W sektorze biotechnologicznym widać poprawę w kwestii pozyskiwania finansowania i sektor ten może być beneficjentem obniżek stóp procentowych - ocenili uczestnicy panelu. Ich zdaniem, przeprowadzane na polskim rynku transakcje partneringowe walidują rynek jako całość.


"Widać poprawę w finansowaniu spółek biotechnologicznych w Stanach, a inwestorzy przyzwyczaili się do innej rzeczywistości - wysokich stóp procentowych. Po zeszłorocznym szoku, zamrożeniu finansowania dzisiaj, przy niższych wycenach, to finansowanie się znajduje i widać poprawę na rynku IPO. Widać to też na polskim rynku, gdzie kilka spółek podniosło kapitał, chociaż zeszły rok był ciężki. (...) To pokazuje, że dobre spółki - nawet w ciężkich czasach - są w stanie znajdować finansowanie" - powiedział Arkadiusz Bebel z PKO TFI podczas panelu Konferencji PHASE.
"Gdy stopy procentowe zaczęły rosnąć, to Nasdaq Biotech był jednym z najgorzej performujących indeksów. (...) Praktycznie wstrzymały się IPO. Przy tanim pieniądzu spółki miały łatwy dostęp do kapitału, mogły wyjść z emisją i ten kurek został przykręcony" - powiedział Łukasz Kosiarski z Ipopema Securities.
Dodał, że gospodarka jest jednak cykliczna i ten trend będzie się odwracał.
"Mówimy o końcu cyklu. Ten trend się odwraca i biotechnologia może być beneficjentem spadających stóp procentowych" - ocenił Kosiarski.

Zdaniem uczestników panelu, przeprowadzane w Polsce w sektorze transakcje partneringowe walidują rynek jako całość.
"Polski ekosystem jest młody, więc każda kolejna umowa partneringowa na rynku, transakcja strategiczna z dużym partnerem waliduje rynek jako całość i kolejnym graczom będzie łatwiej. (...) Jestem jednak optymistą i myślę, że będziemy mieli więcej sukcesów" - powiedział Robert Florczykowski z Third Dot.
"Biorąc pod uwagę to, jak mały jest polski rynek biotechnologiczny i ile umów partneringowych mieliśmy, to statystyka jest dobra i dobrze wróży na przyszłość. Wiele rynków europejskich rozwijało sektor biotechnologiczny wcześniej, ale wolniej i z mniejszymi sukcesami na początku" - dodał.
W ocenie Kosiarskiego jest pole do poprawy dla polskich spółek z sektora w zakresie poszukiwania partnerów.
"W zakresie poszukiwania partnerów zagranicznych jest jeszcze sporo do zrobienia, jeśli chodzi o polskie spółki. Część spółek najpierw sama szukała partnerów, a część zdecydowała się zatrudnić lokalnych doradców. Jest tu pole do poprawy" - powiedział.
Adam Łukojć z TFI Allianz ocenił, że polskie spółki są w dużej mierze na takim etapie, że nie powinny lekceważyć żadnej ze ścieżek i zarówno szukać partnera, jak i samemu budować kompetencje.
"Nasz rynek jest jeszcze młody - nie mieliśmy żadnej dużej spółki farmaceutycznej, wokół której tworzyłby się ekosystem. (...) Jeśli tych inwestycji jest mało, to inwestorzy zagraniczni, którzy mają do wyboru spółki na rynkach lokalnych, nie mają motywacji, by tutaj inwestować. (...) W zeszłym roku mieliśmy dwie dość głośne transakcje z zagranicznymi partnerami, spore umowy partneringowe. To wszystko to walidacja i myślę, że za kilka lat dotrzemy do momentu, gdy będziemy widzieć zagranicznych inwestorów" - dodał Robert Florczykowski z Third Dot.
Uczestnicy panelu pytani, czy polski rynek kapitałowy jest gotowy, by szukać spółek o większym profilu ryzyka, ale z bardziej skoncentrowanym pipelinem projektów, ocenili, że jest na to jeszcze za wcześnie.
"Myślę, że polski rynek nie jest jeszcze na to gotowy, na tego typu spółki. (...) W Polsce wyceny mniejszych spółek biotechnologicznych wydaje się, że są relatywnie wysokie. (...) Pewnie to kwestia struktury rynku, że nie mamy wielu funduszy grających na spadki. Natomiast z drugiej strony, to tworzy sytuację, że dobre spółki z dobrymi projektami są wyceniane relatywnie za nisko, bo kapitał się rozprasza zarówno na spółki gorsze, jak i lepsze. Wydaje się, że na takim bardziej dojrzałym rynku kapitał byłby skoncentrowany na dobrych spółkach. (...) To pokazuje, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na jedno-dwuprojektowe spółki" - powiedział Arkadiusz Bebel z PKO TFI.
Adam Łukojć z TFI Allianz Polska ocenił, że spółka z jednym projektem miałaby szansę na wsparcie finansowe, ale raczej musiałby być to projekt w fazie późniejszej niż faza I.
"Weryfikacją obniżającą ryzyko są np. wcześniej pozyskane dotacje" - dodał Łukasz Kosiarski z Ipopema Securities.
Eksperci ocenili, że polskie spółki są poniekąd "zakładnikami" dotacji.
"Dotacje wpływają na model biznesu - płacimy naukowcom pieniędzmi z grantów. (...) To rodzi pokusę, by nie ucinać projektów, które naukowo nie mają sensu, by je kontynuować" - dodał Łukojć.
Jako silne strony polskiego sektora biotechnologicznego uczestnicy panelu wskazali m.in. dostęp do grantów i doświadczonej kadry.
"Słabą stroną jest rynek kapitałowy, który ma duże oczekiwania, a nie jest tak hojny" - ocenił ekspert TFI Allianz Polska.
"Faktycznie z wad - ten rynek kapitałowy jest dość płytki, ale w zakresie biotechnologii to nie tylko kwestia inwestorów na rynku publicznym, ale i prywatnym" - dodał Robert Florczykowski.
Konferencja Polish Healthcare Assets – Sector Event (PHASE) skierowana jest do wszystkich zainteresowanych rozwojem polskiej biotechnologii medycznej. PAP Biznes jest jednym z patronów medialnych wydarzenia. (PAP Biznes)
doa/ osz/



























































