REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zarobki lekarzy powyżej 100 tys. zł miesięcznie. Naczelna Rada Lekarska podała dane

2024-10-31 08:38, akt.2024-10-31 09:09
publikacja
2024-10-31 08:38
aktualizacja
2024-10-31 09:09

Przeanalizowaliśmy dane lekarzy, na które powołuje się Ministerstwo Zdrowia, którzy zarabiają powyżej 100 tys. zł miesięcznie. Jest ok. 200, może 250 takich lekarzy - powiedział w czwartek prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski.

Zarobki lekarzy powyżej 100 tys. zł miesięcznie. Naczelna Rada Lekarska podała dane
Zarobki lekarzy powyżej 100 tys. zł miesięcznie. Naczelna Rada Lekarska podała dane
fot. fernandozhiminaicela / / Pixabay

Szef samorządu lekarskiego pytany był w RMF24 o przekazane w tym tygodniu przez szefową resortu zdrowia Izabelę Leszczynę informacje o lekarzach, którzy - według danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji - wystawiają szpitalom faktury na 299 tys. zł .

"To, co zrobiła pani minister zdrowia, pokazując taką jedną wybraną fakturę, służy chyba temu, żeby przekierować uwagę opinii publicznej z problemów ochrony zdrowia i niedofinansowania systemu na pojedynczy przypadek lekarza, który zarobił bardzo dużo pieniędzy. Nawet nie lekarza, a jednoosobowej firmy lekarskiej" - stwierdził Jankowski.

Poinformował, że samorząd lekarski przeanalizował dane dotyczące zarobków w swojej grupie zawodowej i wynika z nich, że lekarzy, którzy zarabiają powyżej 100 tys. zł miesięcznie, "jest ok. 200, może 250".

Przekazał też, że według danych AOTMiT Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji 15 proc. specjalistów zarabia według stawek z ustawy o płacy minimalnej w ochronie zdrowia. O nich wciąż się dopominamy, te zarobki powinny być wyższe" - zaznaczył.

Wyjaśnił że wysokie płace części medyków wynikają z braków kadrowych. "Dziś mamy sytuację, o której mówią szpitale powiatowe, że ze świecą trzeba szukać specjalisty internisty. I w szpitalach powiatowych również pojawiają się wysokie zarobki, ponieważ lecznice muszą konkurować o specjalistów, żeby takiego oddziału nie zamknąć. Do tego doprowadzili nie lekarze, ale wieloletnie zaniedbania w wycenie procedur" - zaznaczył.

Dla lekarzy informacje o wysokich zarobkach specjalistów to temat zastępczy, dla dyrektorów szpitali - kluczowy

Według Ministerstwa Zdrowia na podwyżki w lecznictwie przeznaczono w trzy lata 100 mld zł. Dyrektorzy szpitali chcą wprowadzenia ram wynagradzania w publicznej ochronie zdrowia. Samorząd lekarski uważa, że wywołanie tematu wysokich płac to "temat zastępczy, by opinia publiczna uznała lekarzy winnymi braku środków w NFZ".

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyło się w poniedziałek dwugodzinne spotkanie premiera Donalda Tuska i ministry zdrowia Izabeli Leszczyny z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. "Wizyta miała przede wszystkim na celu wskazanie braku środków finansowych w ochronie zdrowia, którą określiliśmy na 15 mld zł w tym roku, aby przyszły rok rozpocząć bez deficytu, a przekazanie tych środków bezsprzecznie służyłoby wszystkim, a przede wszystkim pacjentom" - powiedział PAP Mariusz Trojanowski, członek zarządu OZPSP, który brał udział w rozmowach w KPRM.

Po spotkaniu szefowa MZ poinformowała, że w rozmowie poruszony został m.in. temat wynagrodzeń lekarzy. I podała sięgającą niemal 300 tys. zł kwotę, na jaką niektórzy wystawiają szpitalom faktury. "Z danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wynika, że są tacy lekarze, którzy przedstawiają fakturę na 299 tys. zł" - powiedziała w TVN24 i dodała, że ma "pewne pomysły" w związku z tą sytuacją. Opiewające na dziesiątki, czy setki tysięcy zł miesięcznie wynagrodzenia dotyczą lekarzy, którzy są związani ze szpitalami kontraktami, nie - umowami o pracę. Według danych AOTMiT już ponad 70 proc. medyków pracuje w ten sposób.

Słowa Leszczyny wywołały poruszenie opinii publicznej. Po wtorkowym posiedzeniu rządu premier Donald Tusk zapewniał na konferencji prasowej, że "żadnej nagonki na lekarzy i ich zarobki nie będzie". Zwrócił jednak przy tym uwagę, że problemem jest ustawa o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, która zakłada coroczne podwyższanie płac w tym sektorze. W efekcie składka zdrowotna w "przygniatającej mierze" starcza na wynagrodzenia dla pracowników. "A ta składka jest po to, żeby też leczyć ludzi, jest też problem refundacji, trzeba utrzymać szpitale" - stwierdził.

Podwyżki dla personelu medycznego, do których obliguje rządzących ustawa o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia (zakłada mechanizm corocznego waloryzowania płac) MZ wskazuje jako jedną z kluczowych przyczyn trudnej sytuacji finansowej w lecznictwie. Według informacji resortu od 2022 do 2024 r. na wzrost wynagrodzeń przeznaczono 100 mld zł.

"Pani minister Leszczyna powiedziała publicznie to, o czym alarmujemy od dawna. Tak, płace niektórych lekarzy sięgają miesięcznie 300 tys. zł i więcej, a już zupełną normą w szpitalach powiatowych jest to, że specjalista zarabia 30-50 tys. zł. Stawka godzinowa mało którego specjalisty wynosi nie mniej niż 120 zł, a częściej to 180, 200, 300 zł i więcej. Mówienie o tym nie jest wypowiedzeniem lekarzom wojny, chcę to mocno podkreślić. Lekarz jest w procesie leczenia najważniejszy i musi godnie zarabiać. Ale jest to sytuacja niemoralna, by z publicznych pieniędzy płacone były tak wysokie wynagrodzenia. Jestem za tym, by lekarze zarabiali bardzo dobrze, jednak nie może to stawiać całego systemu publicznej ochrony zdrowia na głowie. Tym bardziej, że lekarz kształci się za pieniądze publiczne i pracując w publicznej placówce korzysta z jej infrastruktury i wyposażenia" - uważa Mariusz Trojanowski. Podczas spotkania w KPRM przedstawiciele szpitali przekonywali premiera, że konieczne jest wprowadzenie jasnych ram wynagradzania w publicznej ochronie zdrowia. "Prezes Rady Ministrów, burmistrz, komendant policji, dowódca straży pożarnej itd. - każdego z nich obowiązują jasne reguły wynagrodzeń. Dlaczego nie lekarzy i wszystkich pracowników ochrony zdrowia? Musimy usiąść do rozmów społecznych w tej sprawie, z udziałem wszystkich zainteresowanych sprawą stron" - podkreślił przedstawiciel OZPSP.

"Zgadzam się, że kontrakty, które kiedyś były koniecznością w związku z unijnym prawem określającym maksymalny czas pracy, stały się zmorą systemu i negatywnie wpływają nie tylko na finanse systemu ochrony zdrowia, ale też relacje pomiędzy lekarzem i szpitalem, a często także pacjentem" - przyznała szefowa MZ w wywiadzie dla PAP.

Według Leszczyny rozwiązaniem tej sytuacji może być konsolidacja szpitali - resort zdrowia pracuje nad taką reformą. Według jego szefowej możliwość łączenia się szpitali sprawiłaby, że nie musiałyby one rywalizować o lekarza, a dyrektor szpitala "nie stawał się zakładnikiem tej sytuacji".

Zdaniem dr. Adama Kozierkiewicza, eksperta ds. systemu ochrony zdrowia, aby wyjść z obecnej sytuacji, potrzebna jest gruntowna analiza wynagrodzeń poszczególnych grup zawodowych i poprawna analiza tych danych. "Nie może to być emocjonalnie motywowany odruch, że skoro jakiś lekarz zarabia 300 tys. zł, to obcinamy płace wszystkim. Wiedza o wynagrodzeniach w poszczególnych specjalizacjach, kategoriach wiekowych i rejonach kraju, aktualizowana co najmniej raz w roku mogłaby służyć temu, by sprawnie reagować na potrzeby kadrowe. Natomiast drugim elementem tego systemu powinien być mechanizm do oceny indywidualnej produktywności poszczególnych lekarzy, co przekładałoby się na wysokość wynagrodzenia. Można to osiągnąć poprzez odpowiednie rejestrowanie czynności danego lekarza, co jest generalnie treścią dokumentacji medycznej - wyjaśnił.

Samorząd lekarski uważa, że wywołanie tematu wysokich wynagrodzeń medyków to "temat zastępczy, by opinia publiczna uznała lekarzy winnymi braku środków w NFZ". W połowie października prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski wystąpił do prezesa AOTMiT o szczegółowe dane, ilu lekarzy i w jakich województwach zarabia odpowiednio: powyżej 300 tys. zł, 100-299 tys. zł, 50-99 tys. zł. Wciąż czeka na odpowiedź.

Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wyraziło sprzeciw "wobec zrzucania odpowiedzialności za niewydolność systemu ochrony zdrowia na personel medyczny". W wydanym w środę oświadczeniu rezydenci podkreślili, że zdecydowana większość lekarzy i innych pracowników systemu ochrony zdrowia, "zarabia znacznie mniejsze kwoty niż te, które padają w przestrzeni medialnej". Lekarze uważają, że jest to próba przesunięcia na nich odpowiedzialności za niedobór środków oraz nietrafione decyzje administracyjne, które pogłębiły kryzys w polskim systemie ochrony zdrowia. "Zarobki lekarzy nie są jego przyczyną. Wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec polityki rządu, która deprecjonuje pracę personelu medycznego" - napisali. 

Autorka: Anita Karwowska

akar/ mark/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kodano szturmuje Europę. Polska firma optyczna rośnie jak szalona, inwestuje w AI i rozważa przejęcia
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (115)

dodaj komentarz
djnsd
Wszyscy lekarze jest do was prośba od całego narodu. Nie leczcie nikogo z tego rządu. Niech idą do piekła przy pierwszej chorobie.
ruryk_czarny
W ogóle, to trochę zabawne, jak bardzo mylą się w zeznaniach, niezręczny rozstrzał w zeznaniach:

https://pep.pl/poradnik/ile-zarabia-lekarz/

https://businessinsider.com.pl/praca/wynagrodzenia-polskich-lekarzy-kwoty-robia-wrazenie/fx0ljn5

https://www.termedia.pl/mz/Lekarze-zarabiaja-30-40-tys-zl-i-chca-wiecej-
W ogóle, to trochę zabawne, jak bardzo mylą się w zeznaniach, niezręczny rozstrzał w zeznaniach:

https://pep.pl/poradnik/ile-zarabia-lekarz/

https://businessinsider.com.pl/praca/wynagrodzenia-polskich-lekarzy-kwoty-robia-wrazenie/fx0ljn5

https://www.termedia.pl/mz/Lekarze-zarabiaja-30-40-tys-zl-i-chca-wiecej-Czy-publiczna-ochrone-zdrowia-na-to-stac-,57739.html

https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu/niektorzy-lekarze-zarabiaja-przecietnie-inni-gigantyczne-pieniadze-rekordzista-prawie-300-tysiecy-miesiecznie-st8157111

Rozstrzał 10-30-100-300 tyś miesięcznie na przestrzeni 2ch miesięcy, słodkie - to chyba trzeba być polskim urzędnikiem albo polskim dziennikarzem, żeby nie poradzić sobie z prowadzeniem propagandy nawet na poziomie piaskownicy...
intisol
1. Po studiach powinien być obowiązkowo pewien okres, kiedy taki lekarz musi odpracować w państwowej służbie zdrowia wydatki, jakie państwo poniosło na jego wykształcenie, jeśli studiował na państwowej uczelni.
2. Trzeba uprościć procedury nostryfikacji dyplomów (to znam w praktyce, bardzo utrudnia to wejście na nasz rynek pracy
1. Po studiach powinien być obowiązkowo pewien okres, kiedy taki lekarz musi odpracować w państwowej służbie zdrowia wydatki, jakie państwo poniosło na jego wykształcenie, jeśli studiował na państwowej uczelni.
2. Trzeba uprościć procedury nostryfikacji dyplomów (to znam w praktyce, bardzo utrudnia to wejście na nasz rynek pracy choćby lekarzom ze Wschodu).
3. Trzeba wprowadzić kary za niestawienie się na wizytę bez wcześniejszego odwołania jej (i jednocześnie upewnić się, że można bezproblemowo o tym zawczasu poinformować daną przychodnię).
zgadujzgadula
Liderem w hierachi zepsucia tego srodowiska jest Senator Grodzki.
Xo on jeszcze robi w zyciu publicznym?
Kto sie podpisuje pod takimi wyborami?
Trudno o bardziej zaklamana morde .
prawnuk
A z jakiego powodu?

Raczej liderem jest tu jakieś prokurator./
Nawet jeśli Grodzki bral 25 lat temu łapówki, to sprawa od 15 lat jest przedawniona.

Prokuratura nielegalnie prowadziła postępowanie, które nie miało szansy zakończyć sie skazaniem.

Powinien mieć postepowanie i oddać pieniądze - np za etat przez
A z jakiego powodu?

Raczej liderem jest tu jakieś prokurator./
Nawet jeśli Grodzki bral 25 lat temu łapówki, to sprawa od 15 lat jest przedawniona.

Prokuratura nielegalnie prowadziła postępowanie, które nie miało szansy zakończyć sie skazaniem.

Powinien mieć postepowanie i oddać pieniądze - np za etat przez 6 lat....
bańka mu wyjdzie..........


Tobie sie pewnie podoba, że na Brejzę podejrzewanego o kradzież 300 zł /czyli wykroczenie/ wydano 12 mln zł.
do tego wydano na pania, która fałszowała dokumenty w sprawie Brejzy
ruryk_czarny
No, to czas na małe podsumowanie: w ciągu 1go dnia 4 artykuły w jednej gazecie: dwa paszkwile "lekarze zarabiają za dużo", jak zwykle z kwotami z kosmosu, jeden że składka będzie lekko obniżona, jeden że w sumie to NFZ nie ma forsy i żadnego leczenia nie będzie, bo Polska nominalnie i w przeliczeniu PKB wydaje na leczenie No, to czas na małe podsumowanie: w ciągu 1go dnia 4 artykuły w jednej gazecie: dwa paszkwile "lekarze zarabiają za dużo", jak zwykle z kwotami z kosmosu, jeden że składka będzie lekko obniżona, jeden że w sumie to NFZ nie ma forsy i żadnego leczenia nie będzie, bo Polska nominalnie i w przeliczeniu PKB wydaje na leczenie najmniej w Europie-na poziomie Bułgarii i połowę tego co średnia europejska. Czy tutaj istnieje jakiś związek przyczynowo-skutokowy pomiędzy dwoma artykułami propagandowymi "patrzcie ile was to kosztuje" a dwoma z przyznaniem się "eee, my jako politycy uważamy, że kupowanie zabawek i głosów za socjal jest ciekawsze, niż jakieś-tam leczenie polaków"...
carlito1
Dzisiaj idzie się na lekarza tylko po kasę...... Nie dosyć, że kupa forsy to jeszcze w zasadzie nie trzeba nikgo faktycznie wyleczyć czy pomóc, do tego zero odpowiedzialności. Coś piękanego.
inowakowska99
Prawdziwe problemy to:
1.
brak konkurencji, każdy dziad ma branie.
2.
Żadnej kontroli jakości. Można klepać punkty po kokardę.
Rzetelność to czas, a czas do punkty, a punkty to pieniądz... Tylko ilość.
3.
I posowiecki, korupcjogenny, kryminogenny styk Prywaty i Państwa.
Dochody NO LIMIT.
(ilu prywaciarzy
Prawdziwe problemy to:
1.
brak konkurencji, każdy dziad ma branie.
2.
Żadnej kontroli jakości. Można klepać punkty po kokardę.
Rzetelność to czas, a czas do punkty, a punkty to pieniądz... Tylko ilość.
3.
I posowiecki, korupcjogenny, kryminogenny styk Prywaty i Państwa.
Dochody NO LIMIT.
(ilu prywaciarzy nie miałoby szans na wolnym rynku, gdyby nie państwowe zaplecze dostępne 'bokiem"?
A do tego nieopodatkowana gotówka rozwala System oraz jakikolwiek wysyłek reformatorski.
4.
Badania kliniczne w czasie pracy etatowej.
A pensja za etat i tak wpłynie. Niezrealizowany kontrakt zadłuży państwowy oddział. Zapłacą. Państwowe nie może upaść.
5.
Nienormalna wycena procedur....
Botoks bardziej intratny niż wysokospecjalistyczne , czasochłonne procedury ratujące życie....
6.
Oligarchiczne układy na szczęście powoli umierają, a tylko z tego powodu, że nie ma kim robić...
Ale nie wyginęły.
Nie matura, lecz chęć szczera jeszcze dyszy w medycynie (no tępy, ale mój...).
7.
Zerowa ocena wydajności pracy.
"Pachnący i wałęsajacy się" też dostaną pensję etatową.
8.
Żadnych konsekwencji za rażące zaniedbania...
9.
Specjalizacje "biznesowe" i "wyrobnicze".....
"Biznesmeni" reglamentują dostęp; a na wyrobników nie ma chętnych. Albo układ, albo kombinowanie albo niech jadą... Ewentualnie kredyt i zmiana pracy.
10.
I tak od 1944.
Polsza w Polsce.
Ile jeszcze tej "komuny" w polskiej ochronie zdrowia?
suikoden_86
Bajki te dane albo lekarze polowy wizyt nie wbijaja na kase. W Warszawie nie brakuje lekarzy specjalistow ktorzy za wizyte biorą 400-600 zl. Bardzo czesto na koncu rozlozą rece i powiedzą ze nic madrego doradzic nie mogą. To nie złośliwość, jestem ze środowiska sportowego i mam sporo doświadczenia w tej kwestii. Podobnie jest z fizjo,Bajki te dane albo lekarze polowy wizyt nie wbijaja na kase. W Warszawie nie brakuje lekarzy specjalistow ktorzy za wizyte biorą 400-600 zl. Bardzo czesto na koncu rozlozą rece i powiedzą ze nic madrego doradzic nie mogą. To nie złośliwość, jestem ze środowiska sportowego i mam sporo doświadczenia w tej kwestii. Podobnie jest z fizjo, ktorzy tez juz odlatują w kosmos.
kamilzwroclawia
Gdzie ty fizjo porównujesz fizjo do chłopa co robi teleporady i bierze 250zł za 5 minut

Powiązane: Reforma szpitali

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki