacji w U.S.A. (45,7 milionów z około 300 milionów).

Bankier.pl: Czy to brak przymusu, czy wspomniane wysokie ceny powodują, że Amerykanie nie kupują polis zdrowotnych?

Krzysztof M. Ostaszewski: Jedno i drugie, ale tak naprawdę powoduje to nieudolna ingerencja państwa w gospodarkę. Ubezpieczenia i opieka medyczna w USA są drogie, najdroższe na świecie (choć jednocześnie bardzo wysokiej jakości, z reguły oceniane jako najlepsze na świecie w jakości). Jak wspomniałem - osoba, która chce kupić ubezpieczenia nie jako pracownik, ale na własna rękę, płaci składkę podlegającą opodatkowaniu, podczas gdy składka płacona w ramach ubezpieczeń pracowniczych jest wolna od podatku. Zmiana tego absurdu podatkowego była od dawna priorytetem Partii Republikańskiej, ale Republikanie od roku 1930 nie mięli wystarczającej większości w Senacie, by móc taką zmianę przeprowadzić. Partia Demokratyczna stoi twardo na stanowisku, ze państwo powinno przejąć większość jeśli nie wszystkie ubezpieczenia zdrowotne i sprzeciwia się jakiejkolwiek rozbudowie systemu ubezpieczeń prywatnych.

Prezydent Reagan wprowadził drobną reformę nakazującą prywatnym firmom ubezpieczeniowym kontynuację ubezpieczenia osób, ktore utraciły pracę za nie więcej niż 110% uprzedniej składki, ale niestety ta nowa składka jest opodatkowana (za rządów Reagana Demokraci mięli większość w Kongresie). Prezydent Bush wprowadził reformę pozwalającą osobom zatrudnionym na własną rękę na kupowanie ubezpieczeń z przywilejem podatkowym, a ponadto wprowadził system wolnych od podatku indywidualnych kont oszczędnościowych na koszty medyczne. Proponowana przez Prezydenta Obame reforma efektywnie likwiduje takie konta.

Postępowanie Amerykanów, którzy tracą pracę i ubezpieczenie jest logiczne: koszt kupienia ubezpieczenia jest astronomiczne wysoki, a państwo rzuca kłody pod nogi, gdy człowiek usiłuje być zapobiegliwy i odpowiedzialny. Więc bardziej racjonalne jest nie kupić ubezpieczenia, a jeśli coś się stanie, to jest szansa, ze Medicaid lub stanowa pomoc społeczna zapłaci. Znaczna część grupy nieubezpieczonych to też nielegalni imigranci, ktorych na ubezpieczenia zdrowotne po prostu nie stać.

Bankier.pl: Jakie są tego konsekwencje w codziennym życiu? Jak wygląda korzystanie ze świadczeń medycznych przez przeciętnego Amerykanina?

Krzysztof M. Ostaszewski: Amerykanie boją się trzech rzeczy: kosztów prawników, kosztów opieki medycznej i kosztów kształcenia dzieci (szczególnie na uniwersytecie). Wszystkie trzy koszty są w U.S.A. relatywnie najwyższe na świecie, choć w przypadku prawników możliwe jest czasem uzyskanie ich usług za procent kwoty wygranej w sądzie. Typowy Amerykanin bardzo dba o to by uzyskać jak najlepsze ubezpieczenie zdrowotne w pracy i jakość świadczeń pracowniczych ma duże znaczenie w zatrudnieniu, szczególnie wobec faktu, że świadczenia te są wolne od podatków (Prezydent Obama proponuje zmianę tej sytuacji i opodatkowanie części świadczeń osób wysoko zarabiających, podobną zmianę proponował John McCain w swojej kampanii, za co Barack Obama w czasie kampanii bardzo ostro McCaina potępiał).

Życie bez ubezpieczenia w USA jest rodzajem ruletki. Jeden pobyt w szpitalu może człowieka zbankrutować. Ale bardzo wysoki koszt ubezpieczeń powoduje, ze szczególnie ludzie młodzi i zdrowi, a nie posiadający pracy, ubezpieczeń nie kupują. Amerykanie z reguły z obrzydzeniem odrzucają zasadę przymusu ubezpieczeń, choć Mitt Romney zdołał przekonać stan Massachusetts do takiego przymusu.

Przeciętny Amerykanin ma ubezpieczenia zdrowotne przez pracę i otrzymuje opiekę zdrowotną najwyższej klasy na świecie. Problem polega na tym, ze nie wszyscy Amerykanie są przeciętni.

Bankier.pl: Obecny Prezydent zamierza zrewolucjonizować istniejący system. Jakie są najważniejsze założenia reformy?

Krzysztof M. Ostaszewski: Centralną ideą reformy proponowanej przez Prezydenta Obamę jest stopniowe przejęcie kontroli nad systemem ubezpieczeń zdrowotnych przez rząd federalny U.S.A. Ponieważ wydatki zdrowotne są olbrzymią i bardzo szybko wzrastającą częścią budżetu U.S.A., a pokolenie urodzone zaraz po II wojnie światowej od roku 2010 zacznie otrzymywać świadczenia Medicare, prognozy budżetu rządu U.S.A. są zatrważające. Ponadto wysokie (drugie tylko po Japonii) podatki od firm w U.S.A. powodują, ze przedsiębiorcy wynoszą się z U.S.A. przenosząc się do krajów o niższych podatkach, jak Irlandia, Chiny, Singapur, a nawet Kanada.

Gdy około roku 1990 świat się obudził z oparów socjalizmu, większość krajów na świecie spojrzała na Stany Zjednoczone i powiedziała: "My też tak chcemy." I wiele krajów podjęło konkretne kroki by zwabić amerykańskie firmy do siebie: niskie podatki, infrastruktura, edukacja, przyjazny biznesowi klimat. Zaś Stany Zjednoczone stopniowo stały się krajem podobnym do Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, czy Francji - wspominającym dawne dni świetności, ale nie pamiętającym, jak tą świetność budowano. No cóż, Prezydent Reagan nie żył wiecznie.

Partia Demokratyczna jest przekonana, ze państwowy nadzór nad ubezpieczeniami ukróci chciwość lekarzy, farmaceutów, specjalistów medycznych i firm produkujących lekarstwa czy wyposażenie medyczne. To zaś spowoduje, że rząd federalny nie będzie musiał wydawać astronomicznych sum i krytyczny stan budżetu uda się jakoś załagodzić.

Jeśli program Prezydenta Obamy i Partii Demokratycznej zostanie wprowadzony, należy się spodziewać exodusu lekarzy, firm farmaceutycznych, firm produkujących wyposażenie medyczne, itp. z U.S.A., oraz gwałtownego obniżenia jakości usług medycznych w U.S.A. Ponieważ ta działalność stanowi około 1/6 gospodarki U.S.A., źle to wróży całej gospodarce, a to może spowodować, ze dolar utraci ostatecznie rolę waluty rezerwowej, prawdopodobnie na rzecz chińskiego yuana, i upodobni gospodarkę amerykańską do brazylijskiej z lat 70. i 80. (bo Brazylia teraz to zupełnie inny kraj z racjonalnym budżetem i mocną walutą), czy argentyńskiej z lat 50., a może nawet spowodować gwałtowny kryzys zubożenia całego społeczeństwa jak w Argentynie w roku 2001. Astronomiczny wzrost rozmiarów długu publicznego w ciągu ostatniego pół roku zwiększa prawdopodobieństwo takiego kryzysu.

Następnych parę lat to krytyczny okres dla amerykańskiej gospodarki. Wkracza ona w okres realizacji obietnic ubezpieczeń społecznych wobec pokolenia urodzonego po II wojnie światowej, największego w historii U.S.A., pokolenia rozkapryszonego i nieskłonnego do rezygnacji z obiecanych im świadczeń, a jednocześnie aktywnego politycznie. Jedyną nadzieją jest fakt, że jest to pokolenie skłonne pracować nawet do ostatnich chwil swego życia, bo niegdysiejsi hipisi dziś prowadzą firmy komputerowe, sklepiki, winiarnie, kawiarnie, itp. - innymi słowy z hipisów zrobili się przedsiębiorcy prowadzący własne firmy. Pracują oni z reguły dużo ciężej niż pokolenie ich rodziców, którym niegdyś tak pogardzali za pogoń za pieniądzem. No, ale jak się pieniądza na emeryturę i leczenie na starość nie zaoszczędziło, to teraz go pogonić przyjdzie.

Dziękuję za rozmowę.

Malwina Wrotniak
Bankier.pl

Źródło:

Do pobrania

Krzys2008jpg
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Rozmowa Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki