USA wciąż śmiało mówią o tym, że chcą przejąć Grenlandię. - Nie obchodzą nas krzyki Europejczyków - skomentował zapytany o to wiceprezydent J.D Vance w wywiadzie dla Fox News. Dania - jego zdaniem nie wywiązuje się ze swoich obowiązków i nie jest dobrym sojusznikiem.


- Jeśli trzeba bardziej terytorialnie zainteresować się Grenlandią, to właśnie zamierza zrobić prezydent Trump - mówił w wywiadzie dla Fox News. - Prezydenta Trumpa nie obchodzą wrzaski Europejczyków - dodał.
Nie obchodzą nas krzyki Europejczyków - podkreśla wiceprezydent J.D Vance, mówiąc o tym, że USA chcą przejąć Grenlandię.
— Paweł Żuchowski (@p_zuchowski) March 24, 2025
Dania - jego zdaniem nie wywiązuje się ze swoich obowiązków i nie jest dobrym sojusznikiem.
*Dla przypomnienia:
Dania na przykład okazała się dobrym… pic.twitter.com/cPK1TCfyXQ
Ostre słowa J.D.Vance'a zbiegają się z planowaną na najbliższe dni wizytą jego żony w Grenlandii. Usha Vance odwiedzi Grenlandię, gdzie m.in. ma podziwiać słynny wyścig psich zaprzęgów w Sisimiut na zachodzie wyspy - poinformowała w sobotę grenlandzka gazeta "Sermitsiaq".
Według duńskiego dziennika "Berlingske", amerykańskiej drugiej damie towarzyszyć będzie doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz.
Jak podała gazeta "Sermitsiaq", żona Vance'a przybędzie na wyspę w połowie przyszłego tygodnia, odwiedzi stolicę Grenlandii Nuuk oraz miasteczko Sisimiut. W tej miejscowości 29 marca Vance ma oglądać wyścig psich zaprzęgów Avannaata Qimussersua, będący ważnym wydarzeniem dla tożsamości Grenlandczyków. Gazeta twierdzi, że organizatorzy imprezy uzyskali dotację ze Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem konsulatu USA w Nuuk.

Grenlandzkie i duńskie władze skrytykowały planowaną w tym tygodniu wizytę na Grenlandii żony wiceprezydenta USA Ushy Vance, doradcy amerykańskiego prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Waltza, a także ministra sekretarza) ds. energii Chrisa Wrighta.
Pełniący obowiązki premiera Grenlandii Mute B. Egede w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku napisał, że wizyty amerykańskiej delegacji nie można traktować wyłącznie jako prywatnej. "Nasza uczciwość i demokracja muszą być uszanowane bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz" - zaznaczył.
Egede dodał, że nie dojdzie do spotkania z delegacją USA do czasu powołania nowego rządu na Grenlandii. Na tym zależnym od Danii autonomicznym terytorium na początku marca odbyły się wybory. Nowe władze jeszcze się nie ukształtowały.
Premier Grenlandii wezwał mieszkańców wyspy do "zjednoczenia się w obronie kraju", nawiązał do antyamerykańskiej manifestacji, w której w połowie marca przed konsulatem USA w stolicy Grenlandii - Nuuk, wzięło udział prawie 1000 Grenlandczyków.
W podobnym tonie wypowiedziała się premierka Danii Mette Frederiksen, stwierdzając, że wizyty delegacji z USA "nie należy postrzegać w oderwaniu od złożonych wcześniej publicznych oświadczeń". Prezydent Donald Trump w ostatnich tygodniach kilkakrotnie wyraził chęć przejęcia Grenlandii.
"Chcemy współpracować z Amerykanami, ale musi to się opierać na podstawowych wartościach suwerenności i szacunku między krajami i społeczeństwami" - podkreśliła Frederiksen.
Ekspert z Królewskiej Duńskiej Akademii Obrony Claus Mathisen wizytę przedstawicieli władz USA na Grenlandii przyrównał do sytuacji na Krymie przed rosyjską aneksją tego należącego do Ukrainy terytorium. "Amerykańscy politycy przybędą tłumnie i będą zabiegać, aby Grenlandia stała się amerykańska. Obiecują, że (wtedy) wszystko będzie o wiele lepsze" - napisał na facebooku Mathisen.
Emerytowany profesor politologii z Uniwersytetu Sztokholmskiego Drude Dahlerup twierdzi, że "oszustwem jest nazywanie podróży amerykańskiej delegacji prywatną". "Będzie jak z wizytą syna prezydenta USA Donalda Trumpa jr. na początku stycznia. Była to z pozoru tylko wycieczka, a później okazało się, że wszystko było tak zorganizowane, aby pokazać, że Grenlandczycy kochają Donalda Trumpa" - podkreślił Dahlerup na łamach szwedzkiej gazety "Dagens Nyheter".
Jak poinformowały lokalne media, na Grenlandii wylądował już samolot z amerykańskimi służbami bezpieczeństwa, dodatkowe siły policyjne wysłały również władze w Kopenhadze.
Grenlandzka gazeta "Sermitsiaq" ujawniła w sobotę, że żona Vance'a przybędzie na wyspę w połowie przyszłego tygodnia, odwiedzi stolicę Grenlandii - Nuuk oraz miasteczko Sisimiut. W tej miejscowości 29 marca Vance ma oglądać wyścig psich zaprzęgów Avannaata Qimussersua, będący ważnym wydarzeniem dla tożsamości Grenlandczyków. Gazeta twierdzi, że organizatorzy imprezy uzyskali dotację ze Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem konsulatu USA w Nuuk.
oprac. KWS- Bankier.pl, PAP





























































