REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W czwartek wyrok w sprawie "afery zegarkowej"

2014-11-24 14:03
publikacja
2014-11-24 14:03
W czwartek wyrok w sprawie "afery zegarkowej"
W czwartek wyrok w sprawie "afery zegarkowej"
fot. M. Śmiarowski/KPRM / / Kancelaria Premiera RP

W czwartek Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście ma ogłosić wyrok ws. Sławomira Nowaka, oskarżonego o złożenie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych poprzez niewpisanie informacji o wartościowym zegarku. W poniedziałek Nowak zapewniał, że jest "przekonany o swojej uczciwości".

"Proszę, by wysoki sąd osądził mnie jako człowieka, a nie jako polityka - pewnie jakoś odpowiedzialnego za stosowanie tego prawa. Dziś, bez immunitetu, stoję przed moim państwem jako człowiek, który ma prawo popełniać błędy i się po nich podnosi, ale przede wszystkim jako człowiek, który ma przekonanie, że nie jest przestępcą" - mówił poseł.

"Od początku byłem do dyspozycji sądu, bo jestem przekonany o swojej uczciwości. Nie mam dwubiegunowości ani dwóch natur. Moja jedyna natura to przejrzystość. Przez całe 10 lat mojej aktywności publicznej nigdy nie miałem woli ukrywać cokolwiek przed opinią publiczną i wyborcami. Przez cały proces nie usłyszałem odpowiedzi na to pytanie: jeżeli wiedziałem, że powinienem wpisać ten prezent od najbliższych (zegarek - PAP) do oświadczenia majątkowego, to dlaczego tego nie zrobiłem?" - pytał.

Sławomir Nowak na cenzurowanym (fot. M. Śmiarowski/KPRM / Kancelaria Premiera RP)

Jak podkreślił, żył wówczas w przekonaniu, umacnianym przez współpracowników i instytucje kontrolne, że wszystko jest w porządku i nie musi wpisywać tego zegarka do oświadczenia majątkowego. "Nigdy się go nie wstydziłem, nie trzymałem go w gablocie. Nigdy nie paktowałem z nikim na temat artykułów w gazetach - to się nie zgadza z moją konstrukcją i moim poglądem na świat" - dodał.

Wakacje na giełdzie

Obrońcy: uniewinnić ze wszystkich zarzutów

O uniewinnienie Sławomira Nowaka od oskarżenia o złożenie pięciu fałszywych oświadczeń majątkowych wniosła w poniedziałek przed sądem jego obrona. Adwokaci podtrzymali, że zegarek to przedmiot osobisty, niepodlegający wpisaniu do oświadczenia.

"Dla tej sprawy to nieważne, w jakich okolicznościach oskarżony kupił zegarek" - podkreśliła mec. Joanna Wojnicz. "Dlaczego osoba tak starannie i skrupulatnie dbająca o swój wizerunek nie wpisuje zegarka do oświadczenia? Może dlatego, że nie miał świadomości, że musi to zrobić? Albo dlatego, że przepisy prawa pozostawiają wiele wątpliwości interpretacyjnych?" - pytała.

Według obrony, Sławomir Nowak traktował zainteresowanie tabloidu tą sprawą jako atak na siebie. "Robił błyskotliwą karierę polityczną, rzucony na najtrudniejszy odcinek - budowy autostrad, co Sławomir Nowak nadzorował osobiście. A tabloid nie zauważał tych pozytywów, tylko robił z mojego klienta celebrytę, lalusia. Dlatego pytań od tabloidu o zegarek nie potraktował poważnie, a jego najbliższa współpracownica zapewniła go, że oświadczenie majątkowe jest zgodne z prawem" - mówiła mec. Wojnicz.

Zaprzeczała zarazem, by rzeczywiście S. Nowak umówił się z naczelnym tabloidu, że skoryguje swe oświadczenie majątkowe o zegarek, w zamian za co gazeta nie opisze tej sprawy. "Zbyt wiele by ryzykował. Nie zapomina się o sprawach tak ważnych dla przyszłości!" - mówiła.

Drugi obrońca polityka, mec. Małgorzata Dąbrowska-Kardas, wskazując na możliwości różnych interpretacji prawa, zauważyła, że np. prokurator lub sędzia - obowiązany do składania oświadczeń majątkowych - jeśli tego nie uczyni, lub poda nieprawdę - popełnia tylko wykroczenie dyscyplinarne, a nie przestępstwo. "Tak skomplikowany jest system" - wskazała. Jak mówiła, w zdecydowanej większości oświadczeń majątkowych zegarków brak.

Dowodziła ona, że z ogólnie niejasnych przepisów wynika, iż karane jest tylko "wpisanie nieprawdy" w oświadczenie majątkowe - nie jest zaś przestępstwem niewpisanie do oświadczenia czegoś, co należy wpisać. "Sławomir Nowak jest człowiekiem wykształconym i inteligentnym, ale - z całym szacunkiem - nie jest prawnikiem i mam wątpliwości, czy rozpoznał bezprawność" - mówiła.

Nowak wiedział, co nosi

Sławomir Nowak był przekonany, że jego zegarek jest wart więcej niż 10 tys. zł i miał obowiązek ujawnić jego posiadanie w oświadczeniu majątkowym - mówił w poniedziałek prok. Przemysław Nowak w mowie końcowej na procesie b. ministra transportu.

Według prokuratora, Sławomir Nowak był przekonany, że jego zegarek jest wart więcej niż 10 tys. zł. "Wiedział, że ma ten zegarek, codziennie miał go na ręku. Godził się z tym, że zegarek jest wart powyżej 10 tys. zł. I mając tę świadomość, pięciokrotnie złożył nieprawdziwe oświadczenie majątkowe" - podkreślił oskarżyciel.

wkt/ itm/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~TQQ
Zrobił porządek z aneksami do umów, więc narobił sobie wrogów...
~Ppp
Uważam, że prawidłowym wyrokiem będzie umorzenie z powodu minimalnej szkodliwości społecznej czynu. Nowak zegarka nie ukradł, nie wziął jako łapówki, nie ukrywał go bo w nim chodził – jego “przestępstwo” polegało tylko na niedopełnieniu formalności.Pozdrawiam.
~cv
Dostanie 500 zł grzywny w porywach.Gdyby dostał 100 tyś to kara była by dotkliwa.A tak to smiech.Proces pewnie kosztował koło 100 tyś, biegli itp.
~wwff
Przez pomyłkę dałem negatywa, a Twój głos jest rozsądny.
~Kaska
Wielkie mi coś grzywna!Tu powinno być pudło, żeby dało skuteczna nauczkę kolejnym bonzom ! Grzywnę to ten pan zapłaci z zaskórniaków, a powinien karę dotkliwie odczuć!
~guguś
Zegarek pana ministra jest nieistotny. Za całokształt trzeba go było wywalić i wyleciał. Głupie gadanie , zegarek od kolegi, podróbka, od rodziny, nie pamietam, nie pomogly. Al Capone skazano za podatki.
~malkontent
Nie jest ważne ile był wart zegarek ale od kogo i za co dostawał te zegarki i na tym należałoby się skupić. Bo Państwo straciliście (nie straciło) a "ofiarodawcy" zarobili.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki