Tysiące pracowników sfery budżetowej w Portugalii bierze udział w piątek w ogólnokrajowym strajku, domagając się od centroprawicowego rządu premiera Luisa Montenegro odstąpienia od nowelizacji kodeksu pracy. Żądają też zaniechania planowanych zmian ułatwiających rozwiązywanie umów o pracę.


Jak powiedział PAP szef współorganizującego protest syndykatu pracowników sektora publicznego STFPN Orlando Goncalves, do piątkowego popołudnia największe utrudnienia występują w funkcjonowaniu szkół, placówek opieki medycznej oraz w pracy urzędów.
- W sektorach tych w związku ze strajkiem nie podjęło dziś pracy ponad 80 proc. pracowników – przekazał Goncalves, precyzując, że paraliż wyjątkowo mocno odczuwany jest w oświacie z powodu zamknięcia większości szkół.
Dodał, że głównym powodem 24-godzinnego strajku jest postulat odstąpienia rządu od zmian w kodeksie pracy. Za jeden z „najbardziej szkodliwych i antydemokratycznych planów” gabinetu premiera Montenegro Goncalves uznał możliwość ograniczenia działalności związków zawodowych w prywatnych firmach.
- W całym kraju do protestu pracowników sektora publicznego przyłączyli się dziś również niektórzy pracownicy spółek prywatnych – dodał związkowiec, potwierdzając, że w piątek nie pracuje w Portugalii ponad 80 proc. personelu szpitali, co doprowadziło do odwołania tysięcy zabiegów i wizyt lekarskich.
Jak powiedziała PAP szefowa portugalskiego syndykatu pracowników pielęgniarstwa SEP Guadalupe Simoes, w sytuacji zlekceważenia przez rząd piątkowego protestu służba zdrowia przeprowadzi ogólnokrajowy strajk w maju.

- Wśród licznych postulatów strajkujących dziś pracowników sfery budżetowej domagających się poprawy warunków pracy jest żądanie podwyższenia im miesięcznego wynagrodzenia o 150 euro brutto – dodała Simoes.
W związku z piątkowym strajkiem w centrum Lizbony odbędzie się po południu antyrządowa manifestacja organizowana przez największy związek zawodowy Portugalii CGTP.
Z Lizbony Marcin Zatyka (PAP)
zat/ ap/


























































