Nasze prawo nie posłyła do więzienia za uchylanie się od płacenia zobowiązań. Nie oznacza to jednak, że oszukany kontrahent jest bezbronny - może ścigać dłużnika korzystając z zestawienia innych przestępstw - pisze "Rzeczpospolita".
Jednym z nich jest doprowadzenie do własnej niewypłacalności (art. 301 § 2 kodeksu karnego), która uniemożliwia uiszczenie długów. Za takie przestępstwo odpowiada każdy, kto na podstawie decyzji lub umowy zajmuje się sprawami majątkowymi osoby prawnej, fizycznej etc. Do przestępstw można śmiało zaliczyć oszustwo (art. 286 § 1 kodeksu karnego).
Oszustowi trzeba jednak udowodnić, że już podpisując umowę zamierzał ją naruszyć działając umyślnie. Przepisy kodeksu najlepiej sprawdzą się w sytuacji, gdy oszust umawiał się bezpośrednio z nami. Działalność jego musi być indywidualna i zarejestrowana w gminnej
ewidencji. W przypadku spółki będzie trudniej, gdyż osoby, z którymi przedsiębiorcy zawierają fałszywe umowy są pionkami - zwykłymi pracownikami. Można ich jedynie oskarżyć o współudział w popełnieniu oszustwa.
Przestępstwo to także spóźnione złożenie wniosku o zgłoszenie upadłości w spółce prawa handlowego. W myśl art. 586 kodeksu spółek handlowych członek zarządu, który nie wnosi o upadłość mimo stanu faktycznego jest karany grzywną, ograniczeniem wolności lub rocznym
więzieniem.
(na podst.: Paweł Wrześniewski/Rzeczpospolita)
Ściganie niewypłacalnych kontrahentów
2005-09-28 11:35
publikacja
2005-09-28 11:35
2005-09-28 11:35





















































