REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rządowi brakuje odwagi. Cenę za to tchórzostwo zapłacimy po wyborach

Krzysztof Kolany2010-08-04 06:02główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-08-04 06:02
Dodaj Bankier.pl w Google
Kosmetyczna podwyżka stawki VAT i rezygnacja ze wzrostu podatków dochodowych nie były sensacją. Rząd Donalda Tuska przed wyborami nie zrobi nic, co mogłoby zniechęcić wyborców. Dopiero po głosowaniu poczujemy srogie rozczarowanie.

Najpierw ustalmy fakty. Podatki w Polsce są już bardzo wysokie. Takie towary, jak wódka, praca, papierosy oraz benzyna, obłożone są wręcz zaporowymi stawkami. Z każdej pensji państwo zabiera 40%, z każdej półlitrówki 60%, z a każdego litra benzyny 54%. Akcyza na piwo jest w naszym kraju wyższa niż w Niemczech. W 2009 roku relacja podatków do PKB wzrosła w Polsce do 44,5% i była najwyższa po roku 1989. Nominalne wydatki państwa rosną szybciej niż gospodarka, co powiększa niedobór budżetowy. Z tego powodu rosną też podatki, przez co w tym roku dzień wolności podatkowej (czyli datę, do której pracujemy na potrzeby rządu) obchodziliśmy 23 czerwca – o 9 dni później niż rok temu. W przyszłym roku święto to będziemy celebrowali jeszcze później.

A dług rośnie i rośnie

Skutkiem gigantycznej dziury budżetowej (7,1% PKB w zeszłym roku i nominalnie rekordowej w roku bieżącym) jest narastający dług publiczny. Na koniec półrocza zadłużenie skarbu państwa wyniosło 678,6 miliarda złotych, co stanowiło 50,5% ubiegłorocznego PKB. Tylko w tym roku obsługa długu publicznego będzie nas kosztowała 34,9 mld zł. Na każdego Polaka przypada blisko 18 tysięcy zł rządowego długu oraz 906 zł rocznych odsetek. Za rządów premiera Donalda Tuska zadłużenie Polski wzrosło o 190,3 mld zł, czyli o 39%.


Źródło: dane Ministerstwa Finansów, opracowanie: Bankier.pl


Wyższy VAT nie jest lekarstwem na rozrzutność rządu

Tymczasem Ministerstwo Finansów wydaje się nie widzieć problemu i zamiast ograniczać wydatki, proponuje podwyżkę stawki VAT oraz zwiększenie wpływów z prywatyzacji. Te propozycje nie zmienią sytuacji finansów państwa i będą dotkliwe dla podatników. Rodzina dysponująca dwiema średnimi pensjami (2.437 zł netto według danych z czerwca) straci na tych zmianach blisko sto złotych rocznie.

Strategia rządu w krótkim terminie może się sprawdzić, ale zarazem dramatycznie przybliża nas do zapaści finansów publicznych w perspektywie kilku lat. To prosta droga do zderzenia się z konstytucyjną barierą 60% długu publicznego w relacji do PKB i wpadnięcia w spiralę zadłużenia. Wówczas rząd musiałby uchwalić budżet bez deficytu, co przypłacilibyśmy ostrym cięciem wydatków lub drakońską podwyżką podatków. Skutkiem byłaby gwałtowna recesja, skokowy wzrost stopy bezrobocia, deprecjacja złotego i wyższa inflacja. Aby uniknąć realizacji tego scenariusza, należy zdiagnozować prawdziwe źródło problemów fiskalnych Polski.

Przyczyną kłopotów budżetowych Polski jest niekontrolowany wzrost wydatków publicznych. Ministrowie i sam premier zwyczajnie mijają się z prawdą, mówiąc o „oszczędnościach” budżetowych. Twarde dane pokazują ciągły i dość szybki wzrost wydatków budżetowych. Względem roku 2007 wzrosły one o 16%, mimo że kilka znaczących pozycji wypchnięto z budżetu. Są to choćby wydatki na drogi (Krajowy Fundusz Drogowy) czy część deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Niszczą nas ZUS i biurokracja

W Polsce mamy dwie zasadnicze kategorie wydatków publicznych, które przyrastają w zastraszającym tempie i wymagają natychmiastowego ograniczenia. Pierwszą z nich są wydatki socjalne. Na emerytury i różnego rodzaju zasiłki FUS wydał w zeszłym roku 148 mld złotych, czyli 11% PKB. Tymczasem emerytów przybywa szybciej niż pracujących, którzy muszą ich utrzymywać. Na blisko dziesięciomilionową armię emerytów i rencistów pracuje 14,5 miliona Polaków i liczba ta w następnych latach będzie miała tendencję malejącą. Tylko w ubiegłym roku z naszych podatków dopłaciliśmy ZUS-owi 30 mld złotych, a niemal połowa emerytów nie ukończyła 65. roku życia. Tymczasem poza przymusowym dla pracowników i przedsiębiorców systemem zusowskim pozostaje całkiem spora grupa uprzywilejowanych obywateli. Na emerytury dla rolników i służb mundurowych podatnicy co roku płacą 21 mld złotych. Do tego dochodzą koszty górniczych przywilejów emerytalnych rzędu 8 mld złotych rocznie.

Politycy i ekonomiści powinni powiedzieć jasno: na takie emerytury nas nie stać i trzeba je będzie obniżyć, choćby znosząc automatyczną waloryzację świadczeń pobieranych z ZUS-u i likwidując pochodzące z PRL-u przywileje. To jest konieczne, aby przedłużyć żywotność obecnego systemu.

Drugim problemem jest biurokracja. Oprócz tego, że tysiące urzędników niestrudzenie utrudniają nam codzienne życie (choć nie zawsze z własnej winy), to są oni niezmiernie kosztowni. Na koniec kwietnia armia urzędników osiągnęła 433,6 tysięcy, ze średnią pensją brutto na poziomie 3.884,03 zł (dane GUS). Roczne utrzymanie tych ludzi kosztuje nas-podatników jakieś 40 miliardów złotych rocznie. W ostatnich pięciu latach liczba urzędników wzrosła o 90 tysięcy i obecnie jest o 274,8 tysiąca większa niż w roku 1990 (przyrost o 273%). Do tego dochodzi konieczność budowy i utrzymania kolejnych budynków przeznaczonych na potrzeby administracji oraz koszty wyposażenia stanowiska pracy urzędnika (komputer, papier, kawa). Rząd i parlament tworzą zbędne akty prawne, wymagające zatrudnienia nowych urzędników. Tyle że z tego nie wynika żadna korzyść dla obywateli, którzy muszą płacić coraz wyższe podatki na utrzymanie państwowych pracowników.

Wnioski są więc oczywiste dla każdego, kto dysponuje odpowiednimi informacjami i ma odwagę postawić sprawę wprost. Podnoszenie i tak wysokich podatków jest w Polsce drogą prowadzącą do poważnego kryzysu gospodarczego. Jedynym sposobem rozwiązania problemów budżetowych państwa jest redukcja wydatków. Oszczędności należy szukać w dwóch obszarach: wydatkach socjalnych oraz aparacie biurokratycznym. Zmniejszenie wydatków w obu tych segmentach nie tylko uleczy Polskę z chronicznego deficytu budżetowego, ale także pomoże całej gospodarce, poprawiając efektywność alokacji zasobów, co przyspieszy wzrost gospodarczy i zwiększy dochody państwa.

Krzysztof Kolany
Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (37)

dodaj komentarz
~ajak
cyniczna banda złodzieji z 3 lata podwoiła dług! Jak trzeba być slepym żeby na nich głosowąć!?
~3218 Tb
W latach 50-tych wrogiem ludu ogłoszono "kułaka" ,"amerykańskiego imperialistę " i "niemieckiego rewizjonistę". Dziś w Sejmie Pan Premier wyznacza nowe horyzonty i zadania do walki z wrogami ludu którymi są ...(niemal krwiożerczy) eksperci i ekonomiści... !!!! Oto prawdziwy obraz bezmiaru bagna w którym W latach 50-tych wrogiem ludu ogłoszono "kułaka" ,"amerykańskiego imperialistę " i "niemieckiego rewizjonistę". Dziś w Sejmie Pan Premier wyznacza nowe horyzonty i zadania do walki z wrogami ludu którymi są ...(niemal krwiożerczy) eksperci i ekonomiści... !!!! Oto prawdziwy obraz bezmiaru bagna w którym przychodzi nam się taplać. Nie jest możliwym z tej zabawy wyjść na czysto.
~lobotomek
Czytałem już takie rzeczy w Najwyższym Czasie w latach 90. Ale gościu, co je głosił cały czas obraża wyborców i nazywa ich głupkami. Zatem, jak mamy wybrać tę organizację, skoro ona zachowuje się tak arogancko? Żadna z partii istniejących i mających pokaźne grono zwolenników nie odważy się dokonać zmian. Ekonomiści mówią o cięciach.Czytałem już takie rzeczy w Najwyższym Czasie w latach 90. Ale gościu, co je głosił cały czas obraża wyborców i nazywa ich głupkami. Zatem, jak mamy wybrać tę organizację, skoro ona zachowuje się tak arogancko? Żadna z partii istniejących i mających pokaźne grono zwolenników nie odważy się dokonać zmian. Ekonomiści mówią o cięciach. O zamrożeniu płac w budżetówce. Komisję Palikota spacyfikowano. Szejnfelda wyrzucono z MG a stery pozostawiono w łapach socjalistycznego arbuza. Chyba tylko odważna próba przedsiębiorców i ekonomistów, za którą pójdą najlepsi politycy istniejących partii może się powieść. Naprawdę nie wiem, kto się odważy. I kiedy?
~lukas
PANIE KRIS,
CO ZA JEDNOSTRONNY KOMENTARZ.
PROSZĘ SOBIE WYOBRAZIĆ CO BYŁOBY GDYBY JAK SĄDZE WYGRAŁ WYBORY PANA FAWORYT PIS???????????
TEKST I DANE MAJĄ CHARAKTER SKRAJNIE PROPOGANDAOWY I TAK MANIPULOWAĆ STATYSTYKAMI KAŻDY MOŻE.
JA MOGĘ PODAĆ PANU 156 ARGUMENTÓW SWIADCZACYCH O NIEROZRZUTNOSCI RZADU!!!!!!!!!!!
NIESAMOWIYT
PANIE KRIS,
CO ZA JEDNOSTRONNY KOMENTARZ.
PROSZĘ SOBIE WYOBRAZIĆ CO BYŁOBY GDYBY JAK SĄDZE WYGRAŁ WYBORY PANA FAWORYT PIS???????????
TEKST I DANE MAJĄ CHARAKTER SKRAJNIE PROPOGANDAOWY I TAK MANIPULOWAĆ STATYSTYKAMI KAŻDY MOŻE.
JA MOGĘ PODAĆ PANU 156 ARGUMENTÓW SWIADCZACYCH O NIEROZRZUTNOSCI RZADU!!!!!!!!!!!
NIESAMOWIYT TEKST!!!!!!!!!!!!!
~roo
Skoro dostają większą kasę do dyspozycji i okazuje się ze brakuje jej jeszcze więcej to gdzie tu oszczędność czy brak rozrzutności?
Twoja logika chyba opiera sie na innej definicji słów które używasz:D

A może jesteś tak głupi że nie wiesz co piszesz:D
~roo
lukas napisal:
JA MOGĘ PODAĆ PANU 156 ARGUMENTÓW SWIADCZACYCH O NIEROZRZUTNOSCI RZADU!!!!!!!!!!!
NIESAMOWIYT TEKST!!!!!!!!!!

To co jest wyżej to właśnie manipulacja w stylu czarnej teczki:D

Podaj choć jeden z tych 156 argumentów bo takie opowiadania to jedna Pani drugiej Pani:D

JA PODAM 300 DOWODÓW NA NIEGOSPODARNOŚĆ
lukas napisal:
JA MOGĘ PODAĆ PANU 156 ARGUMENTÓW SWIADCZACYCH O NIEROZRZUTNOSCI RZADU!!!!!!!!!!!
NIESAMOWIYT TEKST!!!!!!!!!!

To co jest wyżej to właśnie manipulacja w stylu czarnej teczki:D

Podaj choć jeden z tych 156 argumentów bo takie opowiadania to jedna Pani drugiej Pani:D

JA PODAM 300 DOWODÓW NA NIEGOSPODARNOŚĆ RZĄDU PO!!!!

Tak chcesz dyskutować:D
Masz 7lat?:D Czy skończyłeś przynajmniej podstawówkę?
~Adam
doczekalismy powrotu cenzury - krytyka rzadu od 3 lat jest czyms brzydkim. Jak rzadził PiS to cokolwiek zostało zrobione lub zostało zaniechane zostało wytkniete i skrytykowane. Rzadzi PO - morda w kubeł, osmielisz sie krytykowac "jedyna sluszna linie partii" jestem pisowskim oszolomem.
Byla kiedys taka ksiazka "Rok
doczekalismy powrotu cenzury - krytyka rzadu od 3 lat jest czyms brzydkim. Jak rzadził PiS to cokolwiek zostało zrobione lub zostało zaniechane zostało wytkniete i skrytykowane. Rzadzi PO - morda w kubeł, osmielisz sie krytykowac "jedyna sluszna linie partii" jestem pisowskim oszolomem.
Byla kiedys taka ksiazka "Rok 1984" teraz pewnie znowu zakazana w szkolach.
~andowc
Odwagi brakuje "bogatym" (posrańcom) nie Rządowi.
Osłom, Posłom,Senatorom,Prawnikom i innej "gawiedzi (boją się "zbiednieć" - nieudacznicy-kombinatorzy).
~sad-ostetczny
@Igor
"Panie Kolany, biurokracja w Polsce zapewniam pana jest jedna z najmniejszych w Europie, a jej wzrost to ogromny przyrost obowiazkow związany glownie z dystrybucją i kontrolą unijnych dotacji. Mitologizowanie więc tej polskiej biurokracji jest strzałem w plot !"

Fundusze unijne sa wydawane nieefektywnie,
@Igor
"Panie Kolany, biurokracja w Polsce zapewniam pana jest jedna z najmniejszych w Europie, a jej wzrost to ogromny przyrost obowiazkow związany glownie z dystrybucją i kontrolą unijnych dotacji. Mitologizowanie więc tej polskiej biurokracji jest strzałem w plot !"

Fundusze unijne sa wydawane nieefektywnie, z pominieciem podstawowych zasad przejrzystosci i celowosci. Obsluguje je \\'armia\' dyletantow. I tak jest chaos, kilkunastomiesieczne opóżnienia. Pieniadze te traktowane sa jak przywilej, ktory pozbawia wszelkich zahamowan administracje, ktora je wydaje. Przerost zatrudnienia w urzedach realizujacych projekty unijne jest bezwstydnie wysoki. Nikt, doslownie nikt nie przejmuje sie efektywnoscia tych wydatkow.To sa pieniadze zmarnowane. Kazdy zarzadzajacy projektem unijnym przejmuje sie tylko tym, zeby te pieniadze wydac.To ogromne marnotrastwo w niespotykanej skali.
~ewa
niestety masz rację, jeśli ktoś kosmetyka nazywa podniesienie podatku, który my wszyscy płacimy i jeszcze ciekawe jak to wpłynie na inflację. a tak na prawdę to właśnie temu teraz to podnieśli, że jest już po wybowach prezydenckich s do parlamentarnych jest trochę jeszcze czasu i jak co to znowu w jakimś reprezentacyjnym miejscu niestety masz rację, jeśli ktoś kosmetyka nazywa podniesienie podatku, który my wszyscy płacimy i jeszcze ciekawe jak to wpłynie na inflację. a tak na prawdę to właśnie temu teraz to podnieśli, że jest już po wybowach prezydenckich s do parlamentarnych jest trochę jeszcze czasu i jak co to znowu w jakimś reprezentacyjnym miejscu zechcą usunąć krzyż (proponuję katedrę na Wawelu, albo pomnik trzech krzyży w Gdańsku), żeby były jakieś opióm dla mas.
pozdrawiam
ewa
http://tnijurl.com/mojblog/

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki