Bilans ofiar śmiertelnych środowego trzęsienia ziemi w środkowych Włoszech wzrósł do 50 - podał na swej stronie internetowej włoski dziennik "La Stampa". Wcześniej informowano o 38 zabitych. Według gazety setki ludzi wciąż pozostają pod gruzami. Wstrząs, który nawiedził po godzinie 3:30 w nocy okolice Perugii - stolicę Umbrii, miał 6,2 stopnia w skali Richtera. Wśród zidentyfikowanych dotychczas ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech nie ma polskich obywateli - poinformował w środę PAP dyrektor Biura Rzecznika Prasowego MSZ Rafał Sobczak.
[Aktualizacja - godz. 13:45]
Władze zastrzegają, że na oficjalny bilans jest jeszcze zbyt wcześnie, bo wciąż wiele osób jest pod gruzami.
"La Stampa" pisze, że 35 z 50 ofiar zginęło w centrum Amatrice, jednej z najbardziej dotkniętych przez katastrofę miejscowości, leżącej w regionie Lacjum.
Wstrząs o sile 6,2 stopnia w skali Richtera nawiedził o godz. 3:36 w nocy w środkowej części kraju. Później w tym samym rejonie nastąpiły dwa kolejne wstrząsy - o sile 4,6 oraz 5,5 stopnia. Ognisko wstrząsów zlokalizowano w odległości ok. 80 km na południowy wschód od miasta Perugia, na niewielkiej głębokości 10 km - poinformował amerykański ośrodek sejsmologiczny, USGS. Najbardziej dotknięte są regiony Umbria, Lacjum i Marchia. W ciągu pierwszych trzech godzin po trzęsieniu odnotowano 17 wstrząsów wtórnych, w tym najsilniejszy o sile 5,5 w skali Richtera - podały włoskie służby sejsmologiczne.
Najbardziej poszkodowane miejscowości to Accumoli, Amatrice, Posta i Arquata del Tronto - oświadczył rzecznik włoskiej staży pożarnej Luca Cari. Ze wstępnych informacji wynika jednak, jak zauważa agencja Reutera, że trzęsienie ziemi oszczędziło gęsto zaludnione obszary.

Burmistrz Amatrice - górskiego miasteczka w pobliżu Lazio - Sergio Perozzi mówił w miejscowym radiu, że w mieście zawaliła się połowa budynków: "Nie ma pół miasta. Ludzie są pod gruzami". Osuwająca się ziemia utrudnia dojazd i opóźnia akcję ratunkową. Według lokalnej policji pod gruzami zawalonych budynków mogą znajdować się ludzie.
Najważniejszym zadaniem jest teraz umożliwienie przyjazdu służbom. Chodzi o odblokowanie dróg dojazdowych, którymi może dotrzeć pomoc. "Tu jest osuwisko, a z drugiej strony most, który - wygląda na to, że się zawali" - wyjaśnił burmistrz Amatrice. Sytuacja w miasteczku jest dramatyczna: "mamy ludzi pod gruzami, są dzielnice, których praktycznie już nie ma" - mówił Sergio Pirozzi.
At least 6 dead, extensive damage in 6.2 magnitude earthquake in #Italy https://t.co/9bF7T0f6FW #ItalyEarthquake pic.twitter.com/Cz7wtBrpBD
— Haaretz.com (@haaretzcom) 24 sierpnia 2016
W Accumoli cztery osoby - rodzice i dwoje małych dzieci - są pod gruzami i jak podały miejscowe władze - nie dają znaku życia. W pobliskiej wsi Pescara del Tronto policja potwierdziła śmierć dwóch osób - podała telewizja publiczna RAI.
Burmistrz Accumoli Stefano Petrucci alarmował na antenie Rai News, że pod gruzami słychać głosy osób. Są też miejsca, gdzie sytuacja jest dramatyczna, a miasto nadal czeka na przyjazd strażaków. "Nic nie możemy zrobić, ale tutaj jest rodzina, która jest pod gruzami. Nie jesteśmy w stanie się z nimi skontaktować. Wszędzie zniszczenia. Jesteśmy bez światła." - mówił burmistrz miasteczka.
First deaths reported in #ItalyEarthquake. Two dead, that number expected to rise. Town of #Amatrice hit hardest. pic.twitter.com/T0QN17QEmX
— Tim Calahan (@TimCalahan23ABC) 24 sierpnia 2016
Rzecznik premiera Włoch Matteo Renziego napisał na Twitterze, że rząd monitoruje sytuację i jest w kontakcie z obroną cywilną kraju.
Do trzęsienia doszło około 80 kilometrów na południowy wschód od Perugii - 150-tysięcznego miasta, które jest stolicą regionu Umbria. Wstrząs był płytki - jego epicentrum znajdowało się na głębokości zaledwie 10 kilometrów.
Trzęsienie ziemi, które nawiedziło dzisiejszej nocy okolice Perugii było bardzo silne - mówi mieszkająca w oddalonym o ok. 40 kilometrów na północ Gubbio, Anna Lis. Wiele osób spędziło noc poza domami. Ludzie byli przerażeni.
Prezes Stowarzyszenia "Przyjaciele Polski w Umbrii" powiedziała w rozmowie z IAR, że jej przyjaciele mieszkający w Perugii, także Polacy, mówili, że ludzie spędzili tam noc w samochodach. W Norcii tak samo, podobnie w Asyżu. "W Perugii trzęsienie było bardzo, bardzo silne. Myślę, że silniejsze niż w Gubbio" - ocenia Anna Lis.
Wstrząsy były również odczuwalne w Bolonii, Rzymie i Neapolu, jednak nie było tam żadnych ofiar i nie odnotowano szkód.
Władze w Rzymie, gdzie trzęsienie wywołało panikę, zapewniły, że monitorują sytuację i są w kontakcie z obrona cywilną.
Major damage reported and residents trapped under rubble in #Amatrice #ItalyEarthquake epicenter pic.twitter.com/svEpTGvpP3
— JRodriguez (@JRodzMIA) 24 sierpnia 2016
Trzęsienie ziemi w centralnych Włoszech było odczuwalne w promieniu kilkudziesięciu kilometrów - relacjonuje dziennikarka Informacyjnej Agencji Radiowej. Elżbieta Porycka przebywa w miejscowości Pineto nad Adriatykiem. Mówi, że wstrząsy zbudziły w nocy wszystkich mieszkańców. "Trzęsła się ziemia, trząsł się cały budynek, w którym mieszkamy, woda w basenie, który jest zaraz obok przelewała się, okna, drzwi, wszystko się otwierało i zamykało" - opisuje Elżbieta Porycka. Dziennikarka mówi, że wszystko trwało około minuty. W tym czasie ludzie z okolicznych budynków ewakuowali się na ulice.
Rejon, który nawiedziły dzisiejszej nocy wstrząsy to teren aktywny sejsmicznie. W kwietniu 2009 w nieodległym miescie L'Aquila wstrząs o sile 6,3 stopnia w skali Richtera spowodował śmierć 295 osób. Rannych zostało wówczas ponad 1 000, a 55 tysięcy pozostało bez dachu nad głową.
#Italy: Strong earthquake in #Italy confirmed killed over 20 people, 100s are buried under the rubble. 🙏 #Italien pic.twitter.com/JRcC1nvLTw
— WorldOnAlert (@worldonalert) 24 sierpnia 2016
MSZ: monitorujemy sytuację
Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski poinformował, że polskie służby konsularne na bieżąco monitorują sytuację. "Nie spodziewamy się co prawda, aby tam byli Polacy, ale kto wie. Jest to okres wakacyjny więc, może ktoś jednak w tamtym regionie przebywał" - powiedział Waszczykowski w TVP Info.
Podkreślił, że Polska posiada wyspecjalizowane jednostki, które uczestniczyły w akcjach ratunkowych. "Jesteśmy gotowi udzielić takiej pomocy, jeśli Włosi o to się zwrócą" - powiedział szef dyplomacji.
Aktualnie brak informacji, by wśród poszkodowanych w związku z trzęsieniem ziemi we Włoszech byli polscy obywatele - poinformował w środę rano PAP dyrektor biura prasowego MSZ Rafał Sobczak.
"W związku z trzęsieniem ziemi, do jakiego doszło z wtorku na środę w środkowej części Włoch, polskie służby konsularne na bieżąco monitorują sytuację. Są w kontakcie z miejscowymi władzami" - podkreślił przedstawiciel polskiego MSZ.
Jak podają włoskie media w wyniku trzęsienia ziemi, które w nocy nawiedziło środkowe Włochy, zginęło co najmniej 14 osób. Według amerykańskiej służby geologicznej USGS trzęsienie miało siłę 6,2 w skali Richtera.
Czytaj dalej: Geolog: Trzęsienia we Włoszech będą się powtarzały >>
Geolog: Trzęsienia we Włoszech będą się powtarzały
Trzęsienia ziemi we Włoszech będą się powtarzały - wskazuje geolog z Uniwersytetu Śląskiego prof. Jerzy Żaba. Wynika to ze stałego zbliżania się płyty afrykańskiej w kierunku euroazjatyckiej i rozpychania tej drugiej przez swego rodzaju klin litosferyczny w pobliżu Apeninów.
Mówiąc o tym zdarzeniu naukowiec z Uniwersytetu Śląskiego przypomniał o trzęsieniu ziemi o sile 6,3 w skali Richtera, jakie nawiedziło region Aquila w środkowych Włoszech w 2009 r. Zginęło wówczas ponad 300 osób.
Całe to nieszczęście jest spowodowane ruchami wielkich płyt litosfery. Płyta afrykańska powoli, ale nieuchronnie zbliża się w kierunku płyty euroazjatyckiej, czyli u nas - do Europy. Ten proces następuje w tempie mniej więcej 4-5 cm na rok. W związku z tymi ruchami klin litosferyczny, który jakby wystaje przed Afrykę w miejscu mniej więcej Adriatyku, wbija się w brzeg Europy i rozpycha sąsiednie rejony. Takim miejscem są właśnie Apeniny - wyjaśnił prof. Żaba.
At least 6 dead, extensive damage in 6.2 magnitude earthquake in central #Italy https://t.co/9bF7SZXvhm pic.twitter.com/lUGT3Ma4hR
— Haaretz.com (@haaretzcom) 24 sierpnia 2016
Geolog zaznaczył, że w efekcie można zaobserwować pewną powtarzalność procesów. Zbliżanie się płyty afrykańskiej do euroazjatyckiej nie wywołuje wstrząsów od razu. Stopniowo natomiast w skałach nagromadzają się naprężenia, których rozładowanie następuje nagle.
Trudno dokładnie przewidzieć, kiedy to nastąpi; wtedy wzdłuż uskoków najczęściej dochodzi do nagłego przeskoku - i to jest właśnie odczuwane w postaci wstrząsu. Te wstrząsy będą się powtarzały, tam jest teren sejsmiczny. Po prostu tam mieszkając trzeba być na to przygotowanym - podkreślił naukowiec.
Zwrócił przy tym uwagę, że nie sposób wprost wnioskować natężenia zjawisk związanych z przemieszczaniem płyt na podstawie np. ich częstotliwości, powtarzalności. Również wstrząsy o podobnej magnitudzie, czyli w tym wypadku ok. 6 w skali Richtera, mogą powodować różne zniszczenia.
Skala zniszczeń zależy oczywiście w ogromnej mierze od siły wstrząsu, ale też od tego, czy teren jest zamieszkały, jak gęsto, jaka jest zabudowa, czy jest dostosowana do tego typu zjawisk, jaka jest budowa geologiczna. Również w górach skały nieco inaczej się poddają, tu - jak słyszeliśmy - nawet wierzchołki niektórych gór skruszyły się i spadły w dół, więc obsunięcia gruntu to dodatkowe niebezpieczeństwa - powiedział prof. Żaba.
Wskazał ponadto na związek aktywności sejsmicznej z aktywnością wulkaniczną. Choć najbardziej znane w Europie Wezuwiusz i Etna znajdują się na południe od epicentrów wstrząsów ze środy i sprzed siedmiu lat - związek taki widać wyraźnie na przykładzie tzw. pierścienia ognia, czyli regionów okalających cały niemal Pacyfik.
Tam trzęsienia ziemi i wulkany działają jakby w zespół. Tutaj zresztą geneza tych jedynych czynnych wulkanów w tym rejonie, w Europie, wiąże się ściśle z tym przemieszczaniem się, podsuwaniem płyty afrykańskiej pod dno Morza Śródziemnego i płytę europejską - zaznaczył prof. Żaba.
Trudno powiedzieć, czy to wzmoże teraz aktywność wulkaniczną, natomiast z podobnym procesem był związany przerażający, jeden z najsilniejszych w dziejach Ziemi, wybuch wulkanu Thera na wyspie Santorini, który miał miejsce w czasach historycznych, zniszczył wtedy starożytne kultury. Ta katastrofa historyczna była efektem tego procesu, z którym i dziś mamy do czynienia - przypomniał naukowiec.
IAR/RAI1/zr/PAP/mtb/jra



























































