REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Własne mieszkanie bez dewelopera - cohousing i kooperatywa mieszkaniowa

2016-07-15 13:00
publikacja
2016-07-15 13:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Staram się w całej swojej działalności udowodnić, że nie jesteśmy zmuszeni do kupowania mieszkania od dewelopera i przede wszystkim, że posiadanie mieszkania na własność nie jest jedynym rozwiązaniem, a forma najmu też może być też dobra - mówi Agata Twardoch, architekt, adiunkt na wydziale Politechniki Śląskiej.

Własne mieszkanie bez dewelopera - cohousing i kooperatywa mieszkaniowa
Własne mieszkanie bez dewelopera - cohousing i kooperatywa mieszkaniowa
/ YAY Foto

Anna Drozd: Czy istnieją alternatywy dla mieszkań budowanych przez deweloperów , czy deweloperzy muszą dyktować nam swoje warunki, czy może można mieszkać inaczej?

Agata Twardoch, architekt, adiunkt na wydziale Politechniki Śląskiej: Staram się w całej swojej działalności udowodnić, że nie jesteśmy zmuszeni do kupowania mieszkania od dewelopera i przede wszystkim, że posiadanie mieszkania na własność nie jest jedynym rozwiązaniem, a forma najmu też może być też dobra.

Funkcjonują w tej naszej terminologii dwa zwroty: cohousing i kooperatywa mieszkaniowa. Gdyby pani mogła w skrócie określić te dwa terminy. Czym one się od siebie różnią i przede wszystkim na czym polegają?

Wakacje na giełdzie

Cohousing i kooperatywa są to zjawiska dosyć podobne -  gdybyśmy je rozpatrywali w szerokim kontekście, ale generalnie mają dosyć charakterystyczne różnice. Kooperatywa jest to w zasadzie spółdzielnia, czyli jest to zespół ludzi, którzy dobrowolnie zgadzają się na wykonanie jakichś czynności w jakimś celu. W przypadku kooperatywy mieszkaniowej tym celem jest pozyskanie mieszkań dla własnych potrzeb.

Zasadą ogólną kooperatywy jest to, że te mieszkania przez cały czas są własnością spółdzielni – czyli tej kooperatywy, a członkowie kooperatywy poniekąd je od tej wspólnoty wynajmują. Są oni jednak właścicielami tej wspólnoty, więc to jest trochę inna forma własności. Kooperatywa generuje sposób zarządzania, sposób wymiany tych mieszkań, pozbywania się ich itd.

Trzeba też odróżnić sytuację faktyczną od ustawowej, ponieważ w Polsce ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych bardzo mocna nakierowana jest na sprawę pozyskiwania mieszkań. Powstała w bardzo charakterystycznym okresie, w odpowiedzi na bardzo dużo spółdzielni powojennych, które były w Polsce, i miała na celu sprywatyzowanie tych zasobów. W związku z tym, jeżeli rozpatrujemy ją w kontekście kooperatyw idealnych, jakie mamy w głowie, to można napotkać  pewne rozbieżności. Uznajmy, że kooperatywa jest to coś, co jest zarządzane razem.

Z drugiej strony mamy cohousing, który w zasadzie jest jakimś rodzajem kooperatywy, ale bardzo szczególnym, ponieważ zakłada dużo większe zaangażowanie mieszkańców w cały proces. Jest sześć zasad, którymi powinien charakteryzować się cohousing.

Z najważniejszych trzeba byłoby wymienić to, że cały proces projektowania, czy zarządzania musi być partycypacyjny i muszą w nim uczestniczyć wszyscy użytkownicy. W takim cohousingu znajdują się pomieszczenia zarówno prywatne, czyli osobne mieszkania, jak i wspólne przestrzenie, bo jeżeli brakuje tych prywatnych to jest to komuna, a nie cohousing. Nie może być również wspólnego źródła dochodów, bo wtedy mówilibyśmy o mieszkaniach zakładowych. Budynek zarządzany musi być razem, wspólnotowo, tzn. cała wspólnota musi tworzyć grupę zarządczą. Decyzje są podejmowane w ramach konsensusu, a nie w ramach głosowania - co jest istotnym technikalium, w którym chodzi o to, żeby w całym procesie wszyscy byli zadowoleni z tego, co osiągają.

Czyli cohousing możemy rozumieć, jako taką inicjatywę budowania wspólnego zespołu mieszkań, w którym wszyscy musimy partycypować. Czym to się różni od wspólnoty mieszkaniowej, jak to funkcjonuje?

Wspólnota mieszkaniowa ma dużo mniejszy zakres ingerencji w to się dzieje, dotyczy tylko i wyłącznie zarządzania, a nie projektowania i budowania. Poza tym, wspólnota mieszkaniowa działa tak, że każdy ma swoje mieszkanie, a wspólnotę mieszkaniową wydziela się, aby zarządzać wspólną klatką. To oczywiście wariacja na temat robienia czegoś wspólnie, ale wspólnota mieszkaniowa w dużo mniejszym zakresie ingeruje i zazwyczaj powstaje już po wybudowaniu.

Rozmawiała Anna Drozd

Źródło:
Tematy

Komentarze (19)

dodaj komentarz
~Lena
Pewnie, moim zdaniem wynajmowanie mieszkania to najlepsze rozwiązanie. Prowadzę taki tryb życia, że dla mnie właśnie to jest najlepsze. Długo mieszkałam u prywatnych wynajmujących, teraz mieszkam w bloku zarządzanym przez Kwaterę, naprawdę nie mam na co narzekać.
~silvio_gesell
Prawdziwą rewolucją byłoby opodatkowanie ziemi podatkiem LVT, tak by cena przestrzeni wynosiła zero. Powierzchnie ziemi dostaliśmy za darmo i niesprawiedliwym jest by właściciel ziemi zarabiał na kosztach wybudowania i utrzymania infrastruktury ponoszonych przez wszystkich pracujących. Odstępne powinno wynosić zero. Płacić powinno Prawdziwą rewolucją byłoby opodatkowanie ziemi podatkiem LVT, tak by cena przestrzeni wynosiła zero. Powierzchnie ziemi dostaliśmy za darmo i niesprawiedliwym jest by właściciel ziemi zarabiał na kosztach wybudowania i utrzymania infrastruktury ponoszonych przez wszystkich pracujących. Odstępne powinno wynosić zero. Płacić powinno sie za czas zajmowania przestrzeni innym.
~Dżejms
Znowu tu z tymi neokomuszymi wizjami. Masz misję? Płacą? Ale kto?
Co to za bełkot - powierzchnię dostaliśmy - a pod powierzchnią? A nad powierzchnią? A lenie co pierdzą w stołek i tylko ręce wyciągają to manna się należy? Od kogo?
Może i dostaliśmy ale jak to jest w hymnie? Szablą odbierzemy co nam przemoc wzięła.
To jak
Znowu tu z tymi neokomuszymi wizjami. Masz misję? Płacą? Ale kto?
Co to za bełkot - powierzchnię dostaliśmy - a pod powierzchnią? A nad powierzchnią? A lenie co pierdzą w stołek i tylko ręce wyciągają to manna się należy? Od kogo?
Może i dostaliśmy ale jak to jest w hymnie? Szablą odbierzemy co nam przemoc wzięła.
To jak zamierzasz rozmawiać z tymi od obcej przemocy?
Idź przekonaj ich i potem wróć to przemyślimy.
~silvio_gesell odpowiada ~Dżejms
"Znowu tu z tymi neokomuszymi wizjami. " - neokomusze jest opodatkowanie pracy

"Masz misję? Płacą? Ale kto?" - nikt, mówię to co dane mi było poznać

"A lenie co pierdzą w stołek i tylko ręce wyciągają to manna się należy? Od kogo?" - lenie które siedzą zarabiają na wzroście wartości ziemi,
"Znowu tu z tymi neokomuszymi wizjami. " - neokomusze jest opodatkowanie pracy

"Masz misję? Płacą? Ale kto?" - nikt, mówię to co dane mi było poznać

"A lenie co pierdzą w stołek i tylko ręce wyciągają to manna się należy? Od kogo?" - lenie które siedzą zarabiają na wzroście wartości ziemi, który nie pochodzi z ich pracy

"Może i dostaliśmy ale jak to jest w hymnie? Szablą odbierzemy co nam przemoc wzięła." - to my piszemy hymny i my je zmieniamy, nie musimy walczyć o przestrzeń szablą, jeśli będziemy rekompensować sobie wzajemnie czas jej posiadania, wtedy odstępne przestrzeni będzie wynosić zero

"To jak zamierzasz rozmawiać z tymi od obcej przemocy?" - płacić im za czas zajmowania im przestrzeni, o ile oni zapłacą nam

"Idź przekonaj ich i potem wróć to przemyślimy." - nie ich, ale Ciebie próbuję przekonać
~JA6969
Wszystko pięknie i ładnie wygląda do momentu gdy ktoś (lub parę ktosi) się nie wycofa. I dopiero wtedy zaczeła by się jazda.
Kolejnym tematej jest kredyt - no bo jak go wziąść w tej sytuacji? A raczej niewielu z nas ma na koncie odpowiednią kwotę - niestety.
~sos
Jak rozwiązać bez kosztów problem mieszkaniowy w Polsce. Zmienić prawo budowlane i zezwolić na budowę budynku mieszkalnego o pow np 50 czy 70 m kw bez żadnych zezwoleń. Gwarantuję ,ze w okolicach miast i na wsiach, powstałyby dziesiątki tys takich mieszkań. Gwarantuję też ,że kasta polityczno urzednicza nigdy się na to nie zgodzi.
~pa
Tak, bo wolność jest przerażająca. Tylko światli, uczciwi, nieprzekupni urzędnicy chronią nas przecież przed nieprzemyślanymi ruchami, bronią pięknych krajobrazów i nie dopuszczają do niszczenia zabytkowych budowli pod nowe bloki i parkingi... oh, wait.
~Dżejms
Dlaczego tylko 70m2? To klita jak mówimy o domu. Ciągle mamy siedzieć w jakichś szafach? Co my jacyś podludzie?
~Loko
Wbrew pozorom ryzyko kooperatywy jest spore, nie tylko z uwagi na odpowiedzialność prawną osób uczestniczących w tym projekcie, ale także z uwagi chociażby na to, że osoby tworzące kooperatywę po prostu nie znają się.......Tym samym, tak naprawdę nie wiadomo z kim do końca "wchodzimy w biznes........" :). A trzeba pamiętać Wbrew pozorom ryzyko kooperatywy jest spore, nie tylko z uwagi na odpowiedzialność prawną osób uczestniczących w tym projekcie, ale także z uwagi chociażby na to, że osoby tworzące kooperatywę po prostu nie znają się.......Tym samym, tak naprawdę nie wiadomo z kim do końca "wchodzimy w biznes........" :). A trzeba pamiętać odpowiedzialność wszystkich osób jest solidarna- tak jak w przypadku spółki cywilnej.......

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Ważne linki