Wybory parlamentarne w Danii wygrywa we wtorek Duńska Partia Socjaldemokratyczna ze słabym wynikiem 19,2 proc. Socjaldemokraci wraz z innymi ugrupowaniami lewicowymi nie mają większości, podobnie jak partie prawicowe – wynika z badania exit poll nadawcy publicznego DR.


Blok partii lewicowych może liczyć na 83 mandaty, a partie prawicowe zgromadziły łącznie 78 mandatów. Rząd, aby mieć większość, potrzebuje 90 mandatów w 179-osobowym parlamencie.
W takiej sytuacji, tak jak wcześniej przewidywały to przedwyborcze sondaże, języczkiem u wagi będzie centrowa partia Umiarkowani, która zdobyła 8,2 proc., czyli 14 mandatów.
Wynik Duńskiej Partii Socjaldemokratycznej - 19,2 proc. - mimo zwycięstwa w wyborach jest uważany za historyczną klęskę, to najmniejsze poparcie od 1901 r. W 2022 r. ugrupowanie premierki Mette Frederiksen zdobyło 27,5 proc.
Drugie miejsce zajęła Socjalistyczna Partia Ludowa, uzyskując 11,4 proc. głosów.

Trzeci wynik osiągnął libertariański Sojusz Liberalny - 10,5 proc., a dopiero czwarte miejsce zajęła Partia Liberalna, z wynikiem 9,3 proc. Oznacza to zmianę lidera na prawicy, którym będzie 34-letni Alex Vanopslagh. Polityk w kampanii przyznał się do zażywania w przeszłości kokainy.
Z exit poll wynika, że wszystkie 12 partii przekroczyło próg wyborczy wynoszący 2 proc. i wezmą one udział w podziale mandatów.
Danią od 2022 r. rządziła koalicja socjaldemokratów, Partii Liberalnej oraz Umiarkowanych. Sondaż exit poll pokazuje, że ugrupowania te nie zdołają odnowić większościowej koalicji.
Słaby wynik Partii Liberalnej to porażka lidera tego ugrupowania, obecnego ministra obrony Troelsa Lund Poulsena. Dobry wynik Umiarkowanych to z kolei sukces dobrej kampanii szefa duńskiej dyplomacji Larsa Lokke Rasmussena. Wielu komentatorów uważa, że polityk ma dużą szansę zostać nowym premierem Danii. Rasmussen w przeszłości już dwukrotnie sprawował tę funkcję w latach 2009-11 oraz 2015-19, wówczas jednak jako szef Partii Liberalnej.
Pojedynek gigantów w Kopenhadze. Czy Dania wejdzie w erę niestabilnych rządów?
Nadchodzi burzliwy i niestabilny okres w duńskiej polityce – pisze w środę kopenhaski dziennik „Berlingske”. Zdaniem gazety, jeśli przyjrzeć się wynikom wyborów parlamentarnych, Dania może być rządzona dopiero po solidnym pojedynku między Mette Frederiksen a Larsem Lokke Rasmussenem.
Frederiksen to obecna premierka i liderka Duńskiej Partii Socjaldemokratycznej, która choć wygrała we wtorek wybory zdobywając 21,9 proc. głosów, to odnotowała najsłabszy wynik od 1901 r. Socjaldemokraci wraz z innymi lewicowymi partiami nie mają większości, podobnie jak blok partii prawicowych. Języczkiem u wagi jest niewielka centrowa partia Umiarkowani szefa duńskiej dyplomacji Rasmussena.
„Ostatnim razem - w 2022 r, - utworzenie rządu zajęło sześć tygodni, tym razem mogą minąć miesiące” – przestrzega duński dziennik. Autor komentarza podkreśla, że „prawdopodobnie trzeba będzie wypróbować wiele opcji i kombinacji” i przypomina, że w latach 70. wybory w Danii odbywały się co dwa lata, a nowe rządy przechodziły kolejne kryzysy.
„Berlingske” zauważa, że we wszystkich opcjach już na początku występują różnice i trudności negocjacyjne. W pierwszej kolejności Frederiksen ma nadzieję na utworzenie rządu w oparciu o ugrupowania lewicowe z pomocą Umiarkowanych. Ale w tym rozwiązaniu Umiarkowani nie będą chętni zaakceptować skrajnej lewicy. Z kolei przy próbie powołania większościowego gabinetu w oparciu o partie prawicy problemem będą trudne relacje Rasmussena z Umiarkowanych ze skrajnie prawicową Duńską Partią Ludową. Ugrupowanie to uważa doświadczonego Rasmussena za establishment szkodzący Danii niemal na równi z Frederiksen.
W Danii potencjalnego kandydata na premiera wskazuje król, tradycyjnie jest to zazwyczaj lider ugrupowania, które zdobyło najwięcej głosów, czyli socjaldemokraci. Wówczas polityk otrzymuje określony czas na prowadzenie negocjacji. Jeśli mu się nie powiedzie, takie prawo może otrzymać inny polityk.
Z Kopenhagi Daniel Zyśk (PAP)
zys/ akl/ kar/





























































