WAKACJE NA GIEŁDZIE

"GPW"Zegar PIT-owy tyka, a Polacy wciąż śpią. Czechowicz: 44 procent nadal się nie rozliczyło

Aleksander Ogrodnik2026-04-24 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-04-24 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Do końca rozliczeń PIT zostało już niewiele czasu, ale wielu podatników wciąż odkłada ten obowiązek na później. Problem w tym, że zwłoka może kosztować nie tylko nerwy, ale i realne pieniądze. W grze są zwroty podatku, ulgi, zagraniczne dochody, inwestycje i błędy, za które ostatecznie odpowiada sam podatnik. O tym, na co uważać w ostatnich dniach sezonu rozliczeniowego, mówi w najnowszym odcinku „GPW – Gospodarczy Punkt Widzenia” Ewelina Czechowicz, redaktorka Bankier.pl i Pit.pl.

Czego dowiesz się z rozmowy?

Dlaczego odkładanie PIT-u może po prostu kosztować: Końcówka sezonu rozliczeniowego tradycyjnie usypia czujność. Pokazujemy, co naprawdę traci się przez zwłokę i dlaczego pozorna wygoda może oznaczać realne pieniądze zostawione na stole.

📄 Czemu gotowe rozliczenie od fiskusa nie zawsze załatwia sprawę: System kusi prostotą, ale automatyczne rozliczenie to nie zawsze kompletna odpowiedź. W podcaście tłumaczymy, gdzie najczęściej kryją się niedopatrzenia i dlaczego przed kliknięciem „akceptuj” warto spojrzeć na swoje zeznanie trochę uważniej.

💰 Gdzie podatnicy najczęściej gubią zwroty i wpadają w pułapki: Ulgi, odliczenia, dzieci, internet, termomodernizacja — katalog możliwości jest szeroki, ale łatwo przeoczyć coś, co wpływa na końcowy wynik rozliczenia.

🌍 Dlaczego przedsiębiorcy, inwestorzy i osoby z dochodami z zagranicy muszą uważać podwójnie: Im bardziej złożona sytuacja podatnika, tym mniej miejsca na automatyzm.

❤️ Co zrobić, by przy okazji rozliczenia nie zmarnować prostego gestu pomocy: Na końcu wracamy też do części PIT-u, która nic nie kosztuje, a może mieć realne znaczenie dla innych.

Polacy zwlekają, ale fiskus nie będzie czekał

Choć sezon rozliczeń trwa już od dłuższego czasu, wielu podatników nadal nie zajrzało do swojego zeznania - jak wynika z danych Ministerstwa Finansów blisko połowa. A to oznacza, że końcówka kwietnia znów upływa pod znakiem pośpiechu, nerwowego logowania i prób ratowania sytuacji na ostatniej prostej.

Jak podkreśla Ewelina Czechowicz, odkładanie PIT-u to nie tylko kwestia przyzwyczajenia czy niechęci do papierologii. To także ryzyko, że podatnik odda fiskusowi za dużo albo po prostu nie dopilnuje tego, co powinien sprawdzić samodzielnie.

Reklama

– Przygotowane przez fiskusa rozliczenie należy traktować tylko jako szkic. Tam nie ma wszystkich danych, nie ma wszystkich ulg podatkowych – mówi Ewelina Czechowicz.

Wakacje na giełdzie

I właśnie to jest sedno problemu. Automatycznie przygotowany PIT może wyglądać wygodnie, ale w praktyce nie załatwia wszystkiego. Szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzą ulgi, dodatkowe źródła dochodu albo chęć zmiany organizacji, której przekazujemy 1,5 proc. podatku.

Zwrot podatku? Szybkie kliknięcie nie zawsze oznacza najlepsze rozliczenie

Perspektywa szybkiego zwrotu działa na wyobraźnię. Wielu podatników chce po prostu zalogować się do systemu, zaakceptować deklarację i zamknąć temat. Problem w tym, że takie podejście może oznaczać stratę pieniędzy.

Przed zatwierdzeniem rozliczenia warto na chwilę się zatrzymać i sprawdzić, czy system na pewno uwzględnił wszystko, co powinien. Dotyczy to szczególnie rodzin korzystających z ulgi na dzieci, ale także tych, którzy chcą odliczyć internet, wydatki rehabilitacyjne czy termomodernizację.

– Co więcej, ulg i odliczeń w PIT mamy aż 24. To jest naprawdę duży katalog – przypomina redaktorka.

Nie każda ulga działa jednak automatycznie i nie każdą fiskus zweryfikuje za podatnika. W niektórych przypadkach brak czujności może skończyć się nie tylko niższym zwrotem, ale też koniecznością oddania pieniędzy z odsetkami. Dlatego bardziej niż szybkie kliknięcie liczy się zwykła ostrożność.

Przedsiębiorcy i inwestorzy mają trudniej

Tam, gdzie kończy się prosty etat, zaczynają się schody. Przedsiębiorcy nie mogą liczyć na to, że system rozliczy ich automatycznie. Trzeba samodzielnie uzupełnić dane dotyczące działalności, składek ZUS, zaliczek czy właściwego formularza.

Podobnie jest z inwestorami, szczególnie tymi, którzy korzystają z zagranicznych domów maklerskich. W takim przypadku przygotowany przez fiskusa PIT może być po prostu niepełny, a obowiązek uzupełnienia danych spada na samego podatnika.

– Każdy, kto inwestuje i otrzymuje przychody z zagranicznych źródeł, czy dywidendy, czy akcje, czy obrót instrumentami finansowymi na rynkach zagranicznych, będzie musiał dodatkowe informacje podać – podkreśla Czechowicz.

To oznacza nie tylko konieczność zebrania dokumentów, ale też prawidłowego przeliczenia przychodów i kosztów według kursów NBP. W praktyce łatwo tu o pomyłkę, a system rządowy nie zrobi tego za podatnika.

Dochody z zagranicy i brak PIT-11 mogą zamienić prostą sprawę w poważny problem

Szczególnie zdradliwe bywają sytuacje, w których podatnik pracował częściowo za granicą albo nie otrzymał kompletu dokumentów od pracodawcy. W takim przypadku wygenerowane przez fiskusa rozliczenie może sprawiać wrażenie kompletnego, choć w rzeczywistości będzie tylko fragmentem całej historii. A to oznacza jedno: zaniżenie podstawy opodatkowania i ryzykiem zaległości podatkowej. Podatnik musi więc nie tylko sprawdzić dokumenty, ale czasem także samodzielnie odtworzyć część danych i poinformować urząd skarbowy o problemie. – To my odpowiadamy za swoje zeznanie podatkowe i ponosimy wszelkie konsekwencje karno-skarbowe, kiedy byłoby ono błędnie przygotowane – zaznacza Ewelina Czechowicz.

1,5 proc. podatku to mały gest, którego nie warto oddawać państwu walkowerem

W całym podatkowym chaosie łatwo przeoczyć jedną rzecz, bardzo ważną rzecz. Chodzi o 1,5 proc. podatku - część rozliczenia, która nic podatnika nie kosztuje, a może realnie komuś pomóc.

Właśnie dlatego ostatnie dni przed terminem to nie tylko moment, by dopiąć formalności, ale też świadomie zdecydować, gdzie mają trafić te pieniądze. Jeśli podatnik nic z tym nie zrobi, system pozostawi wcześniejsze ustawienia albo środki po prostu zostaną w budżecie państwa.

– Nie zostawiajmy tego w budżecie państwa – apeluje Czechowicz.

Pełną rozmowę o rozliczeniach PIT, ulgach, inwestycjach, dochodach zagranicznych i błędach, które mogą słono kosztować, można wysłuchać w najnowszym odcinku „GPW – Gospodarczy Punkt Widzenia”. Podcast dostępny jest na YouTube, Spotify oraz na Bankier.pl.

Zapraszamy! 


fot. Radek Jaworski / Nanobanana / FORUM / GEMINI
Źródło:
Aleksander Ogrodnik
Aleksander Ogrodnik
redaktor Bankier.pl

Doktorant w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Specjalista z zakresu PR-u oraz marketingu politycznego. W swojej pracy naukowej zajmuje się również kampaniami wyborczymi, mediami, sztuczną inteligencją oraz polityką międzynarodową. W przeszłości związany między innymi z Polskim Radiem (usłyszeć można go było m.in. w Radiu Wrocław, Jedynce czy Trójce), gdzie zajmował się najważniejszymi tematami politycznymi i społecznymi. Wieloletni redaktor naczelny Politicusa - czasopisma i portalu popularnonaukowego Koła Młodych Politologów UWr. Prywatnie entuzjasta muzyki elektronicznej oraz twórczości Marka Hłaski. Telefon: 532 803 383

Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
monuz
przecież PIT wcale nie trzeba rozliczać, jak ktoś ma jeden zakład pracy, to PIT sam się rozlicza i wysyła
antyoni
Nie płacić złodziejom haraczu! Puścić sprzedaną kolonię z torbami i zrobić miejsce dla wyzwolenia!
yaro800
Podatnik odpowiada za wszystko, za to rząd za nic. Tak to działa. Czy rządzi PO czy PiS nic się nie zmienia.
santoriusz
ależ rząd odpowiada... za przyznawanie sobie premii wszelkiego rodzaju a to przecież Naród jest jego pracodawcą i to Naród powinien o tym decydować.

Powiązane: Rozliczenia podatkowe - PIT 2025

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki