Byli akcjonariusze spółki działając w porozumieniu składali przeciwstawne zlecenia kupna i sprzedaży, tym samym podwyższając sztucznie kurs z 5,99 zł do 11,99 zł za walor.
Mężczyźni nie przyznają się do winy, zaprzeczają również działaniu w porozumieniu. Ich zeznania są jednak sprzeczne z tym co twierdzą świadkowie, m.in. przedstawiciele Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. W niekorzystnym świetlne stawia mężczyzn opinia biegłego, która powinna się okazać kluczowa dla sprawy. W świetle art. 177 ustawy o obrocie papierami wartościowymi oskarżonym grozi kara do 3 lat więzienia i grzywna do 5 mln zł. Jednak nawet w przypadku wyroku skazującego, nie należy się spodziewać wysokich kar.
Od powstania rynku kapitałowego w Polsce wyrok skazujący za manipulowanie akcjami otrzymało dwie osoby. Kary jednak nie były zbyt rygorystyczne. Za manipulację akcjami Banku Śląskiego jeden z inwestorów dostał karę 1,5 więzienia w zawieszeniu na 2 lata i 2 tys. grzywny. Inny inwestor za manipulację kursem Wodkanu został skazany na 4 tys. zł grzywny.
Niskie wyroki to nie jedyny problem. Polski wymiar sprawiedliwości nie jest przygotowany do zajmowania się przestępstwami giełdowymi. Od 2000 r. na 40 zgłoszonych zawiadomień o popełnieniu przestępstwa 16 w postaci aktu oskarżenia trafiło do sądu, ale zaledwie jedna sprawa zakończyła się wyrokiem skazującym. Zadziwia też opieszałość sądów. Akta sprawy Szeptela czekały w sądzie aż 2 lata na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy.
J.B.
Źródło: „Puls Biznesu“



























































