Kosztowało ponad miliard euro i miało być symbolem nowoczesnej Hiszpanii. Teraz stoi puste i czeka na kupca. Położone dwieście kilometrów od Madrytu lotnisko Ciudad Real zostało wystawione na sprzedaż. Cena wywoławcza to tylko sto milionów euro, ale nowy właściciel będzie musiał pokryć także ponadpięciokrotnie wyższe długi.

Źródło: ingimage
Lotnisko Ciudad Real jest jednym z wielu przykładów nietrafionych inwestycji, które doprowadziły do powstania bańki na rynku nieruchomości i poważnego kryzysu w Hiszpanii. W latach dziewięćdziesiątych, czyli okresie dynamicznego rozwoju kraju, każdy region chciał przyciągnąć turystów i inwestorów. Włodarze Ciudad Real, zazdrośni o monumentalne Muzeum Guggenheima w baskijskim Bilbao, postanowili, że powstanie u nich port lotniczy. - Nie wiedzieliśmy jak, ale nagle staliśmy się bogaci. Upojonych bogactwem ludzi ogarnął szał inwestycyjny - mówi BBC Miguel Angel Bastenier, dziennikarz gazety El Pais.
Lotnisko miało być prywatną inwestycją, ale nie obyło się bez wsparcia ze strony polityków. W radach nadzorczych lokalnych banków - cajas - zasiadali działacze partyjni. Przekonani, że budowa lotniska zagwarantuje sześć tysięcy nowych miejsc pracy, zgodzili się poprzeć inwestycję. Ekonomista Juan Jose Toribio zwraca uwagę, że to właśnie nieodpowiedzialność lokalnych polityków i silny regionalizm w Hiszpanii doprowadziły do wielu nietrafionych inwestycji.
Niestety, lotnisko zostało w pełni otwarte dopiero w 2009 roku, czyli w momencie głębokiego kryzysu. Większościowy udziałowiec - bank Caja Castilla La Mancha - zbankrutował. Zdążył jednak wypłacić milionowe odprawy swoim dyrektorom.

Do tego brakowało klientów - przewoźnicy nie chcieli latać do niespełna 75-tysięcznej miejscowości. Lotnisko w założeniu miało obsługiwać turystów odwiedzających Madryt i wybrzeże Andaluzji, które są oddalone od Ciudad Real zaledwie o godzinę jazdy pociągiem. Zamiast dziesięciu milionów pasażerów, w 2010 roku skorzystało z niego jedynie 31 tysięcy osób.
W 2012 roku, po trzech latach działania, lotnisko zostało zamknięte. W tym roku odwiedziły je gwiazdy brytyjskiego programu motoryzacyjnego "Top Gear" - dziennikarze ścigali się na jednym z najdłuższych pasów startowych w Europie. Samoloty jednak nieprędko wrócą do Ciudad Real. Hiszpania jest wciąż pogrążona w kryzysie i trudno się spodziewać, że znajdzie się inwestor, który zainwestuje sto milionów euro na zakup i ponad pięćset milionów euro na spłatę zadłużenia lotniska.
Maciej Kalwasiński, Bankier.pl






























































