REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Amerykanie z Niemiec trafią do Polski? Tusk wzywa sojuszników do solidarności

2026-05-03 10:49, akt.2026-05-03 13:51
publikacja
2026-05-03 10:49
aktualizacja
2026-05-03 13:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Rząd nie ma sygnałów, żeby żołnierze amerykańscy relokowani z Niemiec mieli trafić na wschodnią flankę NATO - mówił w niedzielę premier Donald Tusk. Podkreślił też, że konflikty wewnątrz NATO to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy.

Amerykanie z Niemiec trafią do Polski? Tusk wzywa sojuszników do solidarności
Amerykanie z Niemiec trafią do Polski? Tusk wzywa sojuszników do solidarności
fot. Filip Radwanski / / FORUM

Szef Pentagonu Pete Hegseth zdecydował o wycofaniu z Niemiec ok. 5 tys. żołnierzy USA. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius zauważył, że obecność wojskowa USA leży w interesie Europy, jak i Stanów Zjednoczonych. O decyzji szefa Pentagonu poinformował w piątek rzecznik resortu Sean Parnell. Jak dodał, operacja wycofywania zostanie zakończona w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy.

Polski rząd nie spodziewa się relokacji

Premier pytany podczas briefingu przed wylotem do Erywania o to, czy żołnierze amerykańscy mogą zostać wycofani z Niemiec i trafić nie do USA, lecz na wschodnią flankę NATO, odparł: „Nie mamy takich sygnałów”.

Tusk podkreślił, że „nasza strategia od zawsze” to m.in. członkostwo w NATO, więzi transatlantyckie i zjednoczona Europa. Zadeklarował, że będzie robił „wszystko, także dzisiaj i jutro w czasie szczytu, żeby wszystkim uświadomić, że konflikty wewnątrz NATO to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy”.

Dla mnie wspólnota Zachodu (...) - mówię o wartościach politycznych - jest warta utrzymania za wszelką cenę - dodał.

Zjednoczony Zachód jako „jedenaste przykazanie”

W ocenie szefa rządu „trzeba bardzo konsekwentnie bronić tych relacji”. - To jest kolejny sygnał ostrzegawczy, że niektórzy politycy, w tym prezydent (USA, Donald - PAP) Trump, mają trochę inne podejście niż to tradycyjne, dotychczasowe, które dawało nam wszystkim gwarancję i poczucie bezpieczeństwa - powiedział.

Wakacje na giełdzie

- Bardzo mi zależy na tym - a Polska może i powinna tu odegrać szczególną rolę - żeby wszystkim przypominać: w Waszyngtonie, Brukseli, Paryżu, Berlinie, że tylko zjednoczony Zachód, tylko ścisła więź transatlantycka, wzajemny szacunek, przewidywalność (...) daje nam szansę ochrony naszego świata, naszego systemu wartości - powiedział.

Dodał, że „polityka nie może polegać też na (...) podlizywaniu się nawet najpotężniejszym liderom świata”. - Trzeba serdecznie, z przyjaźnią, ale przedstawiać swoje stanowisko - powiedział.

Zaznaczył, że „polskie stanowisko musi być jasne”. - Chcemy zintegrowanej Europy, chcemy zintegrowanego i solidarnie działającego NATO. Chcemy jak największej solidarności, także militarnej, między Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Europą. To jest nasze jedenaste przykazanie - dodał.

Rzeczniczka NATO Allison Hart poinformowała w sobotę, że Sojusz współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w celu zrozumienia szczegółów decyzji administracji w Waszyngtonie o planowanym wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec. (PAP)

pak/ kmz/ mro/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
aod
Donald Tusk dzielnie broni niemieckich interesów. Amerykańskie wojska mają w razie czego bronić Niemców, a nie Polaków.
energizerjohn51
Ten który przystawiał gestem pistolet do pleców prezydenta USA dziś pozycjonuje się na poważnego reprezentanta interesów Polaków?
miketheripper
gada tak, bo dawno chłopa nie miał.
kumpelz
No cóż jesteśmy tak bogaci , że jeszcze jesteśmy w stanie utrzymać obcych żołnierzy , cóż tam dla nas miliard w tą , lub w inną stronę. A tak na marginesie ciekaw jestem ile kosztował nas pobyt żołnierzy rosyjskich za czasów minionych, bo przecież to też było dla naszego bezpieczeństwa. Chyba wówczas było większe poczucie No cóż jesteśmy tak bogaci , że jeszcze jesteśmy w stanie utrzymać obcych żołnierzy , cóż tam dla nas miliard w tą , lub w inną stronę. A tak na marginesie ciekaw jestem ile kosztował nas pobyt żołnierzy rosyjskich za czasów minionych, bo przecież to też było dla naszego bezpieczeństwa. Chyba wówczas było większe poczucie bezpieczeństwa.
zenonn
Kwestia kosztów stacjonowania wojsk radzieckich w Polsce (Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej) to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i przez lata tuszowanych tematów w historii PRL. Przez dekady oficjalna propaganda mówiła o „braterskiej pomocy”, podczas gdy rzeczywistość finansowa była dla Polski niezwykle obciążająca.

Kto
Kwestia kosztów stacjonowania wojsk radzieckich w Polsce (Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej) to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i przez lata tuszowanych tematów w historii PRL. Przez dekady oficjalna propaganda mówiła o „braterskiej pomocy”, podczas gdy rzeczywistość finansowa była dla Polski niezwykle obciążająca.

Kto płacił za utrzymanie Armii Czerwonej?
Krótka odpowiedź brzmi: w zdecydowanej większości płaciło państwo polskie.

Zasady finansowania zmieniały się na przestrzeni lat, ewoluując od jawnego drenażu po bardziej sformalizowane (choć nadal niekorzystne) umowy:

Lata 1944–1946 (Okupacja faktyczna): W tym okresie Armia Czerwona utrzymywała się niemal w całości z zasobów zdobytych na miejscu. Rekwirowano żywność, inwentarz, paliwo i surowce. Polska nie miała realnej kontroli nad tym, co i w jakich ilościach wywożono lub konsumowano.

Umowa z 1956 roku (Po „Polskim Październiku”): Dopiero po dojściu do władzy Władysława Gomułki uregulowano status prawny wojsk radzieckich. Zgodnie z umową:

Polska pokrywała koszty utrzymania kwater, budynków, poligonów oraz usług (prąd, woda, transport).

ZSRR miał płacić za towary i żywność kupowaną na polskim rynku, ale odbywało się to po cenach preferencyjnych, często znacznie niższych od rynkowych.

Ile to kosztowało? (Skala wydatków)
Precyzyjne wyliczenie całkowitego kosztu jest niemożliwe z kilku powodów: tajności budżetu MON i MBP, braku rzetelnej dokumentacji z lat 40. oraz skomplikowanych rozliczeń barterowych. Możemy jednak wskazać na główne obciążenia:

Utracone korzyści z ziemi: Wojska radzieckie zajmowały ok. 70 tysięcy hektarów najlepszych terenów (lasy, poligony, lotniska, bazy). Polska nie otrzymywała za to realnego czynszu.

Infrastruktura: Do dyspozycji Rosjan oddano tysiące budynków mieszkalnych i magazynowych. W momencie wyjścia wojsk w 1993 roku okazało się, że wiele z nich jest zdewastowanych, a środowisko naturalne (gleba, wody gruntowe) jest skażone paliwami i chemikaliami.

Koszty ukryte: Polska budowała i utrzymywała specjalne linie kolejowe i drogi na potrzeby Armii Radzieckiej.

Darmowe usługi: Przez lata polskie koleje (PKP) przewoziły radzieckie transporty wojskowe za darmo lub za ułamek realnej stawki.

„Rozliczenie” przy wyjściu wojsk
Kiedy w 1992 i 1993 roku ostatni żołnierze rosyjscy opuszczali Polskę, doszło do tzw. „wariantu zerowego”.

Strona polska oszacowała straty (zniszczenia budynków, szkody ekologiczne) na ogromne kwoty.

Strona rosyjska domagała się zapłaty za postawione przez siebie obiekty (koszary, hangary).

Ostatecznie, aby przyspieszyć wycofanie wojsk, rządy podpisały porozumienie, w którym obie strony zrzekły się wzajemnych roszczeń finansowych. W praktyce oznaczało to, że Polska wzięła na siebie ogromne koszty rekultywacji terenów i remontów zrujnowanych obiektów.

Ciekawostka: Przez cały okres PRL Polska płaciła również za tzw. „tranzyt” wojsk radzieckich jadących do NRD. Rozliczenia te były tak skonstruowane, że Polska de facto dopłacała do tego, by radzieckie pociągi mogły przejeżdżać przez nasze terytorium.
Porównanie kosztów pobytu wojsk USA z kosztami utrzymania Armii Czerwonej w czasach PRL pokazuje fundamentalną różnicę w modelu współpracy: od powojennej podległości i drenażu gospodarczego, po dzisiejszy model partnerski oparty na precyzyjnych umowach handlowo-obronnych.Mimo że w obu przypadkach to Polska pokrywa znaczną część kosztów, charakter tych wydatków jest skrajnie inny.1. Skala i charakter wydatkówCechaArmia Czerwona (PRL)Wojska USA (Obecnie - po 2020 r.)Główny płatnikPolska (koszty ukryte i bezpośrednie)Polska i USA (podział zgodnie z umową EDCA)Roczny koszt bezpośredniTrudny do oszacowania (miliardy w przeliczeniu)Ok. 500–800 mln PLN (plus inwestycje)Inwestycje w bazyFinansowane przez Polskę (często prymitywne)Finansowane przez Polskę (stają się polską własnością)Ceny za media/żywnośćPreferencyjne (narzucane przez ZSRR)Rynkowe lub regulowane umowąStatus gruntówEksterytorialne (Polska traciła kontrolę)Polska własność użyczana sojusznikom2. Kto płaci za wojska USA?Obecna współpraca opiera się na umowie EDCA (Enhanced Defence Cooperation Agreement) z 2020 roku. Zgodnie z jej zapisami:Polska zapewnia: bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie, paliwo (do określonych limitów), magazynowanie sprzętu oraz przygotowanie infrastruktury (np. remonty dróg, bazy w Powidzu czy Żaganiu).USA zapewniają: koszty operacyjne (żołdy żołnierzy, koszty szkoleń, transport własnego ciężkiego sprzętu z USA) oraz koszty wyposażenia baz w specjalistyczną technologię.3. Ile to kosztuje Polskę dzisiaj?Według danych z lat 2024–2026, polskie wydatki na utrzymanie ok. 10 tysięcy żołnierzy USA kształtują się następująco:Utrzymanie bieżące: Polska wydaje rocznie około 500–600 mln PLN na media, żywność i paliwo dla Amerykanów.Inwestycje infrastrukturalne: To największy koszt. W samym 2026 roku planowane wydatki na rozbudowę baz (np. hangary w Powidzu, baza we Wrocławiu) mogą przekroczyć 2 mld PLN ($500$ mln USD).4. Kluczowa różnica: "Wartość dodana"W PRL obecność Armii Czerwonej była postrzegana jako koszt okupacyjny. Polska traciła kontrolę nad ogromnymi połaciami kraju, a bazy były zamkniętymi enklawami, które po 1993 roku oddano w stanie ruiny i skażenia chemicznego.W przypadku wojsk USA:Infrastruktura zostaje w Polsce: Budynki i bazy budowane za polskie pieniądze (np. nowoczesne magazyny sprzętu w Powidzu) pozostają własnością państwa polskiego.Wzmocnienie gospodarki: Żołnierze USA wydają pieniądze w lokalnych sklepach i punktach usługowych (czego żołnierze radzieccy, ze względu na niskie żołdy i izolację, niemal nie robili).Bezpieczeństwo: Obecność USA jest traktowana jako polisa ubezpieczeniowa (odstraszanie), za którą Polska świadomie decyduje się płacić w ramach sojuszu NATO.Podsumowując: o ile w PRL Polska płaciła za podległość i eksploatację, o tyle dzisiaj płaci za infrastrukturę i obecność sojuszniczą, która w dużej mierze podnosi wartość bojową samej polskiej armii.
Próba precyzyjnego przeliczenia kosztów stacjonowania Północnej Grupy Wojsk (PGW) Armii Radzieckiej na dzisiejsze wartości lub relację do ówczesnego PKB jest niezwykle trudna, ponieważ w PRL dane te były ściśle tajne i rozproszone w budżetach różnych ministerstw.

Możemy jednak posłużyć się szacunkami historyków i ekonomistów, aby zobrazować skalę tego obciążenia.

1. Koszt w relacji do PKB
W latach 50. i 60. szacuje się, że bezpośrednie i pośrednie koszty związane z utrzymaniem infrastruktury, darmowymi usługami transportowymi oraz stratami z tytułu niewykorzystania zajętych gruntów mogły wynosić od 1% do nawet 3% PKB rocznie.

Dla porównania: dzisiaj cały budżet Polski na obronność to ok. 4% PKB, ale finansuje on naszą armię i nowoczesny sprzęt.

W PRL te 2-3% PKB było „podatkiem” płaconym za obecność obcych wojsk, które de facto pilnowały stabilności ustroju narzuconego przez Moskwę.

2. Skala zajętego mienia
Aby zrozumieć koszt, warto spojrzeć na zasoby, które Polska „zamroziła” dla Armii Radzieckiej:

Grunty: Ok. 700 km² (obszar większy niż Warszawa).

Budynki: Ponad 6000 obiektów (koszar, magazynów, bloków mieszkalnych).

Gdyby przeliczyć sam czynsz rynkowy za te nieruchomości (którego ZSRR nie płacił), kwoty te byłyby astronomiczne. Historycy oceniają, że straty z tytułu samej tylko dewastacji mienia i skażenia środowiska w 1993 roku wyceniono na ponad 6 miliardów dolarów.

3. Przeliczenie na ówczesne pensje (Przykład lat 70. i 80.)
Choć nie ma jednej „faktury” za pobyt Rosjan, możemy zestawić szacowane wydatki państwa na infrastrukturę dla PGW z siłą nabywczą obywatela:

Płaca minimalna w 1980 r.: ok. 2400 zł.

Średnia płaca w 1980 r.: ok. 6000 zł.

Według odtajnionych raportów, roczne utrzymanie tylko jednej dużej bazy (np. Legnicy) w zakresie mediów, transportu i remontów, które pokrywała Polska, odpowiadało rocznym zarobkom kilkudziesięciu tysięcy polskich robotników.

Polska nie tylko nie zarabiała na obecności tych wojsk (jak ma to miejsce w przypadku baz USA w Niemczech czy Japonii), ale dopłacała do ich funkcjonowania poprzez:

Darmową energię i wodę: Wiele jednostek radzieckich nie posiadało liczników – ryczałty były symboliczne.

Podatek obrotowy: Produkty spożywcze sprzedawane do baz radzieckich były zwolnione z podatków, co oznaczało realną stratę dla budżetu państwa.

4. Porównanie: PRL vs. Dzisiaj
Obecnie Polska wydaje na utrzymanie wojsk USA ok. 500–800 mln PLN rocznie (koszty stałe). Przy obecnym PKB Polski (ponad 3,5 biliona PLN), stanowi to zaledwie 0,02% PKB.

Podsumowanie matematyczne (szacunkowe):
Obciążenie budżetu państwa obecnością Armii Czerwonej było od 50 do 100 razy większe w relacji do PKB niż ma to miejsce w przypadku obecnej obecności wojsk amerykańskich. Dodatkowo, w przypadku USA mówimy o inwestycjach w infrastrukturę, która zostaje w Polsce, podczas gdy w PRL była to czysta konsumpcja i eksploatacja zasobów.
miketheripper odpowiada zenonn
Ale teraz jest już dobrze.
miketheripper odpowiada zenonn
Za to teraz mamy regulacje dzięki którym nie wolno niczego dotykać ani nic robić xD
Albo jak to ktoś ujął - wiedza na temat budowy kotłów dziwnym trafem zanikła (jak w Rafako)
bha
Cóż.... Zawsze się lubimy połudzić, Pomarzyć ?.

Powiązane: Wojska USA w Polsce

Ważne linki