REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

"Starcie" noblistów w sprawie skutków zmian klimatu

Ignacy Morawski2021-02-26 07:23główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-02-26 07:23
Dodaj Bankier.pl w Google

Polityka klimatyczna jest zacieśniana, a elementem tego ruchu jest zmiana myślenia ekonomistów o skutkach zmian klimatycznych.

"Starcie" noblistów w sprawie skutków zmian klimatu
"Starcie" noblistów w sprawie skutków zmian klimatu
fot. Daniel Dmitriew / / FORUM

Rok temu napisałem na Twitterze krótkie pytanie: czy kryzys epidemiczny spowolni, czy przyspieszy transformację energetyczną na świecie? Czy przeważy dążenie do szybkiego i jak najtańszego wyjścia z kryzysu, czy też przeważy strach przed naturą i zagrożeniami związanymi z jej zaburzeniami? Dziś odpowiedź wydaje się dość jasna: przeważa drugi czynnik. Polityka klimatyczna jest zacieśniana, a elementem tego ruchu jest zmiana myślenia ekonomistów o skutkach zmian klimatycznych.

fot. / / Puls Biznesu

Noblista Joseph Stiglitz opublikował w tym miesiącu analizę, w której nawołuje do porzucenia modeli ekonomicznych służących ocenie skutków zmian klimatu stosowanych przez administrację Baracka Obamy (administrację D.Trumpa już chyba mało kto traktuje jako punkt odniesienia). Modele te były rozwijane przez innego noblistę – Williama Nordhausa. Nie popełnię więc błędu ukazując problem jako starcie dwóch noblistów z ekonomii, nawet jeżeli nie wiem nic o ich bezpośrednich dyskusjach.

Nordhaus twierdził w swoich analizach, że możemy dopuścić do wzrostu średniej temperatury na świecie o 4 stopnie Celsjusza. Stiglitz przekonuje, że założenia modeli Nordahusa są błędne i prowadzą do powszechnego w ekonomii niedoceniania negatywnych skutków zmian klimatycznych. Jego zdaniem modele ekonomiczne muszą „zbliżyć się” do modeli ekologicznych, wskazujących na maksymalny dopuszczalny poziom wzrostu temperatury rzędu 1,5 stopnia.

Spór ma bardzo praktyczne konsekwencje. Wspomniane modele służą m.in. do określenia tzw. społecznej ceny węgla (SSC – social cost of carbon), która pokazuje, jakie płacimy społeczne, ekonomiczne i ekologiczne koszty emisji tony dwutlenku węgla w przeliczeniu na dolary. Administracja Josepha Bidena właśnie prowadzi prace nad określeniem tego wskaźnika. Za kadencji Baracka Obamy ustalony on został na poziomie 50 USD, a do obliczeń wykorzystywano m.in. modele rozwijane przez Nordhausa. Donald Trump obniżył SSC do przedziału 2-7 USD i porzucił wiele polityk klimatycznych poprzednika. Stiglitz apeluje, by zmienić modele wykorzystywane do oszacowań SSC. Jego zdaniem wskaźnik powinien znaleźć się w granicach 50-100 USD, choć niektórzy ekonomiści szacują, że nawet wyżej.

Wakacje na giełdzie

Wysokość wskaźnika SSC ma duży wpływ na politykę klimatyczną. Określa bowiem koszty i korzyści związane z regulacjami klimatycznymi. Jeżeli jakieś regulacje prowadzą do ograniczenia emisji, to wyższy wskaźnik SSC podnosi szacowane korzyści z takich regulacji. Im wyższy wskaźnik przyjmie administracja Bidena tym ostrzejsze będą prawdopodobnie wprowadzane przez nią regulacje klimatyczne. A to, co zrobią Stany Zjednoczone, może mieć duży wpływ na inne regiony świata.

Wracam do „starcia” noblistów, bo ono odzwierciedla różne sposoby myślenia o procesach ekonomicznych.

Nordhaus rozwiał tzw. zintegrowane modele oceny (IAM – integrated assessment models), które do standardowych modeli wzrostu gospodarczego dodawały elementy związane ze szkodami wyrządzanymi przez zmiany klimatyczne. Różne wersje tych modeli szacowały, że optymalny wzrost średniej temperatury wynosi 4 stopnie – przy tym poziomie koszty gospodarcze zmian klimatycznych zaczynają przewyższać koszty inwestycji potrzebnych do ograniczenia temperatury.

Jednak Stiglitz wysuwa wobec modeli IAM siedem zarzutów.

Po pierwsze, że zbyt łagodnie podchodzą do kosztów zmian klimatycznych – dopuszczają możliwość wzrostu temperatury nawet o 6 stopni, podczas gdy analizy ekologiczne sugerują możliwość destrukcji kapitału na gigantyczną skalę w takim scenariuszu. Po drugie, że zbyt wąsko traktują straty gospodarcze – nie uwzględniają odpowiednio na przykład wpływu na zdrowie ludzi. Po trzecie, że niezbyt dokładnie szacują wpływ zmian klimatu na wzrost wydajności pracy i bagatelizują ryzyko zatrzymania procesów rozwojowych. Po czwarte, że nie doceniają ryzyk skrajnych, czyli negatywny wpływ zmian klimatu będzie wyższy od tzw. bazowych oszacowań (np. nie doceniają bardzo małego ryzyka destrukcji całej cywilizacji). Po piąte, nie doceniają zróżnicowanego wpływu zmian klimatu na różne grupy obywateli – część populacji może być dotknięta bardzo, twierdzi Stiglitz, nawet jeżeli średnie straty będą umiarkowane. Po szóste, że przeceniają zdolności rynku dostosowania się do nowych wyzwań. Po siódme, i może najważniejsze, nie doceniają spadających kosztów technologii i korzyści związanych z budowaniem efektów skali dla nowych technologii przez politykę klimatyczną.

Kto ma rację? Trudno mi rozstrzygnąć taki spór. Przeszłe oszacowania Nordhausa wyglądają na coraz bardziej oderwane od tego, co szacuje zdecydowana większość ekspertów od klimatu. Z drugiej strony, Stiglitz jest ekonomistą o bardzo wyraźnych preferencjach w stronę dużej ingerencji państwa w gospodarkę i te preferencje mogą wpływać na jego ocenę. Jednak ważąc różne argumenty, to do Stiglitza jest mi jednak dziś bliżej. Przede wszystkim ze względu na asymetrię ryzyk związanych ze zmianami klimatu. Nawet jeżeli w bazowym scenariuszu przeżyjemy silne ocieplenie, to co, jeżeli będzie inaczej?

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (14)

dodaj komentarz
wtomek
"wskazujących na maksymalny dopuszczalny poziom wzrostu temperatury rzędu 1,5 stopnia"- kiedyś naukowcy rozważali problem ilu diabłów pomieści się na główce od szpilki. Tytuły i nagrody Nobla przestały na mnie robić wrażenie. Klimat ociepli/ ochłodzi się o tyle o ile będzie chciał.Nie mamy na to wpływy. Mamy wpływ na erupcję "wskazujących na maksymalny dopuszczalny poziom wzrostu temperatury rzędu 1,5 stopnia"- kiedyś naukowcy rozważali problem ilu diabłów pomieści się na główce od szpilki. Tytuły i nagrody Nobla przestały na mnie robić wrażenie. Klimat ociepli/ ochłodzi się o tyle o ile będzie chciał.Nie mamy na to wpływy. Mamy wpływ na erupcję wulkanów?. Mamy wpływ na to jaki mamy widok za oknem, gdzie składujemy i jak likwidujemy śmieci. Czym ogrzewamy/ochładzamy swoje siedziby, jak mocno się zagęszczamy ...możemy mieć wpływ jeszcze na wiele rzeczy by nasz pobyt na tym globie był bardziej znośny. Nie zmienimy jednak podstaw tego życia , czyli klimatu , który zmienia się stale i nigdy nie przestanie. Wzrost temperatury jest zakodowany genetycznie.
qonradx
Ta już widzę jak Chinczycy, Hindusi i całą resztę III swiata, która ma wyje... na problemy wykształconych psycholoszek, socjoloszek i ekoloszek I świata, jak ograniczają za ich namową emisję CO2 XD
demeryt_69
'Teorie' ekonomistów nie są nawet zabawne, a ich analiza to groteska :)
ajwaj_
Byl taki AlGore - vice prez. USA,
leczony psychiatrycznie >>> polecial

Ale spenil zadanie > biliony na swiecie dla czynnika chlodniczego, bo "dziura ozonowa"

Sprawe "wolne mendia" zapomnialy

Teraz sprzedaje sie od kal-bojów CO2, metan, pyl z Sahary itd. za bln. $$$
ajwaj_
Klimat sie zmienia i bedzie sie zmienial, smieszne czlowieczki na zebraniu,
to moge swe bonczki sterowac,

Ogrom oceanów, wilkanów, lasów itd.
zyje swoim zyciem

Kanalie kal-bojskie i z tego chca kasiore wytargac > zniczczyc rozwój panstw
demeryt_69 odpowiada ajwaj_
Stiglitz to aszkenazyjski Żyd z Indiany, a nie kowboj :)
klux777
Pewnie, że nie ma ocieplenia, 20C w Lutym w PL to przecież standard, smród, który już widoczny jest gołym okiem to też normalne. Ciekawe czy ludzie w Europie zaczną się budzić gdy 10% czy 20% ludzi z Afryki dotrze do naszych krajów. Najgorsze jest to, że w sumie czego byśmy nie zrobili to USA i Chiny i pewnie niebawem Indie będą Pewnie, że nie ma ocieplenia, 20C w Lutym w PL to przecież standard, smród, który już widoczny jest gołym okiem to też normalne. Ciekawe czy ludzie w Europie zaczną się budzić gdy 10% czy 20% ludzi z Afryki dotrze do naszych krajów. Najgorsze jest to, że w sumie czego byśmy nie zrobili to USA i Chiny i pewnie niebawem Indie będą truły dalej. Ale chociaż u siebie warto zadbać o czyste powietrze.
and00
Niedawno miałeś -15c
Ludzie z Afryki powinni być, i byli by zatrzymywani na granicach gdyby nie organizacje i lobbing Sorosa, tu faktycznie świat zwariował
Ktoś udowodnił że ocieplenie jest winą człowieka? I to że w Xw wieku tez było jego winą, podobnie jak XVII wieczne ochłodzenie?
klux777 odpowiada and00
Ziemia sama potrafi się wyregulować, wiem, że to brzmi mistycznie, natomiast jak za bardzo będziemy ją niszczyć to obróci się to przeciw nam czy tego chcemy czy nie. Zanieczyszczenie środowiska i jego olbrzymie zniszczenie jest niezaprzeczalnym faktem. Ciężko to oczywiście dostrzec siedząc na pupie przed telewizorem. Jak ktoś chce Ziemia sama potrafi się wyregulować, wiem, że to brzmi mistycznie, natomiast jak za bardzo będziemy ją niszczyć to obróci się to przeciw nam czy tego chcemy czy nie. Zanieczyszczenie środowiska i jego olbrzymie zniszczenie jest niezaprzeczalnym faktem. Ciężko to oczywiście dostrzec siedząc na pupie przed telewizorem. Jak ktoś chce żyć 50 lat i umierać na choroby układu krążenia co jest chyba najczęstszą przyczyną zgonu to niech sobie zdycha ale niech się nie mundruje, że problemu nie ma i nie przeszkadza innym w działaniach.
and00 odpowiada klux777
Klimat się ZAWSZE zmieniał, jak nie było człowieka też
12 tyś lat temu na terenie Polski był lądolód, a 1000 lat temu Grenlandie nazwano zieloną wyspą i uprawiano zboża a w Polsce winorośl, 300 lat temu Bałtyk co rok zamarzał cały...
ps
Ludzie nie umierają na serce od zmian klimatu

Powiązane: Ochrona klimatu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki