Kolega Koseckiego z boiska i Platformy Obywatelskiej Cezary Kucharski uważa, że jest to "człowiek piłki". Poza tym jest jedyną nową osobą wśród kandydatów.
Były reprezentacyjny bramkarz, a obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Tomaszewski również stawia na Koseckiego, ale raczej widziałby go w roli wiceprezesa. Na czele związku - w jego opinii- powinien stanąć Zbigniew Boniek.
Eugeniusz Kłopotek również stawia na Romana Koseckiego. Zdaniem posła Polskiego Stronnictwa Ludowego, zaplecze polityczne jest jego atutem. Dodaje, że niektórzy z pozostałych kandydatów absolutnie nie nadają się na to stanowisko.
Przewodniczący SLD Leszek Miller nie ma swojego kandydata na szefa PZPN-u. Nie jest jednak przekonany do kandydatury Romana Koseckiego właśnie ze względu na polityczne powiązania. Dodaje, że w przypadku zwycięstwa Romana Koseckiego, powinien on zrezygnować z mandatu poselskiego.
Wyboru prezesa PZPN dokona jutro 118 delegatów na Walny Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy. Najwięcej głosów należy do wojewódzkich związków piłki nożnej - sześćdziesiąt. Liczba delegatów z okręgu zależy od liczby zarejestrowanych tam klubów. I tak Dolny Śląsk czy Małopolska przyślą po pięciu delegatów, podczas gdy Podlasie- tylko dwóch.
Dodatkowo po dwóch delegatów wysyłają kluby Ekstraklasy i po jednym zespoły grające w 1. lidze. Będzie też trzech przedstawicieli środowiska trenerskiego, po dwóch od futsalu i piłki nożnej kobiet oraz jeden delegat reprezentujący sędziów.
Aby zostać prezesem PZPN-u w pierwszej turze głosowania, kandydat musiałby uzyskać bezwzględną większość oddanych i ważnych głosów - teoretycznie 60 głosów delegatów. Jeśli to się nie uda, to w drugiej turze udziału nie bierze kandydat, który w poprzedniej rundzie miał najmniejsze poparcie. W drugiej i kolejnych turach obowiązuje już zwykła większość głosów. Można więc w nich wygrać mając poparcie jedynie 35 delegatów.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Kamil Szwarbuła/zr
Źródło:IAR



























































