Po wyborach parlamentarnych, w których najwięcej głosów otrzymał PiS, jednak nie posiada parlamentarnej większości, prezydent Andrzej Duda powierzył sformułowanie rządu Mateuszowi Morawieckiemu (mimo sprzeciwu większości środowisk). Będą to krótkie - bo dwutygodniowe rządy - ale odprawy całkiem spore. Dostaną je też ci ministrowie, którzy nie dostaną ponownego zaproszenia tj. Przemysław Czarnek czy Jacek Sasin.


Zaprzysiężenie "nowego" rządu Mateusza Morawieckiego zaplanowano na 27 listopada na godz. 16.30. Przed świętami Bożego Narodzenia zastrzyk gotówki za dwa tygodnie posiadania teki ministerialne czy pełnienie funkcji wiceministra to "czysty zysk". Pisaliśmy o tym wcześniej m.in. w artykule "Tymczasowy rząd Morawieckiego nie potrwa długo, ale odprawa będzie się należeć". Teraz znane są stawki.
Jak donosi "Fakt", zgodnie z art. 5 ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, który stanowi, że "osoby odwołane z kierowniczych stanowisk państwowych oraz osoby, które zaprzestały wykonywania funkcji na tych stanowiskach wskutek upływu kadencji, zachowują, z zastrzeżeniem ust. 2, prawo do dotychczasowego wynagrodzenia przez okres:
- jednego miesiąca - jeśli funkcję tę pełniły przez okres nie dłuższy niż 3 miesiące,
- dwóch miesięcy - jeśli funkcję tę pełniły przez okres dłuższy niż 3 miesiące,
- trzech miesięcy - jeśli funkcję tę pełniły przez okres dłuższy niż 12 miesięcy.
Z tego wynika, że minister nowego - dwutygodniowego rządu - Mateusza Morawieckiego otrzyma 17,6 tys. zł odprawy, a wiceminister - 16 tys. zł (bez dodatków za staż).
Z kolei ministrowie i wiceministrowie, którzy nie wejdą do nowego rządu, także mogą liczyć na kwoty na otarcie łez.

- ci, którzy nie dostali się do Sejmu X kadencji, przez trzy miesiące dostaną łącznie ok. 53 tys. zł w przypadku ministra i ok. 43 tys. zł w przypadku wiceministra;
- ci, którzy zasiadają w parlamentarnych ławach, przez trzy miesiące będą otrzymywać wyrównanie - w sumie nawet 14,5 tys. zł.
Z tego wyliczenia wynika, że np. Jarosław Kaczyński (o ile nie zasiądzie w nowym rządzie) otrzyma przez trzy miesiące 14,5 tys. zł. Z kolei wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz, która nie uzyskała mandatu, 43 tys. zł.































































