Po nadspodziewanie dobrych danych o sprzedaży detalicznej w USA dolar umocnił się względem euro, a indeks S&P500 osiągnął najwyższy kurs zamknięcia od dwóch miesięcy, zbliżając się na niespełna 0,7% do rekordu wszech czasów z sierpnia 2016 r.


Wygląda to na wyjątkowo dowcipną ironię losu. Odkąd Amerykanie wybrali Donalda Trumpa na prezydenta, wszystkie amerykańskie raporty makroekonomiczne wypadają lepiej od prognoz. A przecież to rozczarowani kiepską kondycją gospodarki i rynku pracy najsłabiej zarabiający Amerykanie stanowili trzon elektoratu nowojorskiego miliardera. Czyżby hasło „uczynienia Ameryki ponownie wielką” już zostało zrealizowane?
Rzecz jasna to słaby żart. Lepsze raporty makro i wygrana Trumpa to najprawdopodobniej zwykła koincydencja. We wtorek wielkim zaskoczeniem był październikowy raport o sprzedaży detalicznej, która zwiększyła się o 0,8% mdm wobec oczekiwanych +0,6%. W ujęciu rocznym dynamika sprzedaży detalicznej przyspieszyła z 3,2% do 4,3%.
Co więcej, w górę zrewidowano wynik za wrzesień: z 0,6% na 1,0% mdm. W rezultacie był to najlepszy dwumiesięczny wzrost sprzedaży od ponad dwóch lat. Dane z handlu wyglądały dobrze nawet po odjęciu pompowanej tanim kredytem sprzedaży samochodów (0,8% mdm i 4,0% rdr).
Po publikacji raportu z handlu detalicznego model ekonometryczny Fedu z Atlanty wskazuje, że w czwartym kwartale annualizowany wzrost amerykańskiego PKB może przyspieszyć do 3,3% z 2,9% odnotowanych w trzecim kwartale. Rzecz jasna mamy dopiero połowę listopada i jeszcze wiele może się zmienić. Ale jeśli koniunktura się nie pogorszy, to końcówka roku w największej gospodarce świata może być najlepsza od dwóch lat.

A to powinno przypieczętować podwyżkę stopy funduszy federalnych na grudniowym posiedzeniu FOMC. Rynek terminowy wycenia szanse grudniowej podwyżki już na przeszło 90%, czyli o pięć punktów procentowych wyżej niż we wtorek – wynika z danych FedWatch Tool.
Perspektywa grudniowej podwyżki stóp procentowych w USA wzmacnia dolara, który na parze z euro jest najmocniejszy od stycznia. Blisko najwyższych poziomów w tym roku są też rynkowe stopy procentowe w Ameryce.
Póki co rynkom akcji zdaje się to nie przeszkadzać. We wtorek S&P500 zyskał 0,75%, wspinając się na wysokość 2.180,39 pkt. Do ustanowionego w sierpniu rekordu wszech czasów (2.193,81 pkt.) brakuje zatem 13,42 pkt. Siódmą z rzędu wzrostową sesję i najwyższy w historii kurs zamknięcia zaliczył Dow Jones, który zyskał 0,29%. Najmocniejszy był zwyżkujący o 1,1% Nasdaq.
Krzysztof Kolany






























































