Utrzymanie ZUS-u kosztuje nas 3,4 mld zł rocznie. Pieniądze te idą na pensje, remonty, budowę nowych oddziałów oraz unowocześnienie systemów informatycznych. Wszystko po to, by „klient” był zadowolony. Pozostaje pytanie, czy płatników składek i świadczeniobiorców można traktować jak klientów?
Co miesiąc do ZUS-u składki wpłaca 14,5 mln osób w łącznej kwocie ok. 11 mld zł. Liczba aktywnych płatników składek, czyli firm, to 1,7 mln. Ponadto ZUS wypłaca emerytury, renty i inne świadczenia 7,7 mln osób miesięcznie. Z kolei lekarze orzecznicy wydają 120 tys. decyzji odnośnie do wypłaty np. zasiłków chorobowych. Równocześnie przeprowadzają 45 tys. kontroli zwolnień lekarskich. ZUS co miesiąc pobiera także składkę zdrowotną od 24 mln ubezpieczonych na kwotę ok. 5 mld zł.
Petent to nie klient
Przede wszystkim klient to konsument. Konsument ma swoje prawa, a jednym z nich jest możliwość wyboru. Większość obywateli Polski wyboru nie posiada i chcąc nie chcąc musi płacić składki do ZUS-u i korzystać z jego usług, które regulowane są przez prawo. Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie może zmieniać oferty, cennika, dodawać nowych produktów lub rezygnować z tych niepopularnych, bo cała jego działalność opiera się na prawie ustanowionym przez ustawodawcę. Słowem, nazywanie petenta klientem to duże nieporozumienie.
![]() | » Kolejne kontrowersyjne działanie ZUS-u |
Niemniej ZUS bardzo się stara, aby polepszyć jakość świadczonych przez siebie usług. Całość sprowadzać się będzie do zminimalizowania przykrości, jaką odczuwa petent w kontaktach z tą instytucją. Z danych przedstawionych przez tę instytucję wynika, że poziom zaufania obywateli do Zakładu rośnie. W latach 2009-2012 odsetek badanych wyrażających dobrą opinię o ZUS wzrósł z 20% do 32%.
ReklamaZobacz także
ZUS odkryje karty
Wizją Zakładu na lata 2013-2015 jest osiągnięcie statusu innowacyjnej instytucji zaufania publicznego. Ma to się odbyć poprzez poprawę stopnia informatyzacji, która usprawni przebieg procesów wewnętrznych. Ponadto ZUS będzie kładł nacisk na edukację, tak by obywatele lepiej rozumieli rolę tej instytucji – to jest w zasadzie proste – rolą ZUS-u jest skuteczne pobieranie składek i sprawny transfer środków pomiędzy uprawnionych świadczeniobiorców. ZUS chce być także bardziej transparentny finansowo, czyli dokładnie pokazywać, na co wydaje pieniądze i w jakiej wysokości.
Być może uda nam się w końcu dowiedzieć, kto zatwierdza projekty budowy „pałaców” i podejmuje decyzje o wdrażaniu nowych procedur, w tym zakupu np. nowych samochodów lub zleca przetargi na budowę nowych systemów informatycznych.
ZUS robi dobrą minę do złej gry. Nie ma absolutnie żadnej szansy na to, by obywatele, którzy co miesiąc wpłacają na konto ZUS 30% swojego wynagrodzenia, kiedykolwiek polubili ZUS. Jedynym usprawiedliwieniem dla Zakładu jest fakt, że to nie on stworzył system emerytalny. O tym, czy kiedykolwiek polubimy ZUS nie zdecyduje przyjęcie i nawet zrealizowanie nowej wizji zakładu, tylko posłowie, którzy w końcu zreformują system emerytalny.
Łukasz Piechowiak
































































