W ostatnich tygodniach pojawił się szereg wykresów, które można oprawić w ramy i umieścić w galerii „ekonomicznych horrorów”. Oto nasza straszna dziesiątka, przez którą ekonomiści i inwestorzy gorzej ostatnio spali.


1. Wykres-symbol z amerykańskiego rynku pracy
Dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA w ostatnich latach nie należały do najczęściej śledzonych raportów. Koronawirusowy kryzys zdecydowanie to zmienił.
Odczyty na poziomie 3, a potem ponad 6 milionów osób zwracających się o zasiłek nie tylko zaskoczyły ekonomistów, ale i przyćmiły wszystkie poprzednie recesje, z kryzysem 2008 r. na czele. Wykres, który wygląda jak błąd graficzny, ma wszelkie szanse zostać symbolem obecnego krachu.
2. Popłoch na GPW i giełdach światowych
Marzec zapisze się w historii rynków finansowych jako jeden z miesięcy ogromnego spadku. Czerwona fala nie ominęła także GPW – główny indeks polskiej giełdy znalazł się w pewnym momencie najniżej od 2003 r.
Silne spadki opisywały media na całym świecie, od Japonii po USA. Szkopuł jednak w tym, że o ile wiele zachodnich giełd w ciągu ostatniej dekady zanotowało potężne wzrosty, o tyle GPW poruszała się raczej w bok. Można więc powiedzieć, że gdy świat rósł, to polska giełda stała w miejscu, a gdy świat spada, to spadliśmy razem z nim.

3. Gigantyczne spadki na niektórych spółkach
Giełda to nie tylko indeksy, ale poszczególne spółki. W minionych tygodniach akcjonariusze wielu z nich obserwowali, jak wartość ich akcji spada o kilkadziesiąt procent.
Od początku krachu do końca marca blisko 70 proc. straciły akcje spółek takich, jak Rainbow (turystyka), Forte (meble), Enter Air (czarterowa linia lotnicza) czy CCC (sklepy z obuwiem). W kolejnych dniach obserwowaliśmy pewne zwyżki nawet na najmocniej poturbowanych spółkach, lecz odrobienie pełni strat to wciąż odległa historia.
4. Inwestorzy wystraszeni bardziej niż w 2008 r.
Historyczny kataklizm na giełdach wpłynął na nastroje wśród inwestorów. Indeks Sentix oddający opinię kilku tysięcy inwestorów na temat gospodarki strefy euro spadł jak kamień w wodę, do poziomu niższego niż po upadku Lehman Brothers.
5. Szok dla konsumentów
W dłuższym terminie ważniejszy od nastrojów inwestorów jest klimat panujący wśród konsumentów – ostatecznie to oni są końcowymi odbiorcami wszystkich dóbr i usług dostarczanych przez firmy.
Danych z Polski jeszcze nie mamy, ale zapewne będą podobne do tych z Niemiec. Najnowszy raport Gfk pokazał, że po drugiej stronie Odry konsumenci są w nastrojach tak złych, jak w czasie poprzedniego kryzysu.
6. Polski przemysł w kryzysie
Zamknięcie wielu zakładów pracy i nadchodzący kryzys zdołował indeksy PMI oddające oceny menadżerów odpowiadających za logistykę (którzy teoretycznie jako pierwsi wiedzą, co się w firmie dzieje) w firmach przemysłowych. Nie inaczej było w Polsce, gdzie przemysł załamał się tak, jak w 2009 roku.
Indeks PMI zazwyczaj stanowi zapowiedź dla danych takich jak dynamika produkcji przemysłowej czy PKB, więc możemy się spodziewać, że dane za marzec i pierwszy kwartał, które dopiero poznamy, będą równie fatalne.
7. Włoskie usługi zamarły
Jeszcze większe tąpnięcie odnotowano we Włoszech, które w marcu najmocniej „oberwały” na skutek epidemii. Indeks PMI dla włoskiego sektora usług przyjął wartość zaledwie 17,4 pkt., podczas gdy neutralny poziom to 50 pkt.
Przez kilkadziesiąt godzin był to najgorszy wynik PMI, jaki kiedykolwiek odnotowano w jakimkolwiek kraju. Rekord ten pobili… sami Włosi, ponieważ indeks PMI dla sektora budowlanego spadł do 15,9 pkt.
8. Słabość PLN
Kryzysowy niepokój dało się zauważyć także na rynku walutowym. Polski złoty, zaliczany do grona walut krajów rozwijających się (ang. emerging markets) solidnie osłabił się względem głównych walut, z dolarem na czele.
9. Bezrobocie po polsku
Wobec braku danych z polskiego rynku pracy – minister odpowiadająca za ten obszar mówi, że raporty za marzec nie mają większej wartości – pozostaje nam odwołanie się do zachowań Polaków. Z pomocą przychodzi Google, który wie o nas (niemal) wszystko.
W ostatnich dniach znacząco wzrosła liczba wyszukiwani hasła „zasiłek dla bezrobotnych”. Można śmiało założyć, że wiele osób nie sprawdza tego hasła z ciekawości, tylko faktycznie chce się o świadczenie ubiegać.
10. Pusto (niemal) wszędzie
Udostępnione również przez Google Dane lokalizacyjne pochodzące ze smartfonów pokazują, że w Polsce, podobnie jak w innych krajach, doszło do drastycznego spadku aktywności w niektórych miejscach.
Wszystko to oczywiście przekłada się na gospodarkę – zamknięte sklepy nie zarabiają, a tylko niektórzy pracownicy mogą pracować z domu.
(Bonus) Naftowe trzęsienie ziemi
Na koniec wykres, który straszny jest tylko dla niektórych. Mowa o ropie naftowej, której gwałtowna przecena cieszy importerów i tankujących (o ile stacje odpowiednio obniżą ceny), lecz o ból głowy przyprawia kraje eksportujące, inwestorów grających na wzrosty i spółki wydobywające „czarne złoto”.
Powodem gwałtownej przeceny ropy jest zarówno spadek popytu ze względu na „zamknięcie gospodarek” i koronawirusowy krach, jak również wojna cenowa między Arabią Saudyjską a Rosją. Ten drugi czynnik może wygasnąć, jeżeli naftowe mocarstwa dojdą do porozumienia, natomiast spadku zapotrzebowania na ropę szybko nie jest w stanie zatrzymać nikt.
Michał Żuławiński
































































