Wielu inwestorów na bieżące wydarzenia reaguje według jasnego i dość rozsądnego scenariusza. Gwałtowne hamowanie amerykańskiej gospodarki połączone z poważnymi kłopotami Europy daje dość wybuchową mieszankę. Z tego powodu inwestorzy pozbywają się wszelkich instrumentów, które opierają się na aktywach finansowych, charakteryzujących się podwyższonym poziomem ryzyka.

Wycofując się z rynków finansowych pojawia się pytanie, w co zainwestować odzyskaną gotówkę. Duże wzrosty notowań złota i kursu franka szwajcarskiego stają się odpowiedzią dla tych, którzy zastanawiali się w którą stronę podążył kapitał. Złoto od dawna postrzegane jest jako bezpieczna lokata gotówki, a w sytuacji globalnej paniki na giełdach staje się naturalnym wyborem inwestorów.
Nieoczekiwanie do grona "bezpiecznych przystani" dołączył również frank szwajcarski, który stał się postrachem kredytobiorców "denominowanych we franku". Kariera franka napotkała dzisiaj na bardzo poważną przeszkodę - kurs szwajcarskiej waluty został przywiązany do euro. Kurs nie może być niższy niż 1,20 franka za jedno euro. Tuż po komunikacie frank szwajcarski zanurkował o prawie 9 proc.. Takich wydarzeń nie widzi się zbyt często.
Kolejna fala paniki, wywołana kiepskimi, piątkowymi danymi z amerykańskiego rynku pracy spowodowała gwałtowną wyprzedaż akcji na początku tygodnia. Na globalnych rynkach istnieje swego rodzaju efekt motyla, gdzie słabe dane w Stanach Zjednoczonych przekładają się na eskalację strachu w Europie. Choć w poniedziałek amerykańskie giełdy były zamknięte z powodu Święta Pracy, nie przeszkodziło to w nerwowej sprzedaży aktywów finansowych.
Wczesnym rankiem złoto pokonało kolejny nominalny rekord wszech czasów. W elektronicznym handlu na giełdzie Comex w Nowym Jorku za jedną uncję płacono nawet 1 923,70$. Poprzedni rekord należał do 23 sierpnia, kiedy to notowania osiągneły wartość 1 917,90$ za uncję. O godzinie 10:00 kurs znajdował się poniżej zdobytego rekordu. Za jedną uncję płacono 1 907$, czyli o +1,58 proc. więcej niż wczoraj.
Źródło: Bankier.pl. Notowania złota na przestrzeni roku.
Gdy na rynkach leje się krew, politycy zastanawiają się jak przywrócić wysokie tempo wzrostu gospodarczego. Ben Bernanke zapowiedział, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby tego dokonać. Takie sformułowanie automatycznie kojarzy się z ewentualną realizacją trzeciej rundy ilościowego luzowania polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych - na którą liczą inwestorzy. Do szefa Fedu dołączył również Barack Obama, który w dniu jutrzejszym przedstawi plan ratowania gospodarki USA. Taki duet potrafi z giełdami uczynić niemal wszystko, dlatego wszyscy uczestnicy rynków będą uważnie obserwować wypowiedzi amerykańskich polityków. Kolejny program stymulacji gospodarki USA to możliwość kolejnego dodruku pustego pieniądza, który bez zastanowienia przełoży się na kontynuację wzrostów wyceny złota w amerykańskim dolarze.
Ostatnie miesiące roku na rynku złota przebiegają także pod znakiem indyjskiego sezonu weselnego, który wiąże się z ogromnymi zakupami kruszcu. Tradycja nakazuje obdarowywać się właśnie złotem, dlatego sprzedaż kruszcu w tym okresie znacząco wzrasta (Indyjskie zakupy złota a sezon weselny). Inwestor Marc Faber, cytowany przez agencję Bloomberg, nie dostrzega na rynku złota żadnej bańki. - Każdego miesiąca kupowałbym trochę złota - dodaje Faber.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl



























































